Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5683 miejsce

-Dobry teatr wzrusza - mówi Aleksandra Ford, dyrektor Teatru Literackiego. Cz.1

- Dobry Teatr wzrusza, usuwa chaos emocjonalny, porządkuje myśli, odpowiada na pytanie „Co jest w życiu najważniejsze?”, „Kim jesteśmy, dokąd zmierzamy?” - mówiła Aleksandra Ford podczas spotkania w Teatrze Literackim w Warszawie.

Aleksandra Ford aktorka ,reżyser,dyrektor Teatru Literackiego w Warszawie / Fot. Jerzy JastrzębskiAleksandra Ford znana jest przede wszystkim jako aktorka, reżyser, założyciel Teatru Literackiego w Warszawie. Mało mówi się o jej działalności społecznej na rzecz dzieci i młodzieży. Większość swego życia poświęciła grze aktorskiej dla młodego pokolenia, reżyserowaniu sztuk specjalnie dobranych dla najmłodszych i młodzieży. Szczególne miejsce w jej życiu mają dzieci z domu dziecka, dzieci niepełnosprawne. Zawsze jest wśród swoich podopiecznych. Niesie im radość, nadzieję i nie pozwala wątpić w ludzi. Fundamentem jej działania jest bezinteresowność. Z tych właśnie powodów postanowiłem zadać Pani Aleksandrze kilka pytań podczas spotkania w teatrze.

Zacznę od historii powstania Teatru Literackiego. Co Panią skłoniło do założenia teatru? Czym Pani teatr różni się od innych?
Do roku 1990 byłam aktorką Teatru Narodowego w Warszawie, w tym samym roku zespół teatru został rozwiązany ze względu na decyzję o odbudowie budynku po pożarze. To były czasy głębokiego deficytu we wszystkich dziedzinach, aby grać, musiałam założyć własną firmę.
Była to „Agencja Artystyczna Aleksandra”, salę wynajmowałam w Staromiejskim Domu Kultury na Rynku Starego Miasta 2.Po kilku latach pracy w SDK miałam opracowanych 40 różnych spektakli, które tylko czekały, aby przenieść je na scenę i powierzyć role aktorom. Od 1998 roku wynajmowałam salę w Muzeum Historycznym m. St. Warszawy. Dalej moją siedzibą był kinoteatr „Grunwald” w Al. Niepodległości.

W 2005 roku założyłam Teatr Literacki, aby nadal grać na scenie, a jednocześnie dzielić się doświadczeniem aktorskim i pedagogicznym z młodymi ludźmi, którzy pokochali teatr. Pierwszymi artystami Teatru Literackiego byli utalentowani studenci wielu wyższych uczelni. To dla nich wyreżyserowałam i razem z nimi zagrałam w spektaklach poetyckich: "Bo nie jest światło, by pod korcem stało" (Norwid), "Pomarańcze i mandarynki" (Tuwim), "Radość pisania" (Szymborska), "Ocalić od zapomnienia" (Gałczyński), "Świat sen" (Baczyński). Aktorka rozdaje swoim wielbicielom autografy / Fot. Jerzy JastrzębskiW 2009 roku Teatr Literacki przeniósł się do Centrum Łowicka na Mokotowie. Ten nowoczesny budynek pozwolił nam na stworzenie profesjonalnego teatru. Mieliśmy do dyspozycji: reflektory, kabinę akustyka, a także projektor, dzięki, któremu stworzyliśmy dekoracje multimedialne do wielu przedstawień. Tu powstał nasz kolejny spektakl " A we mnie jest płomień, który myśli" (Herbert). Następnym „przystankiem” był Dom Kultury Rakowiec, dalej Studencki Klub Karuzela i Centrum Promocji Kultury w dzielnicy Praga Płd. 11 lutego zaprezentowaliśmy publiczności nowy spektakl "W mojej ojczyźnie" (Miłosz). W planach mamy wznowienie spektaklu "Pomarańcze i mandarynki" (Tuwim) i premiery spektakli "O wielkim kochaniu(Broniewski), "Dziejba leśna" (Leśmian).

Następne pytanie dotyczy doboru repertuaru. Czym kieruje się Pani podczas selekcji utworów?
Osobiście kocham poezję, która w krótkiej formie zawiera przemyślenia godne pisarzy, filozofów. Jeśli poeta wzrusza mnie, bawi lub odpowiada na dręczące mnie pytania, chętnie tworzę z takiej poezji spektakl i udostępniam go widzom. Ważna jest dla mnie forma, rytm, rym, śpiewność frazy, ale jeśli poeta pisze o postawach moralnych lub jeśli jego poezja głęboko mnie wzrusza, forma wypowiedzi artystycznej, schodzi na drugi plan, a najważniejsze staje się słowo poety. Przemawia do mnie Herbert, Miłosz, choć forma ich wypowiedzi jest bardzo współczesna.

W jaki sposób według Pani teatr, film wpływa na zmianę świata? Jaki jest Pani wpływ na pokolenia Polaków?
Teatr usuwa chaos emocjonalny, porządkuje myśli, odpowiada na pytanie „co jest w życiu najważniejsze?”, „kim jesteśmy, dokąd zmierzamy?” Teatr ma właściwości oczyszczające, inną jego funkcją jest rozrywka, niesienie tak potrzebnej człowiekowi radości. Im dłużej żyjemy, tym częściej okazuje się, że potrzeba śmiechu jest nieodparta. Z kolei film może wszystko.

Poruszają mnie filmy, które wprost, albo na drugim planie, ukazują piękno naszej ziemi, przyrody, skłaniają do refleksji. Film ma odwagę poruszać dylematy moralne. Obserwując postawy bohaterów filmu, odpowiadamy sobie na pytanie, jak my postąpilibyśmy w podobnej sytuacji. Filmy poruszają tematy, o których w rodzinach się milczy, zmuszają nas do zadawania pytań i do udzielania sobie odpowiedzi.

Czy aktorstwo jest misją? Co poprzez swoje grę chce Pani przekazać innym?
Podczas spotkania z młodzieżą w Powiatowym Zespole Szkół i Placówek ul Jagiellońska 69 w Legionowie / Fot. Jerzy JastrzębskiAktorstwo bywa misją. Jeśli pięknie mówię poezję i podchodzi do mnie człowiek, który mówi, że poezji nie lubił i nie czytał, teraz jest nią zafascynowany, to jest to jakaś maleńka misja...Jeśli na dzień matki, mówimy wiersze o matce, i ludzie płaczą, może to jest misja...Jeśli w poezji Gałczyńskiego mówi się, że jej bohater doświadcza w życiu najstraszniejszych cierpień, ale w marzeniach zawsze wraca do rodzinnego domu, a w jego wyobraźni żyje cała rodzina i wszyscy są młodzi, to jest to wzruszenie bliskie wszystkim osobom na widowni. Sama doświadczyłam takich wzruszeń będąc widzem w teatrze i teraz jako twórca, chciałabym przekazać podobne doświadczenia następnym pokoleniom.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.