Pozycja materiału w rankingach:
Po pięciu latach przerwy legendy brytyjskiego rave'a powracają całkowicie bezboleśnie do swych korzeni z płytą "Invaders must die". Palce lizać.
Prodigy byli w moim życiu od kiedy pamiętam - od topornych kaset odtwarzanych na psującym się walkmanie po fascynację nośnikiem CD i czystością muzyki jaka dobiegała ze słuchawek. Od kontrowersyjnego "Smack My Bitch Up " aż do "Spitfire", gdy miałem dosyć nowej formuły zespołu i odkurzałem nagrania sprzed lat. Nie dziwi zatem moja emfaza, bo już po usłyszeniu pierwszych paru minut nowego wydawnictwa wiedziałem - wrócili. Ci lepsi, bo brzmiący jak za pierwszych lat działalności.
Zobacz także:
Artykuły
(190)
Galerie
(13)
Średnia ocen
(4.20)
Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Cokolwiek robi - zawsze z pasją. Jest gorący, ostry, wyrazisty i do szpiku kości bezkompromisowy - dla jednych to zaleta, dla innych największa jego wada. Szczodry w krytyce. Oszczędny w pochwałach.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Beata Szczurzewska 25.03.2009 01:48
mam płytkę! jest czadowska! plusior, że o nich napisałeś! bo warto :)))
Przemysław Trubalski 16.03.2009 11:30
Ciekawostka, która rzuciła mi się w oczy po obejrzeniu informacji o utworach. W dwóch z nich, na perkusji na żywo zasuwa David Grohl, eks perkusista legendarnej Nirvany. Ciekawie to nawet wyszło;)
Przemysław Trubalski 11.03.2009 12:06
No wreszcie wrócili w starym stylu i to mi się podoba!
5. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie oraz 80. urodziny Wojciecha Kilara. Relacja
(odsłon: +504)