Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

93802 miejsce

Dobro i zło w aspekcie wszędobylskiej dychotomii

Do napisania tego tekstu skłonił mnie Grzegorz Wasiluk, autor piszący w serwisie Wiadomości24.pl. W jednej z dyskusji zadał w komentarzu pytanie, które obejmuje tak rozległy temat, iż postanowiłem odpowiedzieć na nie odrębnym artykułem..

Page URL: http://commons.wikimedia.org/wiki/File%3ALight_and_Dark_(2873398434).jpg File URL: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/62/Light_and_Dark_%282873398434%29.jpg Attribution: By Axel Kristinsson from Reykjavík, Iceland (Light and Dark Uploa / Fot. Axel Kristinsson from Reykjavík, IcelandDyskusja odbywała się pod tym artykułem: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/264965.html

Grzegorz Wasiluk we wspomnianym komentarzu napisał:

"Czy to znaczy, że odrzucasz od siebie precz tę prawdę, że w naszym własnym życiu i na całym świecie występują: smutki i radości, płacz i śmiech, przyjemność i ból, strach i odwaga, tchórzostwo i ofiarność, słodycz i gorycz, słota i pogoda, nadzieje i zawody, rozpusta i wstrzemięźliwość, kwasowość i zasadowość... jako głupi i bezużyteczny wynalazek? Słowem czy twym zdaniem dwoistość całego świata oraz natury ludzkiej w nim uznać należy za dzieło głupiego i niepotrzebnego przypadku?"

To długie pytanie jest w zasadzie o istotę dychotomii występującej powszechnie w świecie, a ściślej mówiąc o to, czy uważam ją za przypadkową? Jednocześnie pytając o "niepotrzebny przypadek" autor pytania sugeruje, że jest ona zamierzona, celowa. Dychotomię wspaniale opisywano już w starożytności. Na niej opiera się np. taoizm.

Co rozumiem pod pojęciem "dychotomia"?

Jest to podział całości na 2 części, które są wobec siebie przeciwstawne, albo wzajemnie się wyłączają. Stanowi jeden z rodzajów podziału logicznego.

Najprościej mógłbym odpowiedzieć tak: nie wiem, czy jest to przypadek czy nie, ponieważ najpierw należałoby uściślić, co tak naprawdę nazywamy przypadkiem. Cała reszta jest już tylko kwestią wiary. Natomiast wydaje mi się, że ważniejszą częścią mojej odpowiedzi jest uzupełnienie, że ta dwoistość zależna jest od nas obserwatorów, posiadających zdolności percepcji i świadomość. Rozpatrywanie dychotomii poza świadomym jej odbiorem nie ma sensu. Jest nielogiczne.

Zwłaszcza pojęcia abstrakcyjne, które są całkowitym wytworem świadomości, rozpatrywać bez niej się nie dadzą. Zło i dobro, nagroda i kara, altruizm i egoizm, rozpusta i wstrzemięźliwość, góra i dół, liczba ujemna i dodatnia, itd. Można tak bez końca.

Wyjątkowy problem stanowi przyjemność i ból.
Cóż bowiem znaczy zło, gdy rozpatrujemy rozszarpywanie sarny przez wilka? Jeżeli uważamy, że zwierzęta odczuwają ból, to dla sarny jest to przecież ewidentne zło. Dla wilka sarna jest pokarmem, bez którego on nie przeżyje, czyli dla niego jest to najprawdziwsze dobro. I jeszcze jedno, czy drapieżnik odczuwa przyjemność, gdy zaspokaja swoją podstawową potrzebę życiową?
Fizjolodzy wiedzą, że u ludzi mechanizmy odbioru przyjemności i bólu są nieraz zaskakująco bliskie. Ale jak to jest u zwierząt?
Tymczasem problem ten występował już w... Raju. Nigdzie bowiem nie znalazłem informacji, że zwierzęta tam odżywiały się inaczej.

Osoba wierząca, że Bóg jest architektem wszystkiego, powie: zaraz, zaraz! Łańcuch pokarmowy stworzony w naturze jest idealny. Nie możemy na bazie takich przykładów rozpatrywać pojęć dobra i zła.

A ja się uparcie pytam, czyż nie jest to relatywizm lub mentalność Kalego, jak kto woli?

Obserwacja polowań w naturze raczej podpowiada, że ofiary jednak niechętnie stają się pokarmem. Można więc domniemać, że bycie pokarmem raczej do przyjemności nie należy...

Teodycea, czyli jak pogodzić boską opatrzność z obecnością zła?

Można przyjąć za punkt wyjścia charakterystykę Boga na wskroś złośliwego, ponieważ właśnie taki okrutny wyziera On z opisów zawartych w Starym Testamencie lub przyjąć istnienie równorzędnej mocy (Szatan). Tyle tylko, że jedno i drugie wyjaśnienie nie jest wygodne dla osoby wierzącej. No bo jakże to - złośliwy Bóg? Przecież On jest wszędzie przedstawiany przez pasterzy kościoła, jako istota nieskończenie cierpliwa i dobra?

- Nie! To jakieś chore tłumaczenie - gwałtownie zaprotestuje wierzący i zaraz uzupełni zgodnie z wyuczonym schematem reagowania, że "zło jest sprawką Szatana, a dobro w końcu i tak zwycięży".

Zadziwiające, skąd taka pewność? Tym bardziej, że prawie wszyscy zgodnie raczej dzisiaj twierdzą, iż zło jest krzykliwe i raczej sprawiedliwości boskiej tutaj na ziemi nie widać... Na poparcie tego stwierdzenia można również podać tysiące przykładów.

Wielu teologów racjonalizując ten problem mówi, że nieszczęścia ludzkie są ceną za wolną wolę. Czyżby? To w takim razie gdzie jest ta nieskończona dobroć i altruizm Najwyższego? To jednak zasługi trzeba sobie kupić...? Nic za darmo!

Poza tym pozostaje jeszcze pytanie: jak rozumieć formułę, że Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje? Czyż nie jest to sprzeczne z propagowaną Jego doskonałością?

W tę dziwną biblijną prawdę wpisuje się myślenie milionów ludzi, którzy mówią, że życie na ziemi nie jest czarno-białe, co jest punktem wyjścia do uzasadnienia relatywizmu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (46):

Sortuj komentarze:

Oczywiście!
I w takiej organizacji każdy wie, co ma robić, gdyż system wartości nie jest sprzeczny: co innego na pokaz, a co innego w realu.
Jeśli pracownicy ciągle o wszystko pytają szefa, to albo są idiotami, albo mogą pracować w takiej realności: co innego na pokaz, a co innego w realu. I jak ma być- wie tylko szef

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Tadeusz Wojewódzki

/Być może między dobrem i złem?/

A czy takie pytanie nie można postawić wobec samych celów organizacji ?
Jeśli można, to pytanie o to wydaje się nadrzędne...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poruszamy się w obszarze aksjologii.
W realiach współczesnych organizacji ogranicza się ten temat np do strategii organizacji, jej celów. Nie ma tutaj miejsca dla systemu wartości respektowych przez pracowników.
Jeśli strategia dynamicznie odbiega od systemu wartości pracowniczych- powstaje napięcie. Być może między dobrem i złem? Wartości nabierają tutaj wielkiej mocy - w naszych warunkach także destrukcyjnej....
Czy ten obszar tematyczny interesuje nas również?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pisaliśmy o teologii, ale wymienione przez Pana inne miejsca finansowania mitologii religijnej też pozostają problemem. Ta lista jest znacznie dłuższa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku,

Ja nie zaproponowałem takiego stanowiska, tylko stwierdziłem, że się z takim spotkałem.
Ale przecież są stanowiska inne, całkiem odmienne, w obrębie teologii.

I nie do końca też jestem pewien, czy teologia jest tutaj właściwym terminem.
O finansowanie czego konkretnie chodzi ?
Lekcji religii ?
Kościoła ?
Czy teologicznych wydziałów KUL-u na przykład.

To nie to samo.


Niemniej jednak problem finansowania, czy też nie - pozostaje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ooo! Grzegorz, co ja widzę? To Ty też jesteś ateistą. Bo jeżeli nie wierzysz w Hefajstosa, Azazela czy Plutona, to również nie wierzysz w Zeusa, Wotana, Jowisza i w całą plejadę innych.
Różnimy się wobec tego tylko tym, że ja nie wierzę w jeszcze jednego więcej niż Ty. Pozdrawiam Cię świątecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Więc to Lucyfer powoduje trzęsienia ziemi? Na pewno? A nie Azazel? Podobno jednak odpowiedzialny jest za to Hefajstos. Może Pluton? Czy też Posejdon z Prozerpiną? Nieprawda! Ziemia opiera się na ośmiu krokodylach i gdy się któryś z nich poruszy... Zaś to wszystko wymyślili teolodzy za pieniądze ściągane z (Bogu ducha winnych) ateistów i agnostyków. :)

Marku, wybacz, ale znowu tworzysz sobie jakieś bajki na temat wiary chrześcijańskiej i w oparciu o te bajki poddajesz ją miażdżącej krytyce. Oj miażdżącej... Aż brzuch boli...

Najmocniej przepraszam, ale szkoda mi czasu na dyskusje z twierdzeniami w rodzaju: "(trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, tsunami czy upadek asteroidy). Przecież giną wtedy wszyscy" No to warto spróbować odnieść się do opowieści o fali tsunami omijającej meczety i kościoły itd.

Tak iż upraszam o poważną dyskusję: dokładną, logiczną i nie mijającą się z faktami, a nie o niezamierzone dowcipy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Czy to pytanie jest jakoś zasadniczo odmienne od podobnych pytań o zasadność finansowania czegokolwiek przez podatnika ?"
===========================================

Jest - i to moim zdaniem - zasadnicza. Jeżeli przyjmiemy takie stanowisko jak Pan dosadnie zaproponował, że: "Bóg jest Tajemnicą.Kropka.", to znaczy że proces wyjaśniania zawiłości związanych z Bogiem został zakończony i dalsze utrzymywanie owego tworu jakim jest teologia ze społecznych pieniędzy jest już zbędne. Tak samo, jak to było z wyjaśnianiem genomu ludzkiego, gdzie powołana potężna instytucja została rozwiązana po doprowadzeniu zamierzonych prac do końca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/... w jakim celu wymyślono teologię.../

Nie dlatego, że człowiek próbuje sobie odpowiedzieć na fundamentalne pytania ?


/...teologię, którą muszą wspomagać wszyscy podatnicy/

Czy to pytanie jest jakoś zasadniczo odmienne od podobnych pytań o zasadność finansowania czegokolwiek przez podatnika ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Artur Wojnowski Dzisiaj 00:25

"No ale ten człowiek, z sensem czy nie,analizować chce"
-------------------------------------------------

Uwaga jak zwykle celna, Panie Arturze. Zastanawiające jest wobec tego, w jakim celu wymyślono teologię, którą muszą wspomagać wszyscy podatnicy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.