Facebook Google+ Twitter

Dokąd zmierzasz medycyno?

Wysoce subiektywne spojrzenie na medycynę współczesną. Podobnych pytań można zadać więcej np. czy chcesz żyć długo i zdrowo? Jak chcesz tego dokonać? Co jesteś gotów zrobić w tym kierunku? Ile skłonny jesteś zainwestować w zdrowie?

Wprowadzenie

Jak tylko sięgnę pamięcią, czyli niemal od zawsze interesowały mnie sprawy związane z historią medycyny, ale także, a może jeszcze bardziej, najbliższa jej przyszłość. Dla mnie było czymś fascynującym obserwować, jak zmieniają się pewne poglądy i oczekiwania wobec dynamicznie rozwijającej się medycyny. Niejednokrotnie byłem świadkiem jak pryskały nadzieje związane z wdrożeniem do terapii "rewelacyjnego" leku, który po pewnym czasie, takim już nie był. Podobnie bywało niekiedy z zastosowaniem nowej metody leczenia, z której trzeba było zrezygnować.

Osiągnięcia w walce z chorobami zakaźnymi, niesamowity postęp w leczeniu chorób serca, cukrzycy i chorób układu oddechowego, dawał nadzieję, że oto znajdziemy już niedługo eliksir życia i posiądziemy wieczną żywotność, jeśli nie nieśmiertelność... Nie zanosi się jednak, abyśmy dokonali tego za naszych czasów, chociaż granice ludzkich osiągnięć poszerzają się krok po kroku. Pojawiają się coraz to nowe możliwości w odwiecznej walce człowieka z chorobami i ułomnościami, co pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość.

W rozważaniach na ten temat, nigdy nie zgadzałem się z malkontentami, którzy postrzegali medycynę ostatnich dziesięcioleci, jako dziedzinę wiedzy, która zawiodła pokładane w niej nadzieje. Wszyscy rozczarowani i niezadowoleni, starają się w ten sposób uzasadnić ekspansję paramedycyny. W medycynę coraz odważniej wdziera się, jak w średniowieczu, mistycyzm i magia. Uważam, że za taki stan rzeczy paradoksalnie odpowiadają sukcesy medycyny XX wieku, które wzbudziły nadmierne oczekiwania wobec leczniczych możliwości człowieka.

Brak większej nadziei na rewolucyjne powstrzymywanie procesów starzenia, wykorzystał przemysł suplementów diety, który mocno atakuje medycynę i chce dostać się pod jej skrzydła. Szacuje się, że ten rynek jest najbardziej rozwijającą się gałęzią gospodarki w XXI wieku. Tu i ówdzie powstają "najlepsze" specyfiki, opracowane przez pojedynczego doktora lub w maleńkim zespole, oparte na różnych surowcach mineralnych, roślinnych, po zwierzęce włącznie. Któż z nas nie słyszał o specyfikach działających tysiące razy lepiej niż najlepsze farmaceutyki?

Czytaj dalej --->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Pnie Marku,

/Czy znajdziemy jakieś instytucje, które działają dla samego działania, aby wprowadzać w życie najszlachetniejsze nawet zamierzenia? /

Działanie dla zysku musi mieć swoje normy. A norma etyczne uzasadnienie.
Czy korupcja w nauce, fałszowanie badań i testów, ogłaszanie niesprawdzonych dostatecznie wyników - to już ta norma ?


/Nawet dzisiaj jeden z moich pacjentów powiedział mi, że on nie zamierza bawić w jakieś tam diety, bo nie ma na to czasu./

Niestety. Klasyczny, można rzec, przykład.
Pytanie, na co ma czas ?

Daleki jestem od moralizowania. W końcu, jakby nie patrząc, wszyscy konsumujemy. Choćby idee :)
Ale, do diabła, ważna jest chyba hierarchia. I złoty środek.

Pozdrawiam.


Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny tekst, który w XXI wieku nie powinien wydawać się niezrozumiały nawet dla przeciętnego 15-latka. Osiągnięcia i rozwój medycyny były, są i będą niezaprzeczalne. Niepokoi czynnik ludzki, czyli lekarz przemęczony, lekarz strajkujący skrycie, a na podobieństwo włoskiej kasjerki, lekarz pijany, lekarz uwłaczający godności pacjenta swoim zachowaniem, lekarz, który może dla pacjenta więcej za nie mniej, lekarz świadomie pozostawiający pacjenta w trudnej sytuacji... Pobić można rekord usprawiedliwiając niechęć anonimowego pacjenta by przestrzegał choć kilku wskazówek co do dbałości o własne zdrowie i życie, a także innych. Oby tylko relacje międzyludzkie nie przejawiały się poprzez zdarzające się przypadki i "przykłady" niczym choroba i wszyscy będziemy zdrowsi. ... i nic poza tym

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo poważny tekst.
Z szacunkiem doń się odnosząc dyskretnie pozostawiam Autora z Jego pytaniem.
Kto pyta? Lekarz, etyk, filozof, ekonomista, futurolog?
Dziękuję Marku...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, można zastosować takie podejście jak pan to zrobił i wszystko zobaczyć przez pryzmat, który nazywa się "działaniem czy pracą dla zysku". Ciągnie mnie coś wewnętrznie, żeby napisać taki artykuł. To może być bardzo przewrotne spojrzenie, ale jednocześnie ciekawe.

Zastanówmy się idąc w tym kierunku z myśleniem. Czy znajdziemy jakieś instytucje, które działają dla samego działania, aby wprowadzać w życie najszlachetniejsze nawet zamierzenia? Pytanie prawie retoryczne.
Niestety, tak ten świat sami sobie urządziliśmy, że wszystko opiera się na pieniądzu. Nawet instytucje charytatywne nie działają bez pieniędzy. W kościele za każdą posługę mamy (albo i nie...) cenniki. Z kolei, woda i żywność dla "głodującej Afryki" , a następnie transport też coś tam kosztują...
Czy zatem aż takie dziwne dla pana jest, że w dzisiejszym świecie wszystko się komercjalizuje, a więc ochrona zdrowia też? A czy kiedyś było inaczej w tym względzie?

Ma pan rację, że przemysł farmaceutyczny nie pracuje dlatego, żeby nam zrobić dobrze, tylko traktuje ten rynek jak dojną krowę, jak pan to raczył określić. Pracuje dla czyjegoś zysku. Ciągle w różnych rozmowach to podkreślam i niejeden raz spotkałem się z dezaprobatą, zwłaszcza ludzi bliżej związanych z tym przemysłem. Wielu z nich pokazuje mi statut ich firmy, z którego wynika, że jest to najbardziej MISJONARSKA firma świata... Sam altruizm z tych założeń wypływa. W jednym z takich dokumentów, proszę pana, produkt był wymieniony na 7 miejscu. Na pierwszym stała MISJA.

Wreszcie pana osobista sprawa. Mogła być tak załatwiona, bo wynika z tego opisu, że jest pan człowiekiem, który wiedzę stosuje w praktyce. Niestety w naszej rzeczywistości wielu jest takich, co wie ale na tym się wszystko kończy... Nawet dzisiaj jeden z moich pacjentów powiedział mi, że on nie zamierza bawić w jakieś tam diety, bo nie ma na to czasu.

O reklamie i jej różnych związkach z medycyną napisałem oddzielny artykuł, który zamieszczę wkrótce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/ Dokąd zmierzasz medycyno?/

A dokąd zmierza etyka w medycynie ? Do dalszej degrengolady ?

Sprzężenie zwrotne między skalą chorób, a zyskami z medycyny i farmakologii, pozwala zadać to pytanie.
Leczenie objawowe czy leczenie przyczyn ? Co bardziej się opłaca ?

A reklama ? Przecież jej wymowa jest wyraźna. Nie przejmuj się zanadto tym co jesz, jaki styl życia prowadzisz. W razie czego mamy dla ciebie panaceum. Lekarz posłusznie przepisze. Na kilkanaście choćby minut uświadamiania o likwidacji przyczyn nie ma już czasu. Nie mówiąc już o skutkach ubocznych, których efekt może przekraczać efekt terapii.

Posłużę się prostym przykładem z własnego podwórka. Mam cukrzycę. II typu.
Tylko dzięki własnej dociekliwości i determinacji nie stosuję dziś ani insuliny, ani innych środków farmakologicznych. Przy pełnej kontroli i za akceptacją lekarza, którego też musiałem przekonać własnym postępowaniem.
Leczenie, które chciano zastosować wobec mnie ( i zastosowano na początku), w ogóle nie dopuszczało innego schematu postępowania. Od razu insulina z zapewnieniem, że to do końca życia.

Nie chcę się nawet zastanawiać jaka była przyczyna takiego postępowania. Czy tylko przeświadczenie
( błędne w tym przypadku) o słuszności, czy też inne czynniki, z ekonomicznymi włącznie. Przecież wiadomo, że taki cukrzyk to dojna krowa dla firm. Insulina, aparaty, paski, igły, itd. Przemnożone przez kilka milionów osób.

Nie mówię oczywiście, że w każdym przypadku można tak postąpić jak ja. Ale w wielu można.
Co więcej, według mnie, trzeba.


To tylko jeden przykład. A jak jest z innymi chorobami ..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.