Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5304 miejsce

Dochody - jawne czy tajne?

Wraca tematyka ujawniania dochodów. Liberały są przeciw związkowcy za. Zdania są podzielone. W Skandynawii większość zarobków czy to ludzi maluczkich czy tych na świeczniku jest jawna.

Poznań, Aleja Solidarności / Fot. Jacek KasprzyckiWraca tematyka ujawniania dochodów. Liberały są przeciw związkowcy za, Zdania są podzielone. W Skandynawii większość zarobków czy to ludzi maluczkich czy tych na świeczniku jest jawna. W PRL też raczej była jawna a u partyjniaków rożne tajemnice budziły zawiść i niezdrową ciekawość. Powstawały plotki, podobnie jak teraz.

Po 90 roku nagle nastąpiło utajnienie dochodów i umów. Jest ono fikcją bo i tak do prasy co chwila przenikają dane kto ile zarabia. Zaradni dziennikarze wszystkich prześwietlą a jak wiesz Urząd Skarbowy i kilka innych państwowych instytucji ma do tego oficjalny dostęp. Czyli jak instytucje maja go też też konkretni ludzie. Od razu powiem że to społeczna nierówność. Każda księgowa w firmie wie ile kto zarabia bo sporządza umowy i wystawia PIT-y. A ty nie wiesz ile zarabia księgowa. Urzędnik w US wie ile zarabiasz a ty nie wiesz ile zarabia on. itd, etc. Wiedzą to też ci co zawodowo sporządzają rozliczenia finansowe firm tak prywatnych jak i państwowych. Mają do tego dostęp tak policja jak i sędziowie karni, cywilni i sądów pracy. I tak dalej, itp. Tak że ukrywanie dochodów jest zwykłą hipokryzją podobnie jak jak ukrywanie wieku lub rozlicznych chorób. Wiadomo że 99 procent ludzi ma tyle lat na ile wygląda a 50 procent facetów po 50 choruje na serce, ma kłopoty z ciśnieniem i prostatą, tak jak 100 procent kobiet po 50 ma menopauzę. I nie trzeba być tu żadnym personalnym z młyna. Jak wiesz jestem za jawnością totalną, bo w komunie denerwowała mnie totalna tajność.
Chromolę też sprawę inwigilacji w sieci, bo nie umieszczam tam żadnych tajnych ani kompromitujących informacji. Na forach wypowiadam się pod nazwiskiem a nie pod nickiem.
Kolonko stwierdził, że Facebook dokonał bez przemocy tego czego nie dokonali Stalin i Hitler. Wyciągnął od ludzi informacje i ich przywarach, danych osobowych, przyzwyczajeniach i zainteresowaniach bez pałowań i łagrów. To jakby ucieczka od wolności. Ale pytanie czy totalna anonimowość daje szczęście? Wszak człek to istota społeczna, rodzinna i plemienna. Jaki jest sens życia na bezludnej wyspie wśród tłumu?
Jacek Kasprzycki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Wiem ile zarabia prezydent i premier mojego kraje ale nie wiem ile zarabia watażka związkowy-Duda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

cd. "W Skandynawii większość zarobków czy to ludzi maluczkich czy tych na świeczniku jest jawna."

- wiekszość, a więc nie wszystkie. W świetle tego mam pytanie, jak i przez kogo w Skandynawii opłacani są działacze związkowi? Czy są to funkcjonariusze z biurami, apanażami i stanowiskami w radach nadzorczych na garnuszku zakładów pracy, czy może struktury są poziome, na własnym rozrachunku. Bo to - w świetle żądań jawnosci zarobków, z powołaniem się na Skandynawię, najbardziej socjalne państwo Europy, jest dość istotne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmmm - jawnośc dochodów w komunie pozwalała na ich kontrolę przez tzw. czynniki społeczne, co pociągało za sobą skargi cwaniaków i wyżeraczy na "niesprawiedliwość", a potem - w razie przyznawania nagród, sprowadzało się do urawniłowki; żeby nikomu nie było przykro.
Jeśli chodzi o dane w internecie - ja rozumiem, że mamy takie czasy i dane osobowe, mniej lub bardziej wrażliwe, można wyciągnąć do celów nie całkiem legalnych, ale też ludzie mają niebywałą skłonność do masochistycznego obnażania się w sieci. I tu rację ma Kolonko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.