Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10579 miejsce

"Do wód" na Wierzbno, czyli spacer po Mokotowie z historią w tle

BT "Horn" jest organizatorem licznych spacerów po Warszawie - te czwartkowe są szczególne, prowadzi je bowiem pan Andrzej Kochanowski nestor warszawskich przewodników, urodzony warszawianin, znawca historii i doskonały gawędziarz.

Tabliczka adresowa wskazująca miejsce naszej aktualnej obecności. / Fot. Jolanta DyrW czwartek, 8 maja 2014 o godz. 11 byliśmy umówieni z przewodnikiem na rogu ulic Puławskiej i Odyńca w Warszawie. Większość uczestników spaceru czekała na jego rozpoczęcie tuż obok miejsca zbiórki, ale już na terenie Parku Dreszera w pobliżu wschodniej bramy przy ulicy Puławskiej. Na czwartkowy spacer przybyło jak zwykle wiele osób, głównie aktywnych emerytów, którym nie w smak jest spędzanie wolnego czasu przed telewizorem lub w kolejce do lekarza.

Pan Andrzej Kochanowski opowiadał na czwartkowym spacerze o Wierzbnie, o generale Gustawie Orliczu-Dreszerze, o parku jednym czy drugim, o szpitalu przy ul Goszczyńskiego, o szkole na skarpie oraz wielu innych sprawach mniej i bardziej znane historie. / Fot. Jolanta DyrNa miejscu zbiórki pojawiły się również osoby młodsze, lubiące i ceniące sobie spacery po Warszawie, szczególnie te prowadzone przez pana Andrzeja Kochanowskiego, warszawskiego przewodnika, o olbrzymim doświadczeniu, jeszcze większej wiedzy, znawcy historii Polski a Warszawy w szczególności. Człowieka o olbrzymiej kulturze osobistej i poczuciu humoru, prawdziwego gawędziarza znającego wiele anegdot, którymi lubi się dzielić ze słuchaczami.

Grupa turystów zasłuchana w opowieści przewodnika, stoi nieopodal wejścia do Parku gen. Gustawa Orlicz - Dreszera od strony ulicy Puławskiej w Warszawie. / Fot. Jolanta DyrPrzez dłuższą chwilę staliśmy tuż za parkową bramą zasłuchani w opowieści Pana Andrzeja. Dawno, dawno temu znajdowała się tutaj wieś Wierzbno. Z biegiem czasu znaczną część jej gruntów wykupił francuski imigrant, Henryk Bonnet, urzędnik prokuratorii warszawskiej - sędzia warszawskiego sądu okręgowego, obdarzony tytułem rzeczywistego radcy stanu. Na nowo powstałym folwarku zamieszkali wyłącznie Francuzi. Folwark od imienia właściciela nazywany był Henrykowem przez okoliczną gawiedź.

Pałacyk Bonnetów w Warszawie przy ul. Puławskiej 107a / Fot. Krysiul (Praca własna) [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)]Około połowy XIX stulecia właściciele folwarku pobudowali w okolicy obecnej ul Puławskiej 107a willę. Wkrótce zięć Henryka Bonneta, Jerzy Fanshave angielski baron, szambelan i zarazem pułkownik wojsk cesarsko-rosyjskich willę znacznie rozbudował nadając jej charakter pałacyku. 2 lipca 1900 roku zmarł w wieku 60 lat pierwszy właściciel majątku Henryk J. Bonnet. Został pochowany na cmentarzu ewangelicko-reformowanym w Warszawie w asyście całej współczesnej mokotowskiej śmietanki. Spadkobiercy po śmierci pierwszego właściciela postanowili opuścić Wierzbno rozprzedając majątek. Pałacyk kupiła rodzina hrabiów Potockich herbu "Złota Pilawa" z Jabłonny, (linia krzeszowicka). Ostatecznie pałacyk trafił do rąk hrabiego Augusta Potockiego i został przeznaczony na potrzeby ubogich krewnych magnackiej rodziny - ciotek, szwagierek, dożywających tutaj swoich dni.

Wiosna w Parku Dreszera / Fot. Jolanta DyrPo odzyskaniu przez Polskę niepodległości pałacyk pełnił kolejno wiele ról - był szpitalem dla dzieci, domem noclegowym dla polskich oficerów, schroniskiem dla polskiej arystokracji wracającej ze wschodu ( więcej można doczytać u Jerzego Kasprzyckiego w Warszawskich Pożegnaniach - tom 4. Korzenie Miasta). Dzisiaj zabytkowy pałacyk przy ul. Puławskiej 107a znany jest jako Pałac Henryków lub Pałac Fanshawów. Po zniszczeniach wojennych został odbudowany w latach 1951-1952 z zachowaniem XIX wiecznego wystroju wnętrz. Obecnie po remoncie generalnym w 2001 r. stanowi reprezentacyjną siedzibę firmy Dr Irena Eris.

Wiosna w parku Dreszera w Warszawie / Fot. Jolanta DyrPięknie było drzewiej na Wierzbnie. Wieś leżała poza miastem i dla warszawiaków był to teren letniskowy. Okolica cieszyła się dużym powodzeniem ze względu na występowanie tutaj na wschodnim stoku skarpy licznych źródeł wody pitnej uznawanej wówczas powszechnie za życiodajną i cudownie uzdrawiającą. Ściągało zatem "do wód" na Wierzbno, w sezonie letnim mnóstwo kuracjuszy i letników z różnymi dolegliwościami, pragnących jak najszybciej wyzdrowieć, wzmocnić swe siły lub po prostu dobrze wypocząć wśród zieleni okolicznych pól, łąk, sadów i skupisk leśnych. Jednym z podstawowych zaleceń zdrowotnych było picie 5, 6 litrów dziennie cudownej, leczniczej wody. Niektórzy właściciele miejscowych pensjonatów uzdrowiskowych, które rosły na skarpie po wschodniej stronie obecnej ulicy Puławskiej jak grzyby po deszczu zalecali nawet picie po siedem litrów dziennie wody gwarantując tym szybsze uzdrowienie z każdej dolegliwości.

Kolejka dla dzieci na placu zabaw w Parku Dreszera / Fot. Jolanta DyrZ miasta możliwy był dojazd "do wód" wynajmowanymi powozami, które kursowały razy dziennie w tę i z powrotem. Na letnisko zabierano prawie wszystko od ubrań poczynając, poprzez pościel, puste sienniki na miejscu wypychane sianem lub słomą po naczynia kuchenne, a nawet ręczne wyżymaczki oraz balie przeznaczone do prania i kąpieli. Czas mody na wodolecznictwo na terenie Wierzbna jednak z biegiem czasu powoli malał i po woli zanikał. Warszawa przybliżała się coraz bardziej w stronę Wierzbna, a jej mieszkańcy szukali nowych, bardziej atrakcyjnych terenów letniskowych położonych z dala od miasta.

Aleja główna w Parku Dreszera. / Fot. Jolanta DyrWspółczesny park Dreszera został założony przez Prezydenta Warszawy, Stefana Starzyńskiego w 1938 roku. Jego patronem został Gustaw Konstanty Orlicz-Dreszer. Urodził się on w inteligenckiej rodzinie na Mazowszu w Jadowie koło Wołomina 2 października 1889 r. Ojciec Jan August był wziętym adwokatem. Matka, Emilia z Ruschów wychowywała prócz Gustawa dwóch jego braci, z których Rudolf Eugeniusz Dreszer, został w przyszłości generałem Wojska Polskiego, a Zygmunt Dreszer stał się politykiem PPS'u. Gustaw Konstanty Orlicz-Dreszer skracając jego życiorys do granic możliwości był żołnierzem Legionów Polskich, członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej (POW), kawalerzystą, generałem dywizji Wojska Polskiego, uczestnikiem I wojny światowej. Walczył o niepodległość Polski między innymi w wojnie z bolszewikami. Osobiście znał marszałka Józefa Piłsudskiego. Zmarł w Gdyni Orłowie 16 lipca 1936 roku. "Orlicz" to pseudonim, który został dodany do pierwotnego nazwiska.

Kolejny postój w Parku Dreszera i kolejna porcja wiedzy / Fot. Jolanta DyrSpacer parkową alejką mimo stosunkowo małej odległości między bramami wschodnią przy ul. Puławskiej a zachodnią przy ul. Krasickiego trwa dość długo. Często przystajemy zasłuchani w opowieści przewodnika. Podziwiamy wiosenną świeżą, soczystą zieleń i malownicze krajobrazy. Park Dreszera podczas II wojny światowej był świadkiem wielu ważnych wydarzeń. Na jego terenie chowano zabitych powstańców oraz mieszkańców okolicznych kamienic, gdy brakło miejsca na podwórzach. Kiedyś, stosunkowo nie tak dawno Pan Andrzej spotkał w Parku Dreszera kobietę zapalającą znicz na parkowym trawniku. Z ciekawości zapytał ją dlaczego to robi, a w odpowiedzi usłyszał, że podczas okupacji Warszawy została tutaj pochowana jej mama.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Pięknie opowiedziana historia tak wielu pozornie milczących miejsc Warszawy. Aby obejść je wszystkie trzeba poświęcić wiele czasu. Nie będzie on jednak zmarnowany. To poruszające, smutne ale i przepiękne chwile życia ludzi wpisanych w całą historię tego wyjątkowego miasta. Dziękuję za relację i mam nadzieję na kolejne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.