Facebook Google+ Twitter

"Dokąd teraz?" Nadine Labaki czyli gotowe na wszystko

Oto kilkanaście lat po wojnie w Libanie do małego miasteczka na końcu świata ma dotrzeć wieść o kolejnym konflikcie chrześcijańsko-muzułmańskim. Mężczyźni wkrótce mogą rzucić się sobie do gardeł, jednak kobiety zaczynają się jednoczyć...

 / Fot. Plakat filmuWojna w Libanie doczekała się kolejnego niezłego filmu. Po „Walcu z Baszirem”, „Libanie” i „Pogorzelisku” wracamy do tematu konfliktu świata chrześcijańskiego i muzułmańskiego. Bohaterami tego obrazu są kobiety obojga wyznań w małym libańskim miasteczku. Dogadują się one ponad głowami mężów i uniemożliwiają tym ostatnim doprowadzenie do jeszcze jednego, bezsensownego konfliktu religijnego.

Wojny nie widać bezpośrednio, ale obecna jest w pamięci wszystkich bardzo mocno. Już w otwierającej scenie pojawia się cmentarz, na którym jedna część grobów różni się od drugiej tylko (ale i aż) krzyżami. Zabici z obu stron konfliktu oddzieleni są od siebie nawet po śmierci. Kobiety w strojach żałobnych przychodzą tam jednak razem. Dokonują wspólnie swoistego ekstatycznego tańca żałobnego (skojarzenie z „Piną” Wendersa wskazane). Rozchodzą się między mogiły swoich bliskich, ale razem później wracają. Nigdy więcej! Tak pewnie myślą o wojnie.

To kobiety będą tutaj łączyć, mężczyźni - dzielić. Gdy okaże się, że gdzieś w innej części kraju wybuchają zamieszki na tle religijnym, zacne panie odcinają swych dużych i małych chłopców od dostępu do mediów, siejących niepewność.
W miasteczku ukazanym jako zapadła prowincja, jest tylko jeden telewizor służący mieszkańcom za kino, a gazety docierają tylko o poranku... Telewizor może się więc „sam popsuć”, a gazety mogą ulec przypadkowemu spaleniu. Jest coś w tych scenkach rodzajowych ujmującego. Z jednej strony wiemy, że podobne metody będą tylko rozwiązaniem chwilowym, polegającym na odwlekaniu, a nie na przeciwdziałaniu, z drugiej mają w sobie coś z przewrotności i naiwności zarazem. To wszystko, a także barwny folklor dają miks znany z włoskich komedii Felliniego i Tornatore.

Wieczne odwlekanie w czasie konfliktu, który może wybuchnąć lada moment jest tu motorem wszystkich zdarzeń. Ktoś może powiedzieć, że o takich dramatach nie powinno się robić komedii - a do tego większość scen zmierza. Ale reżyserka Nadine Labaki zna umiar. Jej poprzedni „Karmel” był zbytnio przesłodzony (jak to karmel), tutaj autorka wie, kiedy uderzyć w poważniejsze tony. Nie stroni też tu od wątków lirycznych. Sama Labaki gra tu chrześcijańską oberżystkę, w której podkochuje się muzułmański robotnik.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Kto dzisiaj ma szacunek jeszcze do "Multi - kulti" lat 70-tych do 90-tych, bo Angela Merkel ani inni "znamienici" politycy na pewno nie! Reportaże wojenne, a i owszem, relacje z wojny w Afganistanie i nowe zwierzenia żołnierzy - celem przybliżenia ich "fachu"- znajdziemy tak i w TV polskiej wieczorem jak i w TV niemieckiej lub francuskiej!

Tak, to prawda że najczęściej kobiety tworzą pomosty pomiędzy wojennymi partiami, niekoniecznie ugrupowaniami religijnymi....Jednakże poczekajmy tylko do następnego chrztu: - Czy ksiądz stanie obok żyda - do zdjęcia - dalszych krewnych w rodzinie?? Ano poczekajmy i nie spieszmy się.... Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.