Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2090 miejsce

Dobra prezentacja biznesowa powinna być jak hollywoodzki film

Filmy mogą być kiepskie, przeciętne lub wybitne. Podobnie prezentacje. Niedawno zadałem sobie pytanie dlaczego filmy lub prezentacje nam się podobają lub nie? Dlaczego jedne angażują i zapadają w pamięć, a inne nudzą, męczą i irytują?

 / Fot. Agata Juskowiak

Wszystko opiera się na dobrej, pełnej emocji historii.

Jeśli film opowiada pełną emocji historię, wówczas podoba się widzom. Jeśli umiejętnie gra na emocjach, angażuje i fascynuje - wtedy sala kinowa pęka w szwach, a producenci zacierają ręce i liczą zyski.
Jeśli spojrzymy na filmy, które odniosły największy kasowy sukces, to dostrzeżemy że każdy z nich opowiadał angażującą historię i umiejętnie operował emocjami widzów. Budżet tak naprawdę okazał się drugorzędny. Bo przecież zarówno Titanic ( budżet - około 200 mln USD) jak i Blair Witch Project (budżet – 22 000 USD) odniosły oszałamiający sukces w kinach.
Oczywiście im większe pieniądze przeznaczone na realizacje filmu, tym lepiej, bo twórcy mogą sobie na dużo więcej pozwolić. Jednak nawet z bardzo skromnym budżetem da się zrobić wspaniały film czy emocjonującą prezentację.

Tworząc prezentację musisz poczuć się jak scenarzysta kasowego filmu.

Twoje slajdy to kolejne, następujące po sobie sekwencje w filmie akcji. Sekwencje w dobrym kinie akcji stopniują napięcie. Widz coraz mocniej angażuje się w opowieść...
Alfred Hitchcock powiedział kiedyś, że dobry film zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rośnie.
Dobra prezentacja biznesowa również powinna zacząć się od trzęsienia ziemi. Potem napięcie nieustannie rośnie, po to by na końcu eksplodowało. Celem eksplozji jest zainspirowanie słuchaczy do działania. Twórcy biznesowych prezentacji często zapominają o tym jak ważny jest końcowy akcent - to on jest kluczowym elementem dobrej prezentacji.

Dzięki emocjom sprzedasz, to co chcesz sprzedać.

Emocje to elementarz marketingu. To taki dziwny stan, w którym słowa i czyny są szybsze od myśli. To one sprawiają, że osiągamy zamierzony cel. Inspirują naszych odbiorców do działania.
Roger Fisher, profesor na Harvard Law School, powiedział, że ludzie uwolnieni od ciężaru niewyrażonych emocji są bardziej skłonni zająć się problemem. I dlatego też emocje w prezentacji są tak ważne. Gdy trafimy nimi w czułe punkty naszych odbiorców, dużo łatwiej będzie nam ich przekonać. Dobra prezentacja powinna więc operować emocjami. Konsekwentnie, sprawnie, skutecznie. Dzięki emocjom przekonujemy odbiorców i kierujemy ich tam, gdzie powinni pójść.

Wyobraźmy sobie, że zależy nam na tym, aby nasi odbiorcy przekazali 1% swojego podatku na schronisko. Aby przekonać ich do tego, nie wystarczy powiedzieć na slajdzie ile procent psów w Polsce niedojada. Sucha statystyka nic ludziom nie powie, ciężko będzie im wczuć się w problem i sobie go wyobrazić.

Kiedy jednak odwołamy się do emocji – pokażemy na slajdach głodne psy. Gdy opowiemy przejmującą historię Szarika, który od małego błąkał się po ulicach, a teraz przebywa w schronisku, któremu brakuje środków na jego wyżywienie. Gdy wzruszymy odbiorców i dotkniemy ich czułych punktów, wówczas o wiele łatwiej będzie nam ich przekonać.
Powyższy przykład to przykład najprostszy z możliwych. Doskonale jednak oddaje on istotę emocji w procesie sprzedaży. Każdy twórca prezentacji biznesowych powinien być świadomy tego jaką potęgą są emocje. Niestety wielu z nas wciąż kompletnie nie zwraca na to uwagi. Efekt często możemy obserwować na różnych konferencjach czy spotkaniach sprzedażowych – prelegent przynudza, a sala przysypia.

Osoby pracujące nad prezentacją. Kim są? Kim powinny być?

Nad produkcją filmową zazwyczaj pracuje cała ekipa ludzi. Wystarczy spojrzeć na niekończące się napisy końcowe pierwszego lepszego filmu. Scenarzyści, scenografowie, aktorzy, operatorzy, montażyści, kompozytorzy, oświetleniowcy, czuwający nad wszystkim reżyserzy, wykładający kasę producenci… - a to tylko niektórzy.
Na szczęście dla nas - do stworzenia angażującej prezentacji potrzebujemy jedynie trzech z nich.
Sprawnego scenarzystę, który buduje opowieść, rozrysowuje konspekt i pisze gotowe teksty.
Uzdolnionego grafika, który dobiera adekwatną dla danej opowieści szatę graficzną i tworzy obrazy do prezentacji.
Charyzmatycznego i sprawnego organizacyjnie reżysera, który wszystkim kieruje i spaja efekty pracy scenarzysty i grafika w spójną całość.

Są firmy, które specjalizują się w tworzeniu prezentacji.

Każdy kto ma do przygotowania ważną prezentację powinien odpowiedzieć sobie na jedno, kluczowe pytanie – czy jesteś w stanie odnaleźć w sobie kompetencje scenarzysty, grafika i reżysera i poradzić sobie z tym zadaniem samodzielnie?
Alternatywą mogą okazać się w tym przypadku firmy specjalizujące się w konstruowaniu wpływowych prezentacji.
Wielu ludzi, którzy mają do przygotowania prezentację często nie zdaje sobie z tego sprawy. Firmy tego typu pomagają swoim klientom nie tylko w graficznym ułożeniu slajdów, ale też w ułożeniu historii i zaprezentowaniu danych w czytelny i spójny sposób. Tak się składa, że autor tego artykułu, reprezentuje jedną z nich.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (33):

Sortuj komentarze:

Marek, możesz to interpretować jak Ci się podoba. Nie miałem na myśli niczego tak radykalnego jak mówisz, ale w porządku. Szanuję Twoje zdanie, choć się z nim nie zgadzam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zwróćmy uwagę na sam tytuł. Michał już w tezie wstępnej zawarł przekaz, że dobra prezentacja ma wprowadzać odbiorcę w krainę nierzeczywistą, wszak hollywoodzki klimat z tym właśnie się kojarzy. Jeżeli natomiast powie, że "nierzeczywisty" nie równa się przecież "kłamliwy" czy "nieetyczny", to będzie to tylko rozpaczliwą obroną tego co nam przekazuje, aby przykryć mistrzostwo w manipulowaniu odbiorcą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Opowiedz o tym./

Ale to nie spowiedź, ani koncert życzeń.
Nie ja opublikowałem tekst - poza tym.

Odnoszę się tylko do Twoich trosk o moje "budzenia".
Choć, rzecz jasna, pewności nie mam, jak to będzie z nimi za ileś tam lat. Mogę Cię za to zapewnić z kolei, że Ty też nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Dobrze byłoby. Dla PKB ;)"

:)

"Już się udało."

Mianowicie? Opowiedz o tym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/No i co z tego? Mam rozedrzeć szaty?/

Dobrze byłoby. Dla PKB ;)


/Żyję w zgodzie z własnym sumieniem i odpowiadam za swoje czyny i słowa, a nie za to co ktoś powiedział lub co zrobił./

Ja też. Stąd polemika.


/Tylko, że kiedyś możesz obudzić się z poczuciem zmarnowanego życia, bo nic z Twoich dumnych zamierzeń nie uda się zrealizować./

Już się udało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Wzruszyłem się ;) Tyle że tym szefom ktoś te inne projekty musiał zrobić. Że polecę klasykiem: "albo my ich, albo oni was"."

Tak, zapewne musiał robić ktoś, dla kogo były ok.
No i co z tego? Mam rozedrzeć szaty? A może również się wzruszyć?
Chcesz zmienić świat? Trzymam kciuki. Mówię poważnie - życzę Ci jak najlepiej.
Tylko, że kiedyś możesz obudzić się z poczuciem zmarnowanego życia, bo nic z Twoich dumnych zamierzeń nie uda się zrealizować. A tego Ci nie życzę.
Sam pogodziłem się z tym, czego nie mogę zmienić, na co nie mam wpływu. Żyję w zgodzie z własnym sumieniem i odpowiadam za swoje czyny i słowa, a nie za to co ktoś powiedział lub co zrobił.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Mówił swoim szefom wprost - ja nie będę tego robił i koniec. Nawet się nie tłumaczył. A że był dobry i sprawdzał się w innych projektach (tych, które mu odpowiadały) nikt nawet nie pomyślał, aby go zwolnić./

Wzruszyłem się ;)
Tyle że tym szefom ktoś te inne projekty musiał zrobić.
Że polecę klasykiem: "albo my ich, albo oni was".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artur piszesz że:
"Znów zaprzeczasz sam sobie. Pierwszy komentarz zaprzecza przecież drugiemu. Skoro bowiem ważny jest dla mnie kontekst, to nie mogę jednocześnie postrzegać w kategoriach zero jedynkowych."
Możesz, ale zostawmy to...

"Problem jest właśnie z kontekstem, bowiem dla wszelkiej maści marketingowców nie ma NAJMNIEJSZEGO znaczenia, czy to są lody, czy kredyt hipoteczny. Ani tym bardziej dla rozliczających ich przełożonych. Wcisną wszystko bez cienia skrupułów."

Znam tę branżę całkiem nieźle i przyznaję - niestety, ale niektórzy z marketingowców mają takie podejście. Choć mogę tu przytoczyć również bardzo dużo pozytywnych przykładów - mam przyjaciela, głęboko wierzącego katolika, dla którego drogowskazem jest X Przykazań. Wiele projektów, które do niego spływały odrzucał, choć gra szła o sporą kasę, z tego względu właśnie, że uważał, ze są one sprzeczne z wyznawanymi przez niego wartościami. Mówił swoim szefom wprost - ja nie będę tego robił i koniec. Nawet się nie tłumaczył. A że był dobry i sprawdzał się w innych projektach (tych, które mu odpowiadały) nikt nawet nie pomyślał, aby go zwolnić.
Sam rezygnowałem kilkukrotnie z działań, które uważałem za nieetyczne, szczególnie w sytuacjach, gdy widziałem w oczach klientów chęć sprzedaży za wszelką cenę, łącznie z kłamaniem w żywe oczy.
Myślę, że to temat na zupełnie inną rozmowę...

"Prosiłem wcześniej o jakieś wyimki z wykładów, dotyczące etyki. Nie odpowiedziałeś. Nie będziesz przecież umoralniał klientów, którzy Ci płacą. Poza tym Ty przecież dajesz tylko narzędzia...."
Tak, nie mam zamiaru umoralniać moich klientów. Jeśli widzę, ze działają nieetycznie, po prostu rezygnuję ze współpracy z nimi. I tyle.
Nie jestem specjalistą od etyki w sprzedaży. Mogę jednak opisać moje doświadczenia z nią związane, co zresztą po części uczyniłem. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znów zaprzeczasz sam sobie. Pierwszy komentarz zaprzecza przecież drugiemu. Skoro bowiem ważny jest dla mnie kontekst, to nie mogę jednocześnie postrzegać w kategoriach zero jedynkowych.
Co zresztą wyraziłem wprost wcześniej:

"Proszę o dowód, że KAŻDE działanie marketingowe uważam za nieetyczne. Nic takiego nie powiedziałem. I wcale tak nie uważam. Przeciwnie, uważam, że kluczowy jest kontekst."

Problem jest właśnie z kontekstem, bowiem dla wszelkiej maści marketingowców nie ma NAJMNIEJSZEGO znaczenia, czy to są lody, czy kredyt hipoteczny. Ani tym bardziej dla rozliczających ich przełożonych. Wcisną wszystko bez cienia skrupułów.

Prosiłem wcześniej o jakieś wyimki z wykładów, dotyczące etyki.
Nie odpowiedziałeś. Nie będziesz przecież umoralniał klientów, którzy Ci płacą. Poza tym Ty przecież dajesz tylko narzędzia...

Co do wcześniejszych kwestii, masz rację: szkoda czasu.
Argumenty są przecież na stole.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście, że ta dyskusja jest pozbawiona głębszego sensu. Tysiące godzin już przedyskutowano bezowocnie i wylano morze atramentuna ten temat oraz zapisano sporo kartek papieru, i co? Ano i nic. Nie oczekuję od Ciebie żebyś przyznał się, że "robisz" w niezbyt etycznym interesie... Jako marketingowiec zapewne znasz dziesiątki przypowieści o tej działalności. Chociażby tę pierwszą z brzegu, o sprzedawaniu butów Murzynom w głębokiej Afryce, którzy w życiu nie przymierzali nawet jakiegokolwiek trzewika. Dla tych, co nie znają w skrócie ją przytoczę. Dyrektor fabryki obuwia wysłał swojego niedoświadczonego marketingowca do kraju w głębi Afryki, aby rozeznał się w tamtejszym rynku. Wrócił z Afryki i relacjonuje:

- Szefie, klapa! Tam jest tak ciepło, że nikt butów nie nosi.

Na tę relację dyrektor zerwał się na równe nogi i woła do sekretarki:

- Pani Basiu, ściągnąć mi natychmiast z urlopu Michała (głównego marketingowca w firmie).

- Wreszcie znaleźliśmy chłonny rynek - rzucił uradowany do młodziana.


Czy coś twórczego bądź odkrywczego można jeszcze tutaj dodać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.