Facebook Google+ Twitter

Dominet Bank Ekstraliga: Blaski i cienie XV kolejki

Blaski i cienie, czyli podsumowanie XV kolejki Dominet Bank Ekstraligi oczami eksperta Wiadomości24.pl. W ten weekend ocenialiśmy emocje towarzyszące nam podczas spotkań.

Dominet Bank Ekstraliga: Blaski i cienie XV kolejki Foto. Łukasz Solski Więc kto wygrał?

Kotwica Kołobrzeg przyzwyczaiła nas do słabej gry w drugiej części spotkania. Ale jeśli jej zawodnicy chcą myśleć poważnie o pozostaniu w Dominet Bank Ekstralidze, to powinni wziąć się w garść i zacząć gra cały mecz na 100 procent. Kotwica ma naprawdę dobry skład. Charyzmatyczny rozgrywający, Brandun Hughes i centem, Rafał Bigus czasami wyglądają jakby walczyli sami z przeciwnikiem. Nadal nie mogę uwierzyć, jakim cudem Kotwica nie rzucił ani jednej „trójki”? Chyba nawet losowo wybrany kibic z trybuny w przeciągu 40 minut trafiły do kosza zza linii 6,25. Zawodnicy Kotwicy, komentując swoją grę zapewniają, że jest to kwestia poukładania wszystkiego. No to poczekamy, jak się wszystko poukłada i powrócimy do sprawy.
Teraz może kilka słów o drużynie, która jednak wygrała. Polpak Świecie zagrał kolejne słabe spotkanie. Dlaczego tak piszę? Uwierzcie mi zespół, który przed sezonem aspirował do grona czołówki ligi, naprawdę zawodzi. Zmienił się trener, a gra? Powinna też ulec przynajmniej minimalnej zmianie. Devid Moss, kluczowy zawodnik drużyny, spędza na parkiecie 34 minuty, a rzuca 2 punkty. Kevin Hamillton, bliźniaczo podobny do Mossa, gra 10 minut rzuca… 2 punkty. Robert Skibniewski, rozgrywający reprezentacji Polski, na parkiecie znajduje się 20 minut, zdobywa 2 punkty. O wyniku zadecydowała emocjonująca końcówka, która w ogóle nie powinna mieć miejsca. Jeśli Polpak nie zmieni czegoś w swojej grze, to nie wróżę mu świetlanej przyszłości. Polpak Świecie-Kotwica Kołobrzeg 77:57.

Emocje:

Strzelanina bez ofiar

Inaczej spotkania Gipsaru z Polpharmą nie da się określić. Ponad 100 rzuconych punktów, to w Polskiej lidze rzadkość. Spotkały się drużyny, które nie zwalniają i grając bardzo odważnie w ataku. Można rzucać wszystko, ale gdzie obrona? Do przerwy było 60:52, gdyby w tym momencie mecz się zakończył, chyba nikt nie miałby nic przeciwko. Sami gracze chyba też odczuli efekt szybkiej gry, którą sami sobie sprawili.
Gipsar, to team, który bardzo lubię. Podoba mi się ich podejście do gry. Trener Kowalczyk, stworzył ciekawy zespół i pozostaje mi tylko trzymanie za nich kciuków, aby w fazie play-off narobili trochę zamieszania. Żeby było ciekawiej, abyśmy mogli podziwiać walkę, a nie szachy w wykonaniu lepszych zespołów.
O wyniku meczu zadecydowały indywidualności, a tych więcej mieli gospodarze. Dorobkiem ponad dwudziestu punktów mogą się pochwalić Wojciech Szawarski (24) i grający drugie spotkanie w barwach Stali, Kevin Palacios (23). Czterech zawodników uzbierało dziesięć lub więcej punktów, należą do nich: Nate Erdmann (18), Tony Akins (15), Wojciech Żurawski (14) i Jacek Krzykała (10). W drużynie przeciwnej średnią punktów poprawili sobie: Iwo Kitzinger (19), Greg Harrington (19), Jason Crowe (18), Patrick Okafor (18), Kristijan Ercegović (12) i Paweł Wiekiera (10). Gipsar Stal Ostrów Wlkp.-Polpharma 109:98.

Emocje

Amerykanie rozbili Znicz

Punkty zdobywa Aaron Pettway z Kegera Gdynia. Fot. PAP/Stefan KraszewskiZasadnicze pytanie - co byśmy rozbili, gdyby nie gracze z zagranicy? Znicz Jarosław przegrał w Gdyni z tamtejszym Kagerem, właśnie przez dwóch świetnie dysponowanych czarnoskórych graczy. Szkoda mi Jarosławian. Jest to zespół, dzięki któremu co drugi tydzień mam okazję pooglądać kawał dobrej koszykówki i nie da się ukryć, że podczas każdego meczu jestem za nimi całym sercem. Znicz to niestety, jedna z najsłabszych drużyny w tym sezonie i trudno im walczyć z każdym na równym poziomie.
W tym meczu lepsi okazali się gospodarze, których w pierwszej rundzie Znicz pokonał. Goście starali się odeprzeć ataki Kageru, lecz udawało się to do czasu. Na mecz nie pojechał rozgrywający przyjezdnych, Alvin Cruz i kto wie jakby się mecz potoczył, gdyby zagrał - ale to tylko moje domysły.
Kager przejął inicjatywę w połowie czwartej, ostatniej kwarty za sprawą dobrze grających zawodników z zagranicy. Kluczowe punkty zdobywał Courtney Eldridge, który popisał się akcją dwa plus jeden. W całym spotkaniu koszykarz uzbierał 20 punktów i miał 6 asyst. Pod koszem kawał dobrej roboty wykonał Aaron Pettway, rzucając 17 punktów i zbierając 12 piłek z deski.
W drużynie Znicza, mający wahania formy Jacek Sulowski, rozegrał dzisiaj jedno z lepszych spotkań w brawach jarosławskiego zespołu. Wychowanek Unii Tarnów zdobył 19 punktów i popisał się pięcioma „trójkami”. 14 punktów zdobył Przemysław Łuszczewski. Na pewno lepiej mogli się zaprezentować Sani Ibrahim i Dejan Becin. Słabo zagrał również kapitan Znicza, Łukasz Majewski (8 punktów). Kager Gdynia- Znicz Jarosław 86:78.

Emocje:

A(nwil) był tak blisko

Blokujący Goran Jagodnik z Anwilu Włocławek. Fot. PAP/Wojtek SzabelskiBył, ale czy zasłużył? Turów od początku robił dobre wrażenie, grając jak zwykle nienagannie w oboranie i skutecznie w ataku, wyciągając na powierzchnię niedociągnięcia w grze Anwilu Włocławek. Gospodarze gonili rywala przez całe spotkanie, lecz wychodziło im to czasami naprawdę szczęśliwie. Raz na jakiś czas wyprowadzili skuteczną kontrę, rzucili „za trzy”. Całkiem inaczej wyglądała gra Turowa. Koszykarze ze Zgorzelca zatrzymali dwie strzelby Anwilu, Gorana Jagodnika i Andrzeja Plutę. To wystarczyło, aby gra włocławian straciła sens.

Na minutę przed końcem był remis 73:73. 15 sekund przed końcem „za trzy” rzucał Witka, lecz piłka nie wpadła do kosza, a złapał ją z faulem Krzysztof Roszyk i stanął na linii rzutów wolnych. Koszykarz nie trafił dwóch rzutów i okazję do wygrania mieli gospodarze. Słabo grający dzisiaj Goran Jagodnik oddał ostatni, niecelny rzut meczu i jego zespół przegrał. Anwil Włocławek – Turów Zgorzelec 73:74.

Emocje:

 

Bez zadyszki

Kolejne już spotkanie, mistrz Polski wygrał ze sporą przewagą. Tym razem łupem Prokomu padła drużyna AZS Koszalin. Gospodarze jedynie w pierwszej połowie zdołali dotrzymać kroku sopcianom. AZS grał bez dwóch podstawowych graczy: Brandona Spanna i Michaela Haynesa. Widoczna była różnica klas, zawodnicy gospodarzy mogli jedynie nabawić się kompleksów, oglądając poczynania na parkiecie uczestnika Euroligi. AZS Koszalin – Prokom Trefl Sopot 59:81

Emocje:

Mocny Śląsk

Koszykarze ASCO Śląska Wrocław wygrali kolejny mecz. Tym razem do Wrocławia przyjechała drużyna Czarnych Słupsk. Gospodarze we własnej hali są bardzo mocni i mieliśmy kolejny tego dowód. Mecz był bardzo wyrównany i wszystko rozstrzygnęło się w ostatnich minutach czwartej odsłony spotkania.
W zespole Czarnych słabe spotkanie rozegrało dwóch podstawowych graczy: Miha Davis i Omar Barlett. Być może właśnie to w głównej mierze przyczyniło się do porażki podopiecznych Igora Griszczuka. Śląsk też miał słabe punkty. Dobrze zagrał zdobywca 20 punktów, Dean Oliver i to on miał duży wkład w zwycięstwo Śląska. ASCO Śląsk Wrocław – Czarni Słupsk 72:64.

Emocje:

Tabela:
1. Prokom Trefl Sopot 29 pkt.
2. BOT Turów Zgorzelec 29 pkt.
3. ASCO Śląsk Wrocław 28 pkt.
4. Energa Czarni Słupsk 25 pkt.
5. Kager Gdynia 25 pkt.
6. Polpak Świecie 24 pkt.
7. Gipsaru Stal Ostró Wlkp. 24 pkt.
8. Polpharma Starogard Gdański 24 pkt.
9. Anwil Włocławek 24 pkt.
10. Sokołów Znicz Jarosław 22 pkt.
11. AZS Koszalin 22 pkt.
12. Kotwica Kołobrzeg 20 pkt.
13. Polonia Warszawa 17 pkt.
14. Unia Tarnów 17 pkt.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.