Facebook Google+ Twitter

Doda: Żyję chwilą i biorę z niej jak najwięcej

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-08-01 08:41

Dorota „Doda” Rabczewska o krytyce: - Mam ją w d... Jestem na nią odporna, może dlatego, że uważam się za fantastyczną osobę.

Dziennik Zachodni: Koncertujesz niemal codziennie. Skąd czerpiesz na to siły?
- Oto chodzi, że jestem zmęczona. Pracuję na bardzo wysokich obrotach. Codziennie jestem gdzie indziej, a lubię sama o wszystko zadbać, dopilnować. Nie zwalam roboty na innych. Sama sobie stwarzam tym dodatkowe zajęcia. Ale lubię mieć nad wszystkim, co robię, kontrolę. Chcę, żeby każdy mój występ był dopięty na ostatni guzik. To potęguje późniejsze zmęczenie.

- Często występujesz w małych miastach. Ostatnio nawet ktoś powiedział, że po to jeździsz do dziur, żeby popatrzeć, jak bawią się wieśniaki.
- Nic takiego nie powiedziałam. Nigdy w życiu nie obraziłabym w ten sposób swoich fanów z małych miejscowości. Po co miałabym tak mówić? Żeby sama ukręcić na siebie bicz? To bez sensu. Ktoś, kto to powiedział, jest po prostu zwykłym głupkiem. A ja lubię występować w małych miastach, bo tam ludzie są bardziej otwarci, spontaniczni i ciepli. Cieszą się z mniejszych rzeczy. Mieszkańcy metropolii to snoby znudzone wszystkim. Trudno im dogodzić. Przychodzą na koncerty z minami jak mopsy, bo co godzinę mogą być na innym. A ja sama jestem z małego miasteczka i nigdy się tego nie wstydziłam. / Fot. AKPA

Czy w tym całym zabieganiu znajdujesz czas na spotkania z przyjaciółmi?
- Nie bardzo. Ale moi przyjaciele często są ze mną na koncertach, jeździmy razem, bo przy moim trybie życia spotkanie z nimi byłoby niemożliwe przez kilka miesięcy. Przy okazji wspierają mnie, gdy mam gorsze dni przed występem.

Do rodziców do Ciechanowa pewnie też rzadko jeździsz?
- Bardzo rzadko.

Tęsknią? Nie woleliby częściej mieć cię w domu?

- A po co? Pozbyli się dzieci, więc mają czas na baraszkowanie do woli. My z bratem pewnie tylko byśmy im przeszkadzali. Już od dziesięciu lat mieszkam poza rodzinnym domem i chyba za mną specjalnie nie tęsknią, cieszą się, że nie siedzimy im na głowie. Oczywiście, odwiedzam ich od czasu do czasu. Przecież o nich nie zapomniałam.

Trzeba mieć silną wolę, aby tak bardzo poświęcić się pracy?
- Ale ja nie jestem jakąś ofiarą losu, która nie ma czasu na prywatne życie. Nie użalam się nad sobą. Do niczego się nie zmuszam. Pod tym względem jestem totalną wariatką i jeśli tylko stracę ochotę na pracę, rzucam wszystko i przez miesiąc nie robię nic. I nikt nie jest w stanie mnie do roboty zmusić.

Jak wtedy odpoczywasz?
- Leżę do góry tyłkiem, oglądam telewizję i resetuję mózg. Nie myślę o niczym. Taki totalny melanż.

Jesteś pracoholiczką?
- Nigdy w życiu. Ja jestem śmierdzącym leniem, totalnym abnegatem i wszystko mam gdzieś. Robię to, na co mam ochotę. Do niczego się nie zmuszam. Śpiewam, koncertuję tak dużo, bo akurat mi się chce.

Teksty piosenek piszesz sama. Skąd bierzesz tematy?
- Nie jestem profesjonalnym tekściarzem. Piszę to, co mam w sercu. Moje teksty to taki pamiętnik. Przelewam na papier to, co myślę i czuję. Moje przeżycia i wspomnienia.

Twoje ostatnie przeżycia związane są z rozstaniem z mężem. Jednak nadal jest z tobą, jeździ na koncerty. To chyba nie jest koniec?
- Tak jak powiedziałam wcześniej - rozwodzę się i decyzji nie zmienię. A czas pokaże, co będzie dalej. Nic nie da się przewidzieć, a już wybitnie w dziedzinie uczuć, jak widać na załączonym obrazku (wskazuje na Radka Majdana siedzącego obok).

Wzbudzasz u ludzi skrajne emocje. Jedni cię uwielbiają, inni nienawidzą. Przejmujesz się krytyką?

- Mam ją w d... Jestem na nią odporna, może dlatego, że uważam się za fantastyczną osobę.

Zarabiasz bardzo dużo, pod tym względem jesteś w czołówce polskich wykonawców. Czy przeznaczasz część pieniędzy na innych, wspomagasz jakieś organizacje charytatywne?
- Oczywiście, że tak. W różny sposób się angażuję. Nigdy nie odmawiamy z zespołem występów np. w domach dziecka czy szpitalach. Szczerze mówiąc, ciągle jeździmy na czyjeś prośby czy zaproszenia. Ale nie lubię o tym mówić.

A na co przeznaczasz większość zarobionych pieniędzy?
- Na zakupy. Kupuję wszystko, co mi się podoba. Nie liczę się z wydatkami do tego stopnia, że niekiedy nie pamiętam, że już coś takiego wcześniej kupiłam. Niestety, pieniądze bardzo psują i to zrobiły ze mną.

Nie myślisz o przyszłości? Nie odkładasz na czarną godzinę?
- A po co? Jaką mam pewność, że jutro na przykład nie pieprznie we mnie samochód i zginę. Ja żyję chwilą i biorę z niej jak najwięcej.

Wyobrażasz sobie siebie za trzydzieści lat? Będziesz matką piątki dzieci czy podstarzałą Tiną Turner?
- Jeszcze nie zgłupiałam, żeby myśleć o tym, co będę robić za tyle lat. Ale piątki dzieci nie planuję. Ja w ogóle nie mam dobrego podejścia do dzieci. Nie wiem, jak się nimi opiekować, choć one mnie lubią, nie wiem dlaczego. Sama jestem wiecznym dzieckiem i wydaje mi się, że nigdy nie dorosnę. Tiną też chyba nigdy nie będę. Już prędzej Violettą Villas ze schroniskiem pełnym psów i kotów.

Chciałabyś poprawić coś w swoim wyglądzie?
- Spójrz na mnie. Przecież jestem idealna, tak jak już powiedziałam, i najpiękniejsza na świecie. W ogóle jestem w sobie zakochana. Codziennie patrzę w lustro, zachwycam się sobą i tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jestem wspaniała. Ale jak będę mieć sześćdziesiąt lat, to sobie naciągnę to i owo.
Kinga Kamińska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

hahahahahahahahahahhaha
boskie:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pamiętaj Dorotko, że chwila minie, a wszystko co wzięłaś - trzeba będzie oddać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ach, gdyby Bagsik był premierem, Dochnal ministrem finansów, a Doda ministrem ds promocji Polski za granicą....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.