Facebook Google+ Twitter

Dobrzy faceci zawsze przegrywają?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-12-23 14:48

Zastanawialiście się kiedyś, do czego prowadzi bycie pierdołą, nazywanym w psychologii społecznej osobą nieasertywną?

Otóż zastanawiał się pewien człowiek, opisał to w swoim artykule wysłanym do gazety. Tekst nazywał się „Dobrzy faceci zawsze przegrywają”. Tym człowiekiem był Stanley Ipkiss, bohater filmu „Maska” grany przez świetnego aktora Jima Carrey’a.

Stanley jest prostym urzędnikiem bankowym. Charakteryzuje go duża wrażliwość i spokojne usposobienie. Doskwiera mu brak bliskości płci przeciwnej, a jego jedynym kompanem jest pies Milo. Pewnego dnia znajduje w rzece tajemniczą maskę i jak się okazuje, po jej założeniu zamienia się w zupełnie innego człowieka. Z ułożonego i spokojnego faceta przeobraża się w maniakalną i sarkastyczną bestię imprezową oraz magnes na kobiety. Czy to magiczna moc maski, czy może objawy choroby zwanej afektywnością dwubiegunową? Polega ona na popadaniu w skrajne emocje – od stanu depresyjnego, do totalnego pobudzenia graniczącego z manią. Zupełnie jakby w jednym ciele mieszkały dwie, zupełnie różne od siebie osoby. Ale czy tak zachowują się tylko ludzie chorzy?

Otóż jak wiadomo, każdy ma wahania nastroju. Może nie zmieniają się tak szybko i intensywnie jak u osoby chorej, jednak dają się we znaki. W ten sposób zamiast ustąpić miejsca w tramwaju, będąc o to poproszonym (jak to zwykle robimy) wszczynamy kłótnię lub mocno go bronimy, otaczając je różnymi argumentami (np. zakupiony bilet daje prawo do zajęcia miejsca siedzącego). Często jest tak, że nie jesteśmy w stanie wyrazić swojego zdania czy pragnień. Będąc pobudzonym, po prostu je wykrzykujemy. Nawet taka prosta rzecz jak zakupy są świetnym przykładem. Brak asertywności prowadzi często do niezadowolenia z własnej osoby i decyzji. I tak dla przykładu dajemy sobie wcisnąć jakiś dodatkowy promocyjny towar, czekamy cierpliwie w kolejce, gdy ekspedientka wykonuje inne czynności, które mogłaby wykonać później. W takich sytuacjach czujemy, że coś wyraźnie jest nie tak. Dochodzi do nas sygnał, że postępujemy wbrew sobie, jednak często nie jesteśmy tego w stanie zmienić. To tak jakbyśmy byli bramkarzem i widząc piłkę lecącą w okienko naszej bramki, nie mogli wykonać żadnego ruchu.

Czasami angażujemy się w pewne sprawy i wykonujemy zadania, które nas przerastają. Chodzi tu o daleko idącą pomoc znajomym czy też zapisanie się na nadgodziny w pracy. Oczywiście, że nie jest to złe, jednak jak mawia się powszechnie – trzeba mierzyć siły na zamiary. Pamiętajmy, że każdy jest w jakimś stopniu egoistą. Dlatego my też powinniśmy, bo jak można zadbać o potrzeby innych, nie zaspokajając uprzednio swoich? Co jest złego w tym, jeżeli chcemy poświęcić trochę czasu dla siebie?

Dbajmy o siebie. Zarówno o ciało jak i o ducha. Nasza forma psychiczna odbija się na naszym zachowaniu. Na stosunkach ze znajomymi, nastawieniu do pracy i zabawy, również na nasz stosunek do samego siebie. Trzeba się szanować, bo jak można szanować innych, jeżeli nie mamy szacunku do siebie. Pamiętajmy, że nigdy nie jest za późno na zmiany w naszym życiu. Jak napisał Marek Hłasko : "Dano ci życie, które jest tylko opowieścią; ale to już twoja sprawa, jak ty ją opowiesz i czy umrzesz pełen dni." To nieprawda, że dobrzy faceci zawsze przegrywają, po prostu nie są świadomi swojej wygranej. Bo bycie dobrym człowiekiem popłaca, jeżeli potrafi się nabrać dystansu do siebie i stanowczo powiedzieć „NIE”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 23.12.2008 19:12

+) Dziękuję Ci za ten tekst. Zauważyłem, że coraz więcej osób błędnie interpretuje "asertywność". To nie samolubstwo, cynizm, chamstwo wobec bliźniego i "gaszenie" go okrzykiem: "To twój problem!" Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.