Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11323 miejsce

Dokonania i wyzwania menedżera

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-09-04 12:24

Nie wszyscy wizjonerzy z dawnych ekip telewizji publicznej pogrążają się w pustej goryczy po zwolnieniu. Rozmowa z Wojciechem Kabarowskim, byłym dyrektorem generalnym TVP S.A. odpowiedzialnym za sprawy ekonomiczne.

Jako absolwent renomowanej w USA uczelni Stanford University, zdaje Pan sobie sprawę, że we wszystkich dziedzinach gospodarki i kultury rotacja kadr jest czymś naturalnym. Czy teraz z perspektywy człowieka spoza grona decydentów, może się Pan podzielić z czytelnikami refleksjami na temat poprzedników i następców?
Każda zmiana kierownictwa Telewizji Polskiej rozpala na nowo nieustającą dyskusję o miejscu i roli telewizji publicznej na rynku mediów elektronicznych, o tym, kto ma nią zarządzać i w jaki sposób finansować jej działalność. Czy telewizja publiczna ma być bardziej ludyczną, czy też powinna w większym stopniu zaspokajać wyrafinowane gusta. Całkiem niedawno prasa zamieściła także apel polskich twórców, zgodnie z którym zarząd Telewizji Polskiej powinien składać się z osób delegowanych przez stowarzyszenia i związki twórcze! Nie negując szlachetności intencji, część z podpisanych pod apelem osób znam osobiście i bardzo cenię ich twórczość, trudno oprzeć się jednak wrażeniu infantylności podobnego podejścia do zarządzania przedsiębiorstwem. Zasada powinna być jasna: przedsiębiorstwem bez względu na to czy mamy do czynienia z telewizją czy na przykład ze szpitalem powinien zarządzać menadżer (nie jest w tym miejscu najważniejsze formalne wykształcenie w dziedzinie organizacji i zarządzania ale osobiste predyspozycje i umiejętności). Osobną sprawą jest to, że w przypadku telewizji powinniśmy mieć do czynienia z menadżerem rozumiejącym kluczowe znaczenie twórców dla sukcesu przedsiębiorstwa i mającym dużą dozę sympatii dla wszystkich środowisk twórczych i artystycznych, który sam nie posiada takich ambicji. Nieświadomość zła nie zwalnia od odpowiedzialności za niegospodarność. Trudno wymagać jednak kwalifikacji menedżerskich od działaczy związkowych i twórców...

fot. Zbigniew KowalewskiWojciech Kabarowski:
Następny spór dotyczy właśnie źródeł finansowania telewizji publicznej. Dominujący ton jest taki, iż należałoby odciąć telewizję od przychodów z reklam (bądź przynajmniej radykalnie je ograniczyć) i finansować ją prawie wyłącznie z abonamentu bądź innych przychodów niekomercyjnych (np. z dotacji budżetowych, dodatkowych podatków itp.). Odcięcie telewizji publicznej od źródeł przychodów komercyjnych zagwarantowałoby, zdaniem autorów podobnych pomysłów, że TVP zamiast ścigać się o względy widowni z telewizjami czysto komercyjnymi emitowałaby audycje wyłącznie „misyjne”. Oczywisty fakt, iż zasilanie Telewizji Polskiej wyłącznie ze źródeł niekomercyjnych prowadziłoby do całkowitego uzależnienia jej od dysponenta tych środków, czyli na przykład w przypadku budżetu bezpośrednio od rządu nie znajduje odzwierciedlenia w toczącej się dyskusji. Zapomina się także o tym, że choć konkurencja sama w sobie nie jest warunkiem wystarczającym do sprawnego funkcjonowania organizacji i powstawania w niej dzieł znaczących i wielkich, to jest warunkiem koniecznym.

Zbigniew Kowalewski: Przypomina to dylemat głodnego, który chciałby zjeść ciasteczko i zachować je... Dziś nie widzę chęci do porozumienia wśród elit artystycznych, ani w Parlamencie.
– To nie jest przypadek, że najbardziej zażarty spór dotyczy sfery programowej i koncentruje się wokół odpowiedzi na pytanie: czy w TVP mają być głównie programy schlebiające gustom masowej widowni, jak chcieliby to widzieć jedni, czy jak chcą inni dominować powinny programy bardziej ambitne o walorach artystycznych i edukacyjnych? Zastanawiającym w powyższym kontekście jest fakt braku przywołań tak bliskich mentalności Polaków doświadczeń amerykańskich, gdzie w przeciwieństwie nie tylko do Polski ale i całej Europy sukcesowi artystycznemu, czy naukowemu towarzyszy często sukces komercyjny. Powyższe spory i często „księżycowe” propozycje nie miałyby większego znaczenia i mieściłyby się w ramach lokalnego kolorytu, gdyby nie pozostawianie poza głównym nurtem dyskusji wyzwania, które w krótkim czasie zdecydowaną większość z nich uczyni całkowicie bezprzedmiotowymi. Potężne wyzwanie, które stoi przed Telewizją Polską i grozi radykalnym zachwianiem jej dotychczasowej pozycji na rynku mediów elektronicznych nie jest jak się powszechnie mniema natury politycznej czy też programowej. Wyzwanie to, do którego TVP nie jest w żadnej mierze przygotowana jest natury technologiczno-filozoficznej i nazywa się erą cyfrową.

Czy w obecnej sytuacji stać nas teraz na realizację tak poważnego wyzwania?
– Era cyfrowa rozpoczęła się pół wieku temu, gdy w laboratoriach MIT pod Bostonem skonstruowano pierwszą obrabiarkę sterowaną numerycznie. Nikt w tym czasie, łącznie z jej twórcami, nie był w stanie przewidzieć, że siła nowej technologii wykracza daleko poza aspekty czysto technologiczne i z biegiem czasu całkowicie zmieni filozofię business administration. Technologie cyfrowe rozprzestrzeniły się szeroko w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, nie wkraczając jednak do telewizji. Media elektroniczne, w szczególności telewizja i to nie tylko w Polsce, są pod tym względem mocno opóźnione, zresztą z różnych względów ale to temat na odrębny artykuł. To opóźnienie może stać się szansą, jeśli telewizja, w tym przypadku publiczna, zrozumie a następnie potrafi skorzystać z doświadczeń innych branż, które technologie cyfrowe stosują od wielu lat. Zasadniczym wyzwaniem jakie zbliżająca się do bram telewizji era cyfrowa stawia przed telewizją publiczną jest potencjał tkwiący w technologii cyfrowej i konieczność jego wykorzystania. Olbrzymi, niezmierzony ale ciągle potencjał. Mówiąc obrazowo dostajemy tylko wędkę a ile na nią złowimy i czy będą to ryby zależy wyłącznie od nas, od naszej kreatywności i możliwości intelektualnych. Także w telewizji nadchodzi początek końca ery, której filozofię najcelniej oddał Henry Ford mówiąc, że klient może sobie wybrać każdy kolor samochodu, pod warunkiem, że będzie to kolor czarny. W obszarze telewizji oznacza to, że kończy się era programów uniwersalnych, w których ktoś za nas, antycypując nasze gusta i preferencje, wybierał co i o jakiej porze chcemy oglądać. Początek końca tej ery rozpoczął się z chwilą pojawienia się pilota do telewizora. Etapem przejściowym na tej drodze są kanały tematyczne. TVP pokazała swoją „wysoką sprawność” organizacyjną wprowadzając do emisji w ciągu ostatnich lat jeden(!) kanał TVP Kultura, który dzięki typowemu dla telewizji publicznej bałaganowi kompetencyjnemu i absurdalnej wojny z operatorami kablowymi był przez wiele miesięcy praktycznie niedostępny dla widzów. Kanały tematyczne są w chwili obecnej już demode. Telewizja Polska, chcąc odgrywać jakąkolwiek rolę w erze cyfrowej ma już tylko jedno wyjście: ucieczkę do przodu.

Kto to ma robić? Tu potrzeba wizjonera, który Andrzej Wajda określa jako hybrydę osobowości sierżanta i poety w jednym ludzkim organizmie...
– Nie było to w żadnym razie możliwe w ramach jakości zarządu Prezesa Jana Dworaka, z jakim mieliśmy do czynienia w ostatnich latach. Na brak kwalifikacji i wynikający z nich brak zrozumienia natury wyzwań stojących przed TVP oraz ceny uciekającego czasu, nakładały się ciągłe gry towarzysko – polityczne w ramach zarządu i rady nadzorczej z aż nadto widocznym tłem biznesowym. Nie było to jednak tło administrowania biznesem pt. Telewizja Polska, lecz raczej biznesem czysto prywatnym. W efekcie cała organizacja kręciła się „w kółko” jak na znanym rysunku Mleczki, trwoniąc poważne siły i środki a przede wszystkim marnotrawiąc bezcenny czas Ostatni zarząd TVP w dużej mierze roztrwonił strategiczne zdolności produkcyjne, skupione w Agencji Produkcji Audycji Telewizyjnych, ustanawiając nad nią bezwolnego, niekompetentnego i nic nie robiącego dyrektora. W jednostce tej skupione są osoby o kluczowych umiejętnościach, decydujących o jakości procesu produkcji audycji telewizyjnych (dziennikarze, realizatorzy, producenci). Wystarczy wspomnieć choćby o umiejętnościach grupy realizatorów (wizji, światła i dźwięku), których brak jest nad wyraz widoczny przy podejmowaniu prób produkcji dużych form telewizyjnych (np. festiwali) przez telewizje komercyjne, chyba że korzystają z usług realizatorów TVP.

Z czym więc nowy Zarząd i Rada Nadzorcza mają do czynienia tu i teraz?
– Telewizja Polska jest przedsiębiorstwem o unikalnej sytuacji, szczególnie w obrębie przedsiębiorstw wyrosłych z realnego socjalizmu i przedsiębiorstw postpaństwowych (wbrew obiegowym opiniom TVP SA nie jest przedsiębiorstwem państwowym). Jest ciągle telewizją, która ma największy udział w rynku, jest najczęściej oglądaną. Przekłada się to oczywiście na wymiar finansowy. Jednocześnie trudno znaleźć na rynku przedsiębiorstwo, które mając z jednej strony niesłychany komfort w pozyskiwaniu z rynku środków finansowych (sytuacja taka trwa już od początku lat dziewięćdziesiątych) z drugiej w przerażającym stopniu ciągle je marnuje.

W tym, co Pan mówi jest wiele goryczy. Czy jest to jakieś osobiste echo „Straconych złudzeń”, czy brak wiary w kompetencje kolejnych ekip na Woronicza?
– Niezupełnie... w każdym razie nie wszystkich to dotyczy. Zarząd Prezesa Dworaka w dużej mierze zmarnował wielką szansę na „ucieczkę do przodu” Telewizji Polskiej. Zmarnowano kreatywność i energię całego zespołu ludzi, którzy mieli szczęście pracować w niewielkiej enklawie Spółki, gdzie w odróżnieniu od typowej dla całej organizacji bierności i bylejakości, oczekiwana i premiowana była intelektualna aktywność. To musiało wpłynąć na stan umysłów w Radzie Nadzorczej Telewizji Polskiej. Jej ostatni przewodniczący, wydatnie wspierał rozpaczliwy skok na kasę Prezesa Dworaka. Rachunki będzie jednak musiał zapłacić Prezes Wildstein.. Mam cichą nadzieję, że zwróci się o ich wyrównanie.

Na razie atakowany przez przeciwników a nawet pozornie neutralnych konkurentów ma niewielkie szanse, chociaż energii i przekonania zapewne mu nie brakuje...
– Na szczęście ciągle jeszcze jest cień szansy, bo przy szybkich decyzjach nowego prezesa, uwalniających kreatywność i energię ludzką a przede wszystkim przy trafnych decyzjach kadrowych i natychmiastowym działaniu można jeszcze dużo uratować. „Ucieczkę do przodu” powinno stanowić wdrożenie projektu, który doprowadzi do prawdziwej rewolucji na rynku mediów elektronicznych, przekształcając Telewizję Polską w narodową platformę multimedialną z szerokim i ciągle rozwijającym się zbiorem usług dodanych i to także takich, o których dzisiaj jeszcze nawet nie myślimy.. Platforma obok kanałów uniwersalnych, umożliwi dostarczenie do naszych domów szerokiej gamy kanałów tematycznych i praktycznie nieskończonego zbioru programów na żądanie, pojawiających się na dodatek w porach przez nas preferowanych i w cenach powszechnie akceptowalnych. I to wszystko będzie dostępne w cyfrowej jakości a w niedługim czasie także w technologii wysokiej rozdzielczości. Telewizja Polska będzie miała niepowtarzalną szansę przyczynienia się do radykalnego awansu edukacyjnego Polaków. Procesowi temu nie będzie towarzyszyć utrata przychodów komercyjnych, która zawsze łączyła się z dotychczasowymi pomysłami na zmianę wizerunku TVP. Wręcz przeciwnie, szybkie i całościowe wdrożenie projektu platformy cyfrowej umożliwi znaczący wzrost przychodów TVP, które będzie można przeznaczać na stałe poszerzanie zakresu usług dostępnych poprzez narodową platformę multimedialną.

Poznaliśmy niemały potencjał tkwiący w osobowości Prezesa zdecydowanego zrealizować ambitny program przemian w telewizji. Czy do wspomnianej ewolucji bądź rewolucji Telewizji Polskiej istnieje równie istotny potencjał w samej firmie?.. .
– Z ociężałego, mało innowacyjnego i powszechnie krytykowanego za zbytnie gonienie za komercją i za schlebianie niewyszukanym gustom przedsiębiorstwa, Telewizja Polska ma szansę przekształcić się w technologicznego lidera rynku multimedialnego. Osiągnie ten stan rewolucjonizując dostęp do szerokopasmowego Internetu (zarówno w aspekcie ilościowym jak też kosztowym) i wykorzystując w jak najszerszym zakresie potencjał tkwiący w technologiach cyfrowych. Telewizja w dominującej dzisiaj formie pozostanie wówczas tylko dodatkiem do niezmierzonej, ciągle poszerzającej się palety usług dostarczanych przez platformę cyfrową. Szkopuł jest na razie tylko jeden: konkurencja właśnie ogłosiła, że wkrótce wystartuje z podobnym projektem. I choć jego zakres (co wynika z pierwszych anonsów) wydaje się być znacznie skromniejszy niż projektu TVP, to stracono efekt psychologiczny. Potencjał tkwiący w Telewizji Polskiej jest jednak ciągle na tyle poważny, że przy postawieniu na ludzi o kluczowych umiejętnościach i radykalnej, wręcz totalnej restrukturyzacji przedsiębiorstwa, na mecie projektu może ona wyprzedzić konkurencję.

Dziękuję za rozmowę




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.