Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

177103 miejsce

Doda podrapała organizatorkę imprezy w hotelu Wodnik

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-05-30 09:21

Złamany paznokieć, podrapana szyja i dwie obrażone kobiety. To efekt awantury, w którą piosenkarka Doda wdała się z organizatorką zamkniętej imprezy dla bankowców w hotelu pod Bełchatowem. Obie panie się wzajemnie obwiniają, obie też myślą, czy nie pozwać przeciwniczki do sądu.

Doda gościła w Bełchatowie w sobotę. Zatrzymała się w hotelu Wodnik, gdzie była gwiazdą podczas uroczystej fety z okazji zdobycia tytułu wicemistrza Polski przez GKS Bełchatów. Jednak to co zaszło po koncercie przyćmiło wokalne popisy Dody.Dodo, Dorota Rabczewska w Sopocie / Fot. AKPA

Po koncercie chciała zabawić się w sali, w której byli bankowcy.- Doda weszła na salę, w której bawili się nasi goście - opowiada Magdalena Skibińska z Pabianic, współwłaścicielka firmy, która zorganizowała imprezę. - Moi klienci zdecydowali, że jest to impreza zamknięta i dla nikogo nie będzie wyjątków, nawet dla Dody. Powiedziałam jej więc, że musi opuścić salę oraz że może pójść zabawić się w Night Clubie. Wszyscy na sali widzieli, co się potem stało. Pani Doda użyła wobec mnie niecenzuralnych słów, a później mnie zaatakowała. Mam zadrapania na szyi, boli mnie kręgosłup, bo upadłam na stół, kiedy Doda mnie popchnęła.

Pabianiczanka zastanawia się nad wniesieniem sprawy do sądu. Jak mówi, nie zależy jej na odszkodowaniu. Żąda tylko oficjalnych przeprosin.

Tymczasem Maja Sablewska, menedżerka Dody, twierdzi, że scenariusz był zupełnie inny i... także nie wyklucza skierowania sprawy do prokuratury.

- Doda nikogo nie zaatakowała - protestuje Sablewska. - To organizatorka imprezy zachowała się bardzo nieprofesjonalnie. W bardzo niegrzeczny sposób wyprosiła Dodę, szarpnęła ją i nadużywała niecenzuralnych słów, co nie przystoi komuś, kto organizuje tego typu imprezy. Dorota w obronie własnej ją odepchnęła i tak to się skończyło.

Jarosław Nowicki, szef sekcji dochodzeniowo-śledczej w bełchatowskiej policji, potwierdza, że jego podwładni interweniowali w Wodniku. - Poinformowano nas telefonicznie, że pani Dorota R. weszła na zamkniętą imprezę, a kiedy poproszoną ją o opuszczenie sali, szarpała i drapała obecną tam kobietę - opowiada naczelnik Nowicki. - Funkcjonariusze pojechali do hotelu, ale skończyło się na pouczeniu. Takie sprawy są ścigane z oskarżenia prywatnego. Poszkodowana zdecyduje, czy składać skargę na wokalistkę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

tak, już wierzę, że Doda była grzeczna a tamta ją wyzywała, menedżerka dokonała niezłego wygibasa umysłowego żeby coś takiego wmawiać ludziom buhahaha

Komentarz został ukrytyrozwiń

dawniej tak bywało w maglu - teraz chyba nazywa sie to "gwiazdorstwo"

Komentarz został ukrytyrozwiń

To teraz już wiem do czego służą te akrylowe szpony :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.