Facebook Google+ Twitter

Dobków ma do wyboru: norki albo... świnie!

Już wielokrotnie opisywałem w serwisie Wiadomości24.pl walory turystyczne Dobkowa i zagrożenie, jakie niesie ze sobą "śmierdząca inwestycja" - czyli ferma norek. Teraz sprawa "śmierdzącej inwestycji" w Dobkowie nabiera rozgłosu.

Planowana lokalizacja fermy (źródło: http://www.ferma-norek.info/) / Fot. Krzysztof RozpędowskiWczoraj w rubryce z doniesieniami agencyjnymi rzucił mi się w oczy tytuł: "Dobkowianie nie chcą hodowli norek". Burmistrzowi gminy Świerzawa, Józefowi Kołczowi (często żartobliwie mawia się o nim, że jest jedynym zwolennikiem inwestycji w Dobkowie) marzy się "rozwój zrównoważony", jednak zdaje się nie zauważać, że cuchnąca padliną ferma norek rżniętych dla futer może tylko rozwój regionu zaburzyć! Nie może w tej sytuacji dziwić, że mieszkańcy wioski starają się zainteresować sprawą ogólnopolskie media. W przyszłości mogą też z pewnością liczyć na wsparcie organizacji ekologicznych oraz dziennikarzy obywatelskich. Świadczy o tym choćby fakt, że w czerwcu Towarzystwo na rzecz Ziemi z Oświęcimia zorganizowało w czerwcu w Dobkowie warsztaty poświęcone temu, jak bronić się przed inwestycjami szkodliwymi dla środowiska oraz duże zainteresowanie tematem na stronach Wiadomości24.pl.

Jaki jest tak naprawdę powód rosnącej desperacji dobkowian? Taki, że ojciec śmierdzącej inwestycji, Freddy Dominicus de Bruyn, w trzeciej wersji raportu o wpływie inwestycji na środowisko, sporządzonym przez panią inżynier Hannę Boroń na zlecenie "Dobkov Farm" sp z o.o., stawia mieszkańców przed wyborem: albo zaakceptujecie u siebie fermę norek, albo wam wybudujemy pod nosem fermę trzody chlewnej! I wtedy ten nos już naprawdę nie będzie w stanie tego wytrzymać - taki jest przekaz płynący z raportu! Pani inżynier pisze na przykład: Emisja z środków transportu na fermie trzody chlewnej jest dodatkowym obciążeniem dla środowiska. Zjawisko to jest marginalne w hodowli norki.

Nasuwają się bardzo poważne pytania: czy takie sformułowanie sprawy nie jest już formą szantażu? Czy burmistrz, a ogólniej: władza, nie powinna wsłuchiwać się uważniej w głos lokalnych społeczności, niż szepty inwestorów (przedsiębiorców), choćby ci obiecywali nowe miejsca pracy dla ludzi, zwłaszcza dla tych, którzy ich będą popierać i spokrewnionych? Czy sytuacja, w której pojawiają się bezpośrednie naciski polityczne na liderów protestu, świadczyć może o "wysokim umocowaniu" inwestora? Wreszcie, czy w tym, konkretnym przypadku postępowanie zarówno inwestora, jak i władz gminy można uznać za etyczne? Są to bardzo poważne wątpliwości.

Czytaj także w Twierdzy Otwartej

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

popieram w całości wypowiedź Pana Rozpędowskiego. Miałam przyjemność gościć w Dobkowie w jego willi. Komu, jak komu... ale jemu chyba bardziej zależy na pięknie tego regionu, okolicy... to osoba, której korzenie są w Dobkowie. Bardzo chciałabym jeszcze wielokrotnie przyjeżdżać do Dobkowa i gościć u Niego i jego żony, ale za żadne skarby nie przyjadę, gdy będzie śmierdziało mi pod nosem. Nawet jesli okolica taka piękna... Skoro taka czy owaka ferma wydaje sie włodarzowi Swierzawy świetnym pomysłem na poprawę czegokolwiek, to proponuję umiejscowienie jej blisko siebie, a Dobków niech pozostanie tym, czym jest: rajem dla wypalonych dusz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie napisałem ani jednego słowa negatywnego o Dobkowie, a tym bardziej o jego mieszkańcach, a przynajmniej nie było to moją intencją. Wręcz przeciwnie, odnoszę się do tego miejsca i ludzi tam żyjących z wielką sympatią, o czym jasno pisałem. Życzę tej miejscowości jak najlepiej i nie negowałem także dotychczasowych sukcesów. Zwróciłem tylko uwagę, że nie będzie łatwo osiągnąć stawiany sobie cel, a mianowicie zorganizowanie tam silnego ośrodka turystycznego. Napisałem również, że jest grupa ludzi, która bardzo się stara o rozwój miejscowości i za to im chwała.
Panie Krzysztofie, rozumiem, że czyta Pan sercem. Proszę jednak nie oskarżać mnie o "krzywdzącą" wypowiedź o mieszkańcach Dobkowa, bo tego nigdzie nie napisałem. Napisałem natomiast, że życzę wszystkim jak najlepiej oraz, że być może ferma pomogłaby ludziom w sferze ekonomicznej. Wyraziłem swoją opinię, do której mam prawo, a przeczytałem u Pana oskarżenie, na które moim zdaniem nie zasłużyłem.
Ps 1. Po powrocie z Dobkowa wielu moim znajomym opowiedziałem o pięknie Pogórza Kaczawskiego (osobiście byłem tam pierwszy raz, ale mam nadzieję, nie ostatni).
Ps 2. Rzeczywiście, nie doczytałem, że to tylko 11 miejsc pracy.
Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Leszku, przez Dobków do końca roku przewinie się kilka tysięcy turystów, z czego około 1000osób przenocuje.
W Dobkowie znajdują się 2 gospodarstwa agroturystyczne, 4 rodzinne warsztaty ceramiczne, 10 pasiek pszczelich.
Dobków pozyskał w tym roku ponad 500 000zł, które przeznaczone sa na poprawienie wizerunku turystycznego miejscowości.
Dobków jest jak nie najlepszym na Dolnym Śląsku to na pewno dobrym przykładem wdrażania w życie idei zrównoważonego rozwoju.
W Dobkowie działa już Ekomuzeum Rzemiosła. Jest to ogólnoeuropejska idea pokazywania na żywo pracy i życia mieszkańców.
Jednym z działań Ekomuzeum jest zorganizowanie III Kaczawskich Warsztatów Artystycznych. Warsztaty dla dzieci i dorosłych prowadzone będą w 5 blokach tematycznych: ceramika, rysunek, rzeźbiarstwo, bębniarsto i szycie. Zapraszamy 20 września w sobotę.

Z działalnością turystyczną powiązane jest już w Dobkowie kilkadziesiąt osób, w tym duża część z tej liczby żyje tylko i wyłącznie z turystyki.

Przykro mi, że nie doczytał Pan, że inwestor obiecuje zaledwie 11 miejsc pracy. Ani złotówka podatku nie wpłynie z tej inwestycji do kasy Gminy Świerzawa. Więcej informacji znajdzie Pan na stronie: www.ferma-norek.info

Wypowiedź Pana jest bardzo krzywdząca dla mieszkańców wsi Dobków, oraz przepięknego regionu Gór i Pogórza Kaczawskiego, który to region dynamicznie rozwija się turystycznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miałem przyjemność pod koniec kwietnia przebywać w Dobkowie przez kilka dni na pewnej imprezie fotograficznej. Mieszkaliśmy w całkiem przytulnej i miłej agroturystyce. Z moich obserwacji, być może mylnych, wynika, że rejon ten długo jeszcze chyba nie będzie oazą turystyki. Jest niejako nie odkryty, czy też zapomniany i zacofany turystycznie. Słyszałem, że pewna grupa zapaleńców działa mocno kierunku pokazania jego walorów i życzę im jak najlepiej, bo okolica przepięknej urody. Bliskość jednak Jeleniej Góry i okolicznych kurortów, te starania zapewne ogranicza. Z drugiej strony Dobków to totalne bezrobocie, dwa sklepy otwarte kilka godzin na dobę, itp. Nie mam zielonego pojęcia, jak hodowla norek wpływa na skażenie środowiska, bo jeżeli negatywnie, to oczywiście nie ma o czym mówić, ale jeżeli tak do końca nie jest i jest to tylko mit, jakich u nas wiele, to czy tak duża ferma nie byłaby w pewnym sensie ratunkiem dla okolicznych mieszkańców w poprawie ich statusu materialnego, związanego oczywiście z nowymi miejscami pracy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.