Facebook Google+ Twitter

Dobry mecz Korony. Kielczanie zremisowali w Lubinie

W przedostatniej kolejce Ekstraklasy piłkarze kieleckiej Korony zremisowali z Zagłębiem Lubin 2:2 i wywalczyli jeden punkt. Choć zawodnicy z Kielc zapewnili sobie utrzymanie w lidze ostatnim zwycięstwem z Lechią Gdańsk, to cieszy ich dobra postawa na wyjeździe.

Korona Kielce na pewno zagra w Ekstraklasie w przyszłym sezonie, choć jeszcze do niedawna nie było to absolutnie pewne. Głównie dlatego, że drużyna w środku rundy wiosennej grała słabo i wciąż brakowało skuteczności. Dopiero widmo spadku do I ligi wyzwoliło w zawodnikach z Kielc prawdziwego ducha rywalizacji i nie dość, że prezentowali się całkiem przyzwoicie na boisku, to nawet zdołali pokonać mistrza Polski - Wisłę Kraków, na ich własnym boisku. Ostatnie dwie kolejki miały tylko powiększyć zdobycze punktowe kielczan i wynagrodzić kibicom trudne momenty, których w tym sezonie nie brakowało.

Do Lubina goście jechali w bojowych nastrojach i oczywiście po 3 punkty. Czasu na odpoczynek po sobotnim meczu było niewiele, ale natłok meczów w ostatnim czasie spowodował, że zawodnicy uodpornili się na taką sytuację. Zagłębie po 28 kolejkach zajmowało w tabeli 7. pozycję, tuż przed Koroną, która była 8., a ewentualne 3 punkty dla kielczan mogły tę sytuację odmienić.

Początek meczu należał na pewno do gospodarzy. Już w trzeciej minucie bramkarz z Kielc mógł wyjmować piłkę z siatki, gdyby nie jego rewelacyjna postawa po strzale Micanskiego. Potem też ciągle atakowali piłkarze Zagłębia. Bardziej ofensywnie w Koronie zagrał Mijailovic, ale jego ataki na bramkę, nie były bardzo groźne. W krótkim czasie jeszcze jedną poważną akcję przeprowadził Micanski, ale bramkę na 1:0 dla Zagłębia w 16. minucie zdobył Wojciech Kędziora. 3 minuty później do wyrównania mógł doprowadzić Gajtkowski, ale piłka o parę centymetrów minęła bramkę gospodarzy. Do końca pierwszej połowy trwała prawdziwa wymiana ciosów między obiema drużynami. Nie brakowało sytuacji podbramkowych. W koronie atakował Vuković, Gajtkowski, także defensywny Markiewicz, ale bramka Zagłębia była jak zaczarowana, a Isailović nie do pokonania.

Z drugiej strony także było wiele ataków, a po jednym z nich gospodarze mogli spokojnie prowadzić 2:0. Do przerwy jednak wynik nie uległ zmianie i na drugą połowę koroniarze wyszli z bramką do odrobienia.

Do ataku znowu ruszyli "Miedziowi", zwłaszcza aktywny był Treore. Kielczanie nie pozostawali dłużni i też zapędzali się pod bramkę przeciwnika, a akcje przenosiły się z jednej na drugą stronę boiska. Sam mecz nabrał rumieńców i tempa. Wreszcie w 57. minucie Korona, po pięknej akcji i prostopadłym podaniu Vukovicia do Tataja, wyrównała stan meczu. Spotkanie zaczęło się od nowa i widać było, że oba zespoły nie ustaną w dążeniu do zdobycia kolejnej bramki. Kilka minut później Tataj znów umieścił piłkę w siatce rywala, ale gol nie został uznany, bo wcześniej był spalony. Po kolejnej akcji minimalnie minął się z bramką rywala, choć okazja znowu była niezła. Wydawało się, że ataki, tak Korony, jak i Zagłębia, nie zmienią już nic w meczu, ale w 85. minucie kontra Zagłębia na czele z Micanskim przyniosła drugą bramkę tej drużynie.

Radość "Miedziowych" trwała jednak tylko minutę, bo wyrównał w pięknym stylu ponownie Tataj.
Przez cały mecz Zagłębie uciekało, a kielczanie gonili. Dwa razy doprowadzili do wyrównania i ostatecznie po remisie 2:2 na wyjeździe, przywieźli jeden punkt. To był kolejny ciekawy i dobry mecz Korony. Do końca ligi pozostał tylko jeden pojedynek, ale postawa drużyny z Kielc przekonuje, że powalczą z Ruchem o godne zakończenie sezonu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.