Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

69344 miejsce

Dojrzewanie do życia w cieniu śmierci. "Rodzina Savage"

W nieskomplikowanej przypowieści, która, mimo całej wpisanej w nią metafizyki, skutecznie broni się przed banałem, reżyserka z lekkością przekazuje nam kilka ważkich konstatacji o współczesności.

Laura Linney. / Fot. EPA/PAUL BUCKWpływowy krytyk postmodernistycznej kultury masowej, Jean Baudrillard, określił ją jako konstrukcję ufundowaną na powszechnym strachu przed śmiercią. Cywilizacyjnym uwikłaniem człowiek współczesny spycha umieranie poza margines świadomości i film Tamary Jenkins jest do pewnego momentu trafną egzemplifikacją tej tezy.

Reżyserka stawia diagnozę czasom samooszustwa już od pierwszych kadrów. Oto bowiem tło dla napisów początkowych stanowią idylliczne obrazki z Sun City: rajskiej mieściny pośrodku Arizony, w której amerykańscy emeryci klasy średniej w beztrosce spędzają dożywotnie wakacje. W cieniu palm i pod błękitnym niebem, w scenerii sterylnie białych osiedli uśmiechnięci staruszkowie w najlepszej formie grają w kręgle i golfa, przechadzają się na romantycznych spacerach, pławią się rozkosznie w luksusowym basenie. W kulminującej tę sekwencję, onirycznej scenie zadbane seniorki w strojach cheerleaderek gibko wyginają ciała w baletowych układach.

Metafora bije tu w oczy: plastikowa rzeczywistość słonecznego miasta „drugiej młodości” neutralizuje w masowej wyobraźni przykrą, uwierającą konieczność przemijania. Sztucznie wyizolowana z prawdziwego życia jest najbardziej groteskowym przykładem uładzonej dekoracji, za którą ukrywamy zbiorowe lęki. Jako sielankowa mitologia zostaje skompromitowana na ekranie ostrym zestawieniem obrazów. Za lukrowaną fasadą Sun City starość jest bolesna i niesmaczna: we wnętrzu jednego z idealnych, śnieżnobiałych domostw z czołówki Lenny Savage, w geście bezsilnego gniewu na własną, postępującą demencję oraz lekceważące traktowanie przez pielęgniarza, marze ściany łazienki swoimi fekaliami.

„Sun City? Słyszałeś o czymś takim? To na środku pustyni!” – mówi Wendy Savage o miejscu pobytu ojca swojemu bratu, gładko wpisując się w obłudną ignorancję współczesności. Istnienie mężczyzny, który wiele lat temu porzucił ich rodzinę, jest dla niej daleką i niewygodną abstrakcją. Nie na długo jednak: kiedy bowiem konkubina Lenny'ego umiera, rodzeństwo zmuszone zostaje do przejęcia opieki nad zupełnie obcym i obojętnym, całkowicie przy tym zniedołężniałym starcem. Śmierć podchodzi tuż pod ich drzwi, zaś ich świat wypada z formy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 25.11.2008 07:23

Ładnie piszesz, dostojnie, ale czy nie warto nieco uprościć język recenzji? Czytając ją, nie chcę się męczyć, nie chcę zastanawiać się, o czym dokładnie piszesz, co przekazujesz - a muszę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.