Facebook Google+ Twitter

Dokąd zmierzasz, Arturze?

Artur Boruc, bohater reprezentacji Polski podczas Euro 2008 i Celticu Glasgow przeżywa ciężkie chwile w swoim życiu. Nie wiedzie mu się najlepiej, gra coraz słabiej, a jego małżeństwo przeżywa ciężkie chwile.

Artur Boruc / Fot. Wojciech Wilczyński, "Słowo Polskie Gazeta Wrocławska"Jeszcze parę tygodni temu „Arczi” był narodowym bohaterem, uchronił reprezentację przed blamażem na mistrzostwach Europy, jego pozycja w klubie była niepodważalna i urodził mu się syn. Ale teraz wszystko nie jest już takie kolorowe.

Pewną oznaką załamania Boruca był występek na Ukrainie, gdzie wraz z dwoma kolegami z reprezentacji popijał sobie alkohol wbrew zakazom Leo Beenhakkera. Sytuacja nie jest do końca jasna. Zamieszanie wywołane przez kadrowiczów nie jest korzystne przed zbliżającymi się meczami eliminacji do Mundialu w RPA. Lecz zastanawiające jest to, czemu tak szybko o całej sprawie dowiedziały się media, czyżby selekcjoner chciał się pozbyć Boruca z drużyny? Medialny Holender widocznie nie lubi konkurencji i sam chce być bohaterem Polaków. Po pierwszym awansie do europejskiego czempionatu był uwielbiany, lecz gdyby nie fantastyczne interwencje byłego bramkarza Legii, to Polacy z Euro wracaliby z solidną ilością bramek, niestety straconych.

Leo postanowił szybko wyeliminować swojego najgroźniejszego rywala o postać numer jeden w reprezentacji. Inna sprawa, że Boruc zachował się źle i dał ku temu, by szkoleniowiec go z kadry usunął, pretekst. Najgorsze jest to, że w Szkocji Artur również nie jest grzeczny. Za spożywanie alkoholu spotkała go kara 50 tysięcy funtów grzywny. Kibice Celticu pewnie nie mają tego mu za złe, lecz czarę goryczy przelała ostatnia porażka w derbach z Glasgow Rangers. Boruc ewidentnie zawalił mecz, z czterech wpuszczonych bramek, trzy obciążają jego konto. Szczególnie bramka na 1:4, przy której Polak zachował się fatalnie. Nie zdołał złapać prostego dośrodkowania po ziemi w pole karne i napastnik Rangers z bliska wpakował piłkę do pustej siatki. Zresztą przez całe spotkanie Boruc zachowywał się jakby dopiero, co wrócił z imprezy. Nie dyrygował z kolegami z obrony, nie miał w sobie tyle werwy, co zwykle i zachowywał się jak „śpiący Król(ewicz)”. Jeśli Artur nie poprawi swojej gry, to już niedługo trener „Celtów” może zapomnieć o wszystkim, co dla klubu zrobił były Legionista i posadzi go na ławce rezerwowych. A jak ważnym ogniwem jest wychowanek Pogoni Siedlce, to wszyscy wiedzą.

Życie prywatne Artura również się sypie. Gdy podczas Euro urodził mu się synek wydawało się, że wszystko jest w porządku, lecz ostatnie doniesienia prasowe mówią zupełnie, co innego. Jak można przeczytać na wielu portalach i w gazetach, Artur Boruc się rozwodzi. Dla jednych jest to ogromny szok. Zaledwie dwa miesiące temu został ojcem i rodzina Boruców wydawała się szczęśliwa, zawodnik „The Bhoys” został zwolniony nawet w czasie Euro przez Beenhakkera by odwiedzić małżonkę i syna Aleksa. Widocznie nie miało to większego wpływu na sytuację rodzinną naszego bramkarza.

Szkoda by było, żeby kolejny Polski świetny zawodnik zawalił sobie karierę z powodu alkoholu. Jeszcze nie wszystko jest stracone i na pewno tak silny i pewny siebie zawodnik jak Boruc ma szansę poradzić sobie z sytuacją, w której się znalazł. Jednak czy powrót do dawnej dyspozycji da szansę powrotu do kadry? Oby Beenhakker wybaczył mu jego występek na Ukrainie, bo to by było korzystne nie tylko dla samego piłkarza, lecz również całej reprezentacji Polski, która już w sobotę zawalczy o pierwsze punkty w eliminacjach, niestety bez "Arcziego".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

nie piszesz o niczym o czym bym już nie czytała, ale tytuł mi się spodobał wiec daje plusa :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.