Facebook Google+ Twitter

Dominik Dobrowolski: Dziennik wyprawy do miasta "B"

Współautorzy: Barbara Podgórska

W przeddzień objęcia przez Polskę prezydencji w Radzie Unii Europejskiej do Brukseli dotarł na rowerze Dominik Dobrowolski, przywykły do niezwykłych wypraw proekologicznych. Jechał z hasłem ograniczenia emisji CO2 Poniżej diariusz podróży.

 / Fot. udostępnione przez D. DobrowolskiegoI etap. Wrocław - Lwówek Śląski. 15. 06. 2011 r.
Konferencja prasowa na start na ulicy Świdnickiej. Dziennikarze z zaciekawieniem wypytują o cele i plany wyprawy. Doskonała okazja, aby przemycić trochę ekologicznych postulatów. Do wyprawy przyłącza Janusz z Ostrowa Wielkopolskiego. Słuchając mojej rozmowy z Henrykiem Sytnerem w „Trójce” postanowił zmienić kierunek ze wschodu na zachód i zamiast Bieszczad wybrał Brukselę. Też na „B”.

Cudowny dzień, bocznymi dróżkami, przez kaczawskie pagórki po przejechaniu 130 km, lądujemy w cudownym miejscu, kilka kilometrów przed Lwówkiem Śląskim: źródełko, trawnik pod namioty i… sklepik wiejski, z oszronionymi butelkami napoju chmielowego. Zasnąłem jak suseł.

II etap. Bautzen. 16. 06. 2011 r.
Z Lwówka Śląskiego w słońcu, prawie 122 km do Bautzen. Same pagórki. Na granicy pożegnalna z Polską kąpiel w Nysie Łużyckiej. Dalej wyłącznie ścieżkami rowerowymi. Raj dla rowerzystów! Biwakujemy w lesie nieopodal Bautzen. Noc pełna atrakcji, z nawałnicą. Pioruny walą do 4. rano.

 / Fot. udostępnione przez D. DobrowolskiegoIII etap. Meissen. 17. 06. 2011 r.
Rąbało i lało przez całą noc. Poranek wietrzny, co niezbyt sprzyja rowerzystom, ale dla turbin wiatrowych idealny. Naliczyłem ich blisko 100 po trasie. Tyle samo zaliczyliśmy dziś kilometrów, z Bautzen przez Kamenz, Konigsbrück, do Meissen. Pogoda wymarzona,
może nawet zbyt upalna. Spiekłem twarz i ręce na raka. Dachy szkół, stodół, magazynów całe w solarach! Kiedy my doczekamy takich czasów? Dotarliśmy do Piskowitz, rozbijamy się nad małą rzeczką.

IV etap. Zeitz. 18. 06. 2011 r.
Jeszcze słowo o dniu wczorajszym. W niwecz obróciły się plany spania nad rzeczką. Przyszła właścicielka 800-hektarowego pola kukurydzy i zaprosiła nas na trawnik w obejściu. Później długo bawiliśmy się z połową wsi na festynie z okazji 600-lecia Piskowitz. Rano gospodyni pokazała mi swój śmietnik... 10 pojemników do segregacji odpadów! Po porannej kawie ruszyliśmy pod wiatr. Mordęga. Naliczyłem 300 turbin wiatrowych. Przez Dobeln, Geithain dotarliśmy do Zeitz i nad brzegiem Weisse Elster rozbiliśmy się w ostach. Zrobiliśmy 113 kilometrów.
PS. Wstyd się przyznać: oprócz wiatru pedałowanie spowalniają skutecznie owocujące, przydrożne czereśnie.

www.cycling-recycling.eu


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.