Facebook Google+ Twitter

"Dola skryby" czyli los Zygmunta Haupta

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-02-24 21:46

Zygmunt Haupt, to postać nieznana... A przecież nie byle komu przyznaje się Nagrodę Paryskiej "Kultury", czy równie ważną Nagrodę Kościelskich. Miał w sobie tak wiele energii, że eksplodował. Wylew i atak serca zakończyły to niezwykłe życie

Fotografia z okładki książki wyd. "Czarne" - "Pierścień z papieru" z archiwum Instytutu "Kultury" w Maison Lafitte / Fot. Zbigniew W. KowalewskiUrodzony w 1907 roku w Ułaszkowicachnad Seretem pisarz, malarz, miłośnik koni i żołnierz gen. Maczka tworzył we Lwowie, malował w Paryżu, Edynburgu, aby osiąść po wojnie za oceanem, żeniąc się z amerykańską pracownicą Czerwonego Krzyża.

Miałem niepowtarzalną okazję przekonać się o coraz liczniejszej rzeszy czytelników Haupta buszując w sieci, kiedy przygotowywałem kolejny odcinek dokumentalnego cyklu "Errata do biografii". To wspaniały pretekst do intelektualnej uczty, jaką jest rozmowa o książkach z miłośnikami twórczości Haupta. Któż lepiej zrozumie pisarza, jeśli nie osoba, która para się piórem? Autor "hauptowskiej" witryny internetowej, filolog i pisarz, Krzysztof Rutkowski zwraca uwagę na niepowtarzalność zapisu języka mówionego. Zygmunt Haupt jest wedle słów Rutkowskiego prawdziwym mistrzem w tej dziedzinie.

Znany nie tylko w Polsce, Andrzej Stasiuk opowiadał o wędrówkach śladami Haupta po Ukrainie i umiejętności utrwalenia cudownych, ulotnych zjawisk natury, jakim jest na przykład zwykły deszcz. W krótkim opowiadaniu Haupta jest to, wedle słów Stasiuka, cud.

Toruński filolog, doktor Aleksander Madyda pokusił się o komplementarne opracowanie opowiadań Haupta i wydał je w tomie "Baskijski diabeł". Obchodzący przed rokiem stulecie urodzin pisarz został nareszcie zauważony i doceniony tam, gdzie najbardziej pragnął być czytany, nad Wisłą. Do śmierci pracował jako autor radiowych felietonów "Głosu Ameryki" i redaktor polskich wersji czasopism w Stanach Zjednoczonych.

Aleksander Madyda, podobnie jak Andrzej Stasiuk, zjeździł Ukrainę, ale odwiedził też syna pisarza, Andrzeja. Dzięki niemu zebrał spore archiwum listów i dokumentów, które po opracowaniu staną się prawdziwym bestsellerem. Wierzę w to tym bardziej, że wśród najciekawszych wątków życia artysty malarza, kronikarza szlaku wojennego gen. Maczka, niezwykłego reportera jest miłość do własnej siostry.

Opowiadania poświęcone kochliwej Pannie na Niedźwiedziu, Elektrze i Nietocie są równie skandalizujące, jak w owym czasie była poczytna powieść "Lolita" Vladimira Nabokova. Tymczasem polski pisarz tworzący za Oceanem przedstawiał te sprawy dużo subtelniej, głębiej a przede wszystkim prawdziwie. Nie wierzycie, to przeczytajcie.

A zanim zdobędziecie egzemplarz "Baskijskiego diabła", warto we środę, 27 lutego, o godzinie czternastej, włączyć telewizyjną "jedynkę", aby zobaczyć kreację Wojciecha Wysockiego jako porte parole niedocenianego do tej pory autora. Dola pracowitego skryby, umierającego nad nie do końca zapisanymi stronicami, przypomina śmierć aktora na scenie. To dla wielu artystów wymarzony finał i właśnie tak się stało w przypadku Zygmunta Augusta Haupta.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.