Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

83776 miejsce

Donald Tusk przewodniczącym RE. Wielka ucieczka do Brukseli

Donald Tusk stawiając jednak na "wizerunek" zostawia swoją partię i Polskę w samym środku kryzysu i rozwiązywania nabrzmiałych w okresie rządów PO problemów. Polacy mają myśleć, że premier awansuje a nie traci w wyniku afery 20-lecia.

Sonda

Wyjazd do Brukseli, to dla premiera Tuska bardziej

 / Fot. Jonas SteinhöfelEuropejska chadecja poparła kandydaturę premiera Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Polski polityk był faworytem Niemców i Brytyjczyków, a główną kontrkandydatką była duńska premier Helle Thorning-Schmidt.

Zniknięcie jest najłatwiejszym zabiegiem zatarcia złego wrażenia. Jeżeli Tusk się na nie zdecydował to po mocnej wewnętrznej debacie z udziałem – jak zwykle - fachowców od wizerunku. Spadające notowania jego partii i zła ocena pracy premiera zmusiły peerowców do wysunięcia nieubłaganego wniosku, że Donald Tusk stracił swój urok bezpowrotnie i nie okłamie już więcej nikogo, bo nikt mu już nie zaufa w ojczyźnie.

Kapitał, który montuje takich polityków jak on, uznaje takie wypalenie się za normalną kolej rzeczy i urządza wiernych sobie ludzi - którzy – bywa – że wracają do życia publicznego – na rozmaitych satelickich stanowiskach.

Czytaj więcej: Tusk, Wałęsa, poprawność polityczna

Najbardziej nagradzani są politycy, którzy oddali "nieocenione" przysługi wąskiej grupie posiadaczy: sprzedali cenne kąski z narodowego tortu, które konsumować mogą prywatni właściciele.

Oddani sprawie najemnicy zadłużają rządzone przez siebie kraje lub instytucje na odpowiednio wysokie odsetki (Niemcy w trakcie kadencji Schroedera wcale nie potrzebowały się zadłużać, ale banki potrzebowały dłużników). Wreszcie odpowiednio konsekwentnie spłacają zaciągnięte kredyty przykręcając śrubę prostym ludziom.

Tusk nie musiał być tak gorliwy we wdrażaniu oligarchicznego programu. ACTA, ochrona informacji gospodarczych, prawo genderowe to obok gospodarczego niewolnictwa przykłady obrzydliwego serwilizmu. Byliśmy za Tuska w Europie prymusem w korporacyjnej szkole posłuszeństwa.

Ale Tusk, instruowany przez Rostowskiego robił też tę superwładzę w konia. Postawił się funduszom spekulacyjnym OFE i wówczas jak na zawołanie w prasie terroryzującej państwa narodowe na zlecenie wielkiego biznesu pojawiły się brzydkie zdjęcia premiera .

"Świństw" które Tusk wyrządził Polsce jest wiele. Jakie jednak miał pole manewru premier, tego nie wiemy na 100 procent.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (73):

Sortuj komentarze:

Krzysztof Dzierżawski na podstawie informacji prasowej Centrum im. Adama Smitha z 19 czerwca 2012 r.:
"Polska w raporcie Banku Światowego i PwC "Paying Taxes. The Global Picture" na 2012 rok znalazła się na 127 pozycji (w 2011 w rankingu ogólnym na znajdowaliśmy się na 121 pozycji). Autorzy raportu przebadali systemy w 183 krajach. "
"System podatkowy w Polsce przez cały był pośpiesznie zmieniany, aż w ogóle przestał przypominać "system", gdyż jego elementy przestały być skoordynowane. Nie chodzi więc już tylko o nadmierną wysokość obciążeń nakładanych przez rząd, lecz o to, że ciągłe zmiany przepisów, ich skomplikowanie i zależność od interpretacji sprawiły, że są one przeszkodą w życiu społecznym i gospodarczym."
"Jeśli przyjrzeć się strukturze dochodów publicznych - a będziemy tu rozpatrywać wszystkie rodzaje danin, bez względu na ich formalną definicję - a więc jeśli przyjrzeć się tej strukturze, nie sposób nie zauważyć, że 30 procent wpływów (blisko trzecia część!) pochodzi z bezpośredniego opodatkowania pracy podatkiem PIT i pozapodatkowymi obciążeniami płac (ZUS, FP, FGŚP, PFRON itp.).
W odniesieniu do płacy netto łączne obciążenia sięgają 90 procent. Praca jest przedmiotem podatkowej dyskryminacji, jest traktowana jak najgorszy towar akcyzowy - jak tytoń czy alkohol.
Ofiarą tej sytuacji padają przede wszystkim te przedsiębiorstwa, w których podstawowym czynnikiem produkcji jest praca. Są to w naszym przypadku przeważnie firmy małe. Te firmy, które w pierwszej połowie tamtej dekady utworzyły w Polsce kilka milionów miejsc pracy. I które dzisiaj miejsca te tracą.
Przez wrogi podatkowo system tracą zwykli podatnicy, tracą firmy, traci wreszcie sam rząd. Potrzeby zmiany tego stanu rzeczy nie podważa już nikt. Zdaniem Centrum im. Adama Smitha nie ma już czego naprawiać - system podatkowy trzeba stworzyć od nowa."

Tony Housh, członek zarządu Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce, 18.02.2014 r.:
"Sami przedsiębiorcy szukają dziś pomysłów na to, jak sprawić, by Polska stała się atrakcyjnym miejscem do inwestowania, i to nie tylko jeśli chodzi o inwestycje zagraniczne, lecz także krajowe. Polskie firmy też zadają sobie pytanie, gdzie zainwestować nadwyżki. Budują fabryki w Stanach Zjednoczonych, w Niemczech, i tam zatrudniają ludzi. Trzeba zrobić wszystko, by polski kapitał pracował w kraju."
"Zmiany w systemie podatkowym, ułatwienia w raportowaniu, większa elastyczność systemu - te kroki wydają się drugorzędne, ale najprostsze, by pobudzić zatrudnienie i zachęcić do inwestowania w kraju. Czy potrzebuję "kratki" w swoim samochodzie? Jakie wydatki są moimi kosztami i jaką kwotę mogę odliczyć? To szczególnie ważne dla małych i średnich przedsiębiorców, którzy nie mają wyspecjalizowanego działu podatkowego w swojej firmie."
"W tym przypadku można zrobić bardzo dużo, po prostu upraszczając procedury. Cały czas pracujemy nad tym w Polsce i już jest lepiej, ale nadal można dostać dwie różne interpretacje przepisów w dwóch urzędach skarbowych. Jeśli prowadzisz przedsiębiorstwo w całym województwie mazowieckim, to możesz dostać inną interpretację w urzędzie w Radomiu i inną w Warszawie."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stabilność podatkowa? Dobre.
Od 2001 roku przepisy podatkowe zmieniały się średnio co drugi dzień w ogóle, a
około 1600 razy "istotnie", według ECDDP.

Udział małych i mikro przedsiębiorstw w Polsce jest niższy nawet od średniej UE. I spada.
Nie może być inaczej, gdy podatki, bez względu na rząd, są w tak dużym stopniu instrumentem bieżącej polityki. Od nowego roku szykuje się kolejna "rewolucja" podatkowa.

Rzecz jasna brak stabilności podatkowej preferuje duże i bardzo duże firmy, które mają zdolność ponoszenia kosztów obsługi prawnej. Nie bez konsekwencji jednak.
Koszty te oczywiście lądują w cenie towarów i usług. Stąd "dobra" ocena sytuacji przez korporacyjnych kacyków, którzy na starcie żądają ulg "inwestycyjnych" a później transferują kapitał przez skomplikowany system korporacyjnych powiązań, współgrający z "sytemem" podatkowym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dodam że raport NIK dotyczył okresu 2,5 roku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Wojciechu, według raportu Deloitte z 2012 roku Polska należy do krajów o najniższej stabilności podatkowej w Europie, razem z Rosją, Węgrami i Rumunią. W 2013 roku byliśmy w równie zaszczytnym gronie z Węgrami, Portugalią, Włochami i Rosją. Wg raportu NIK za 2011r.: "Ordynację podatkową zmieniano 15 razy, ustawę o PIT 25 razy, o CIT – 13 razy, natomiast ustawę o VAT – 10 razy”.

Komentarz został ukrytyrozwiń

p.Bartłomieju,
Dla mnie taka inflacja będzie zawsze lepsza niż ta, którą teraz ma Ukraina, Rosja i wiele innych krajów. Gospodarka lubi stabilność, a tą - o dziwo -po raz pierwszy w historii udało się w Polsce zapewnić przez prawie 7 lat. Oczywiście, że bardzo wiele jest do zrobienia,Lecz znani mi zagraniczni inwestorzy powtarzają, że dla nich najwazniejsza jest istniejąca w Polsce stabilność warunków do działania (podatkowych, finansowych, formalnych, politycznych), I dlatego nadal tutaj inwestują i robia biznes.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Wojtku, powołuje się pan na wskaźniki których chyba pan nie rozumie.

Inflacja na poziomie 1% przy celu inflacyjnym 2,5% jest zła. Niska inflacja to również niski wzrost płac i utrudnienia dla polityki pieniężnej.

Niskie stopy procentowe nie są oznaką dynamicznego rozwoju. Ich obniżanie służy do pobudzenia gospodarki, a unas mają spadać dalej czyli nie jest dobrze.

Wskaźniki zadłużenia zostały zmodyfikowane tak, aby ich wartości były niższe niż w rzeczywistości. Jan Vincent Czarodziej zadłużył kraj bardziej niż Gierek, a potem stwierdził że niektóre długi to nie długi (ale i tak trzeba je spłacać).

Przyszli emeryci zostali okradzeni ze swoich pieniędzy w OFE bo platfusom zabrakło kasy na samolot do Gdańska. Nie ma to jak umożyć część długu bo tak mi się podoba. Tylko niech pan spróbuje zrobić to w banku...

Poziom PKB będzie wyższy dzięki kolejnej zmianie w metodologii, teraz na dobro narodowe będą pracować również prostytutki.

Powołuje się pan na podatek dochodowy dla firm - tylko niech pan sprawdzi jakie są pozostałe obciążenia finansowe (np składki na pracowników) i kwoty wolne od podatku - te są u nas najniższe w Unii.

Cytując kalsyka ch*j, d*pa i kamieni kupa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zapytano mnie, dlaczego uważam że gospodarka polska trzyma sie dobrze. Bo patrząc na to z szerszej perspektywy tak właśnie jest. Polska ekonomia przeszła obronną ręką przez kryzysy finansowe lat 2008-2009 i nadal daje sobie radę. Obiektywne wskaźniki to potwierdzają. Inflacja nie przekracza 1 % , kurs PLN/EUR od lat relatywnie stabilny, oprocentowanie depozytów bankowych (np WIBOR dla PLN ) również stabilne , a więc koszty kredytów też. Giełda nie szaleje ani w dól ani w górę. Podatek dochodowy dla firm, czyli 19 % (obniżony przez rząd PiS) nie uległ zmianie i nadal jest dużo niższy od płaconego w większości krajów zachodnich ( 25%-33%) a wyższy niż w Irlandii 12,5 % . Te wszystkie fajne wskaźniki i dobra ekonomia nie oznaczają jednak automatycznie, że Polakom jest super dobrze i że wszystkie społeczne problemy zniknęły. Niestety, mamy za sobą 50-letni ciężar ustroju socjalistycznego i panowania ZSRR , który pozbawił nas szans na dorównanie krajom zachodu. Pozostawił ekonomie niedoboru, biedę i przyzwyczajenie, że Państwo za obywatela myśli i mu coś tam daje za darmo, pozbawiając obywatela własnej inicjatywy i kreatywności.
Teraz w Polsce jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia. Nie demonizujmy jednak sytuacji i nie obarczajmy za wszystko rząd i urzędników. Urzędnicze i polityczne warstwy społeczne wszędzie na świecie są pasożytnicze i egoistyczne. Często przekupne. Spróbujcie jakakolwiek sprawę urzędowa załatwic np. w Grecji ,gdzie każde zezwolenie, decyzja urzędowa zajmuje wiele tygodni i drenuje kieszeń.
Czas narzekań sie skończył. Czas brać sprawy w swoje ręce , zbierać podpisy do inicjatyw obywatelskich , by zmienić ordynację wyborczą na okręgi jednomandatowe, tak by wygrywał CZŁOWIEK a nie PARTIA .
Gospodarka daje sobie radę sama. Nie potrzebuje polityki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jesli ktoś ma dobrą, ale nieco krótką pamięć, warto przypomnieć rozmowę Donalda Tuska z Tomaszem Lisem w czerwcu 2013 roku.
Warto choćby dlatego, że przy całej gadaninie o finezji politycznych negocjacji, czarne wydaje się dalej być wciąż czarnym, a białe białym:

3:05
" Mój wybór jest JEDNOZNACZNY, choć sam ze sobą i także z prezydentem o tym dyskutowalismy, ważąc szanse, racje, ważąc to, co dla Polski może być ważniejsze, to co może być w interesie kraju i PODJĄŁEM DECYZJĘ o tym, że CHCĘ BYĆ dalej POLSKIM PREMIEREM i że do 2015 roku, a więc do czasu, kiedy wyborcy podejmą kolejną decyzję kto ma rządzić w Polsce, będę się angażował WYŁĄCZNIE w sprawy krajowe..."

youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=RD 68TvpEURY

Zwróćmy uwagę na stanowczość i jednoznaczność.
Zaraz zaraz, ktoś może zawołać. Od roku sytuacja zmieniła się fundamentalnie.
Fajnie, tylko co powiedzieć o zarzekającym się ostatecznie polityku, który albo kłamie w żywe oczy, albo mu wyobraźni nie wystarcza, aby ogarnąć nią europejską "tylko" scenę polityczną...a jeśli to drugie, to jak to wróży na przyszłość...?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A jaka wielka odpowiedzialność przed "dziweczynkami" i "chłopcami"! Polityczna odpowiedzialność. Czyli spad ze stołka. Na przygotowaną przez "system" trawkę. Miekką zwykle, bo dobrze wiedzą, że ladować na niej prędzej czy później sami będą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Arturem całkowicie. W tej chwili "chłopcy" (i "dziewczynki" także) się rozprowadzają po intratnych stanowiskach. Za chwilę przyjdą następcy, którzy "to wszystko" będą naprawiać. Być może, że na fali jakiejś tam euforii nawet dojdą do władzy, ale po kilku miesiącach się zacznie... Powiedzą: słuchajcie przesympatyczni wyborcy, to co ten Tusk zrobił przez te 7 lat, to przez następne 20 nie da się odrobić i znów będzie... NORMALNIE.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.