Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12893 miejsce

Dokąd zmierza Ukraina? Debata akademicka UKSW

22.01. na warszawskim UKSW odbędzie się konferencja "Quo Vadis Ukraino: Pomiędzy Unią Europejską a Rosją". To jedno z największych spotkań na gruncie akademickim, gdzie poruszona zostanie tematyka obecnej sytuacji politycznej Ukrainy.

 / Fot. Plakat promocyjnyPrzedmiotem debaty będzie przede wszystkim charakterystyka wydarzeń na kijowskim Majdanie Niepodległości i próba scharakteryzowania przemian jakie zachodzą w społeczeństwie ukraińskim i ich wpływu na elity władzy. Poruszony zostanie także wymiar Partnerstwa Wschodniego i relacji polsko-ukraińskich oraz możliwości współpracy Polski z Ukrainą zarówno w ramach struktur unijnych jak i poza nimi.

Konferencja składała się będzie z trzech paneli dyskusyjnych: studenckiego, na którym o sytuacji Ukrainy debatować będą studenci warszawskich uczelni, eksperckiego z udziałem polskich i ukraińskich politologów i specjalistów ds. Wschodu oraz politycznego, na który zaproszeni zostali posłowie i europosłowie największych ugrupowań politycznych w kraju: Jacek Kurski (Solidarna Polska), Tomasz Makowski (Twój Ruch), Ryszard Czarnecki (Prawo i Sprawiedliwość), Marcin Święcicki (Platforma Obywatelska), Krzysztof Bosak (Ruch Narodowy), Tadeusz Iwiński (Sojusz Lewicy Demokratycznej).

Organizatorem konferencji jest Koło Naukowe Problematyki Współczesnych Stosunków Międzynarodowych UKSW, a honorowy patronat nad debatą objął europoseł Jacek Kurski.

Więcej informacji o wydarzeniu można znaleźć na Facebooku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Kiedy byłem na Ukrainie, a była pełnoprawną republiką ZSRR, to nikt tak naprawdę nie wierzył, że ten zaniedbany spichlerzyk może zmienić się w samodzielne państwo. W latach 80-tych była egzotyczną częścią całego tego śmietnika demoludów. Przykładowy Charków olśniewał pięknem monumentów, harmonią przestrzeni zdobną w miejską niebanalną architekturę zieleni. Wystarczyło jednak zejść z śródmiejskiego teatrzyku, by stwierdzić, że tak naprawdę klimat zaniedbanych kamienic bije na głowę Brzeską & Co.; gdzie indziej niewiele zmieniło się od ostatniej wojny. Tylko ludzie z takimi samymi kłopotami i pomysłami na życie jak w całym Bloku.

Bardzo miło wspominam imponującą złocistą głowę Lenina (taki bałwan Venna), która "rządziła" na placu aaapelowym. Wraz z kolegami wykosztowaliśmy się z pasty do zębów i kremów do golenia, aby zacnemu myślicielowi nadać pewnego progresu w imidżu. Rano stwierdziliśmy, że Armia Czerwona jest organizmem wrażliwym, reagującym na bodźce i bodajże wyrażającym się na jakiejś zawrotnej wysokości w sposób odbiegający od języka urzędowego; ukraiński był spychany w niebyt. Nie przeszkadzało to jednak w niczym tym niebywale wymusztrowanym jegomościom, by wyprzedawać się od stóp do głów. Była to dla mnie najbardziej zagadkowa dziura w skarbie państwa jaką można było zaobserwować. Fascynujące zjawisko. Ukraińcy to bardzo sprytni ludzie. Jednak nie wyobrażali sobie możliwości zmian. Tam były takie cugle, że słów brakowało, a obywatelstwo wioski potiomkinowskiej nadawano przy narodzinach. Chętnie uczyli, co jest "pokazucha", a co swoje.

Tak więc, 10 czy 20 lat później niewiele tam się zmieniało. Obecnie to już niemal inny kraj. Tyle tylko, że tak jak wszystkie tamtejsze gromadki będą nadal komiwojażerem ze skłonnością do popadania w zależność od Rosji, co dość treściwie stara się obrazować Kliczko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jasne! Tylko, że to trochę tak jak u Tuwima, w tragifarsie Bal w operze: wy miejcie nadzieję na dzień jutrzejszy, dla nas słodki dzień dzisiejszy! Ukraiński sprzeciw wobec takiego stawiania spraw odbieram jako jak najbardziej zdrowy odruch.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na Ukrainie byłem raz w życiu i pamiętam taki epizodzik. Siedzimy w gronie około 10. osób, rozprawiamy o polityce (było to krótko po „Pomarańczowej Rewolucji”), w którymś momencie mówię do ukraińskich współbiesiadników: musicie wytrzymać 10, może 15 lat, przejść przez trudne reformy, i wtedy będziecie wyrównywać poziom życia z Zachodem. Na to gospodarze, bardzo fajni zresztą ludzie, zgodnie żachnęli się: Co, tak długo? Kto tyle będzie czekał?
To pokazuje, jaka jest świadomość społeczna tego narodu. Wynika ona oczywiście z doświadczeń historycznych, ale warto o tym pamiętać przy jakiejkolwiek ocenie tego, co się tam dzieje.
Tymczasem odnoszę wrażenie, że wielu polityków tego nie rozumie (albo udaje)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wielka nasiadówka i bardzo uczona... Tymczasem Ukraina będzie po prostu rosyjska, a zostało to przesądzone w 1999, kiedy 19 państw napadło na jedno pod hasłem ukarania je za to samo, co Anglicy i Szkoci robili przez dwadzieścia lat w Ulsterze. Jakoś nikt wtedy nie wziął pod uwagę, że jest to kraj pobratymczy nie tylko wobec Rosji. Obecnie podobnie postępuje się z Grecją. Jakoś nikt nie wziął pod uwagę, że przeciętny Ukrainiec ze środkowej i wschodniej, ale czasem i zachodniej części kraju Szewczenki wyciągnie z tego swoje wnioski. Niekoniecznie takie, na jakie mogliby mu zezwolić politpoprawni panowie i politpoprawne panie służące rzekomej bogini z góry Olimp tak na uniwerkju Via Drina jak w podobnych miejscach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.