Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7485 miejsce

"Do zakochania jeden krok" - rozmowa z Andrzejem Dąbrowskim

Andrzej Dąbrowski był gwiazdą koncertu charytatywnego Fundacji „Połączeni Pasją”, który odbył się 16 grudnia w Łodzi. Po występie opowiedział nam o swoich pierwszych krokach na scenie, pasjach, miłości, świętach Bożego Narodzenia i sylwestrze.


Początki śpiewania


Jest Pan zaliczany do czołówki polskich wykonawców. Ma Pan swoje miejsce w encyklopedii. Czy może Pan opowiedzieć o swoich pierwszych krokach w profesji piosenkarza? Czy to prawda, że początki Pańskiego śpiewania zaczęły się w Skandynawii?
-Tak, było to z zespołem Michała Urbaniaka. Graliśmy przede wszystkim w restauracjach, mając w repertuarze właściwie pięćdziesiąt procent jazzowych standardów. Dla takiej publiczności trzeba było też wykonywać najbardziej popularne melodie na świecie. Śpiewała Urszula Dudziak, a wybór męskiego głosu padł na moją osobę. To były początki mojego śpiewania.

Przygotowując się do dzisiejszej rozmowy przeczytałem, że sporo Pan podróżował statkami koncertując na otwartym morzu...
(Śmiech – przyp. aut.) Jest Pan bardzo dobrze przygotowany, jak Pan wyczytał takie informacje. Otwarte morze, ale wewnątrz klimatyzowane kabiny i przez kilka lat pływając grałem i śpiewałem ze wybitnymi muzykami. W pewnym momencie występowałem tam również z Wojciechem Karolakiem, Janem Ptaszynem Wróblewskim. To były lata 70. i wielu jazzmanów wyjeżdżało poza kraj. Można było wtedy odłożyć tysiąc dolarów, co w przeliczeniu na polskie pieniądze pozwalało żyć cały rok w Polsce.

Koncerty charytatywne


Dziś wystąpił Pan w Pałacu Poznańskiego w Łodzi podczas koncertu charytatywnego na rzecz podopiecznych Fundacji "Połączeni Pasją". Jakie odczucia towarzyszą Panu dając cząstkę samego siebie innym?
- Cieszę się, że mogę uczestniczyć w koncertach charytatywnych. Jest to świetna inicjatywa i już szereg razy w życiu występowałem na tego typu uroczystościach. Bardzo dużo ludzi jest pokrzywdzonych przez los. Często widzę w telewizji i czasem mnie to smuci i przeraża, jakie ciężkie życie mają ludzie chorzy. Z tego powodu, gdy mogę pomóc to staram się przyjąć zaproszenie na taki koncert. Ostatnio zastanawiałem się nawet czy mojego kompletu perkusji nie przekazać na licytację, na szczytny cel. Powstrzymuje mnie tylko myśl, że może jeszcze kiedyś zachce mi się na niej zagrać (śmiech – przyp. red.)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Pana Andrzeja bardziej podziwiałem jako piosenkarza, aniżeli perkusistę. Lubiłem jego piosenki, ponieważ pełne były melancholii i romantyzmu. Takie piosenki trudno obecnie usłyszeć, króluje angielski bełkot naszych pseudo-piosenkarzy. Cieszę się, że pan Andrzej - piosenkarz mojej młodości, nadal jest kreatywny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniały wywiad ze wspaniałym człowiekiem. Andrzej Dąbrowski to czasy mojej młodości... pozdrawiam obu Panów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pamiętam Pana Andrzeja Dąbrowskiego i cieszy mnie jego kondycja i humor.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fantastyczna rozmowa Pana Adama z niezwykłym gościem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2018 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.