Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10851 miejsce

Dokąd zmierza współczesna animacja dla dzieci?

Przez lata za siedmioma górami śpiące królewny budzone były przez swych książąt. Dziś Koralina przekracza tajemnicze drzwi, gdzie zdana jest sama na siebie, a i szczęśliwe zakończenie stoi pod znakiem zapytania. Czy dawne księżniczki zasnęły na zawsze?

 / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Munken_kino_(kinolerret).jpg Wśród majestatycznych lasów, w blasku gwiazd, na białym koniu galopuje dzielny rycerz w wypolerowanej na wysoki błysk zbroi, aby ocalić damę swego serca przed straszliwą śmiercią z rąk okrutników tudzież łap potwora... Z takim wizerunkiem bajek już kilka lat temu rozprawili się twórcy Shreka (2001). Dzieci przeżywają coraz dziwniejsze przygody w przestworzach, wraz z pszczołami procesując się o prawa do miodu, w głębi oceanu, poszukując zagubionych rybek, czy z zawrotną prędkością odkrywając sens życia na torze wyścigów samochodowych. Współczesne animacje nie są już ożywionym zbiorem kresek. To arcydzieła, które dorobiły się osobnych pięciu minut podczas gali rozdania statuetek Oscarów.

To zadziwiające, jak bardzo zmieniły się forma i treść współczesnych filmów dla najmłodszej publiczności, jak bardzo „wydoroślały”, zważywszy na fakt, iż grupa wiekowa docelowych widzów oficjalnie nie uległa zmianie. Oficjalnie, bo przecież w tej ewolucji chodziło o to, aby i zwykle pełnoletni opiekun malucha na filmie się nie nudził. Te przemiany świetnie uwidocznił cykl fabularnych filmów o przygodach Asterixa i Obelixa. „Asterix i Obelix kontra Cezar”(1999) opowiadał zwyczajną historię na podstawie komiksu Renée Gościnnego, jednak już druga część, „Misja Kleopatra”(2002), którą można uznawać za film kultowy, była niewątpliwie skierowana bardziej do widzów co najmniej nastoletnich. Natomiast „Asterix na Olimpiadzie”(2008), to już tylko kiczowaty slapstick, którego obejrzenie może doprowadzić dziecko w wieku lat ośmiu do płaczu, bo ono nie zrozumie, dlaczego w każdej scenie rodzice pokładają się ze śmiechu z nagromadzonych dziesiątek odniesień do współczesnej popkultury i nie tylko. Dziś twórcy bajek zdają się wracać do filmów tylko dla dzieci, wciąż atrakcyjnych, chociaż z zupełnie innych powodów…

Jedną z nowych propozycji dziecięcego kina jest "Koralina i tajemnicze drzwi". To ...horror tyle, że animowany. W dodatku bardzo przekonujący, bo zrobiony w trójwymiarze. Henry Selick zafundował najmłodszym widzom sporą dawkę emocji, przenosząc na ekran niesamowitą historię stworzoną przez Neila Gaimana. Dziewczynka, ignorowana przez rodziców w nowym, tajemniczym domu, lekceważąc ostrzeżenia całego otoczenia: „tam jest niebezpiecznie”, wyrusza na odkrycie tajemniczego, równoległego, alternatywnego świata, gdzie wszystko jest piękne, kolorowe i niezwykłe. Niestety, świat ten charakteryzuje się zastąpieniem oczu przez guziki, co więcej, oczekuje od Koraliny, że i ona przyszyje sobie takowe do twarzy.

Film zawiera wszystkie elementy konieczne do wystraszenia widza. A czyni to nawet lepiej niż niejeden horror, gdyż kategoria wiekowa widzów wyraźnie zabrania scen drastycznych. Reżyser umiejętnie zbudował nastrój, posługując się tak wytartymi narzędziami jak deszcz, stary dom, kot, mgła i zdziwaczali sąsiedzi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

"Neil Gaiman, scenarzysta, pisarz i fantasta ma już na swoim kącie przerażające" jak to tak można popełnić drastyczny błąd? Kącie? Koleżanko, szybko to popraw...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.