Facebook Google+ Twitter

Dodawał filmom skrzydeł

Tak o nim, dokładnie sto lat temu, napisano. Każdy artysta chciałby przeczytać takie określenie swojej twórczej pracy. A odnosiło się ono konkretnie do polskiego przedwojennego filmu „Dziewczęta z Nowolipek” w reżyserii Józefa Lejtesa.

„Dziewczęta z Nowolipek” (1937 r.) są jednym z najwartościowszych naszych dawnych filmów, obok „Młodego lasu”, „Granicy” (wszystkie w reżyserii wspomnianego Lejtesa) czy „Strachów” i „Ludzi Wisły”. Ale nie tylko Lejtes dodawał tym filmom skrzydeł, czynił to w znacznej mierze operator Stanisław Lipiński. I o nim chciałbym dziś opowiedzieć. 
Lwowiak z krwi i kości – urodził się w 1909 roku. Miał 21 lat, kiedy ukończył we Lwowie znakomite gimnazjum i rozpoczął studia na Wydziale Chemii Uniwersytetu Jana Kazimierza. Po dwóch latach wyfrunął do Paryża na studia operatorskie. Ukończył je z tytułem inżyniera technika, po czym odbył praktykę w Anglii.

Gdzie mógł i z kim mógł, realizował filmy krótkometrażowe. Po powrocie do Polski też owocnie działał w tym rodzaju filmowym. 
Zadebiutował w 1936 roku dwoma filmami o tematyce żydowskiej: „Za grzechy” i „Droga młodych”. Szczególnie ten drugi zasługuje na uwagę. Był to bowiem „udramatyzowany reportaż” (jak nazywano wówczas inscenizowane dokumenty), opowiadający o Sanatorium im. Medema w Miedzeszynie pod Warszawą, w którym wcielano w życie zasady wychowawcze Janusza Korczaka. Na marginesie – film ten nie został przez cenzurę dopuszczony na ekrany. 
Ze zrealizowanymi rok później „Dziewczętami z Nowolipek” już takich kłopotów nie było, a o fragmentach sfilmowanych przez Stanisława Lipińskiego (kręcił ten film razem z Sewerynem Steinwurzlem) napisano: „Ekran roziskrza się od życia, od wizualnego optymizmu, sensualnego panteizmu; obrazy poprzez ruch i montaż, przez ciągłą walkę światła z cieniem, przywodzą na myśl płótna malarzy impresjonistycznych”.


W „Ludziach Wisły” (1938), filmie rozgrywającym się na Wiśle i wzdłuż niej, zachwycały zdjęcia Lipińskiego, podobnie jak w „Sygnałach” z tego samego roku. Cały swój artystyczny kunszt Stanisław Lipiński pokazał w „Czarnych diamentach”, filmując pejzaże Górnego Śląska i pełne dramatyzmu obrazy kopalni. Premiera filmu ze względu na wybuch II wojny światowej się nie odbyła.
W sumie Stanisław Lipiński zrobił do 1939 roku 14 filmów fabularnych i 23 krótkometrażowe. Filmował kampanię wrześniową 1939 roku – w Warszawie i Lublinie. Przedostał się do Lwowa, brał udział w obronie rodzinnego miasta. Obawiając się represji ze strony władz radzieckich, usiłował przedostać się do okupowanej przez Niemców Warszawy. Został złapany przez NKWD, więziony, a następnie wywieziony do łagru, w którym pracował przy wyrębie lasu. Wydostał się stamtąd na mocy podpisanego przez gen. Sikorskiego paktu. Wczesną wiosną 1942 roku znalazł się w armii gen. Andersa i rozpoczął pracę jako operator w Referacie Filmowym II Korpusu Polskiego.

Pierwszy film, do którego zrobił zdjęcia, nosił tytuł „Polacy na nowym froncie”, ostatni (1945) – „Niezwyciężeni – Idziemy”. Najcenniejsze, o ogromnej wartości historycznej, są nakręcone wraz z jego przyjacielem Sewerynem Steinwurzlem zdjęcia do filmu „Monte Cassino”. To przede wszystkim oni dwaj zdokumentowali i przedstawili cały szlak bojowy II Korpusu. Byli autorami zdjęć do jedynego zrealizowanego, wtedy i tam, filmu fabularnego „Wielka droga” (1946).
A potem zaczął się ostatni etap jego życia – na obczyźnie. Po rozwiązaniu II Korpusu pozostał w Wielkiej Brytanii. Pracował w koncernie Ranka, prowadził własne laboratorium fotograficzne, ale natrafiał nieustannie na przeszkody w pracy twórczej, ponieważ nie należał do brytyjskiego związku operatorów. Wyjechał więc do Kanady, ale i tu sytuacja nie okazała lepsza.

Zatrudniany był jako operator tylko sporadycznie. Jakże wymowny i smutny jest fakt, że na ekranie nie używał swojego imienia i nazwiska, ale pseudonimu: Stan Litsur lub Stan Lupin... W końcu znalazł pracę jako wykładowca fotografiki Uniwersytecie Rockport stanu Nowy Jork. W tejże miejscowości zmarł 7 maja 1974 roku.
 A przez kilka najlepszych swoich twórczych lat (druga połowa lat trzydziestych), był mężem Iny Benity – naszej czołowej filmowej gwiazdy. Zginęła, kiedy ze swym małym synkiem (jego ojcem był oficer, Austriak wysłany na front wschodni, z którego nigdy nie wrócił) usiłowała przejść w czasie Powstania Warszawskiego ze Starówki do Śródmieścia. 



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.