Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

125298 miejsce

Donald Tusk rządzi Polską już 1000 dni

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2010-08-11 08:31

Już tysiąc dni rządzą nami Donald Tusk i jego ekipa. Jednak specjalnych obchodów nie będzie. - Naszą pracę podsumowujemy w rocznice rządu, jutro pracujemy normalnie, premier ma kilkanaście spotkań - mówi nam rzecznik rządu Paweł Graś.

Donald Tusk / Fot. PAPAle od podsumowań na tysiąc dni trudno uciec. Bo jest jasne, że ten rząd jest na rozdrożu. Ma wszystko: większość sejmową, premiera, prezydenta. Słowem - pełnię władzy. Teraz musi powiedzieć, czego chce.

- Priorytet mają dwie sprawy: reforma ochrony zdrowia, nad którą pracuje minister Ewa Kopacz, i dalsze uzdrawianie finansów publicznych, wprowadzenie hamulców wydatkowych uniemożliwiających nie tylko temu, lecz także kolejnym rządom, zadłużanie Polaków - mówi Paweł Graś. Dodaje też, że to, co się jego zdaniem nie do końca udało, to dobiurokratyzowanie i deregulacja gospodarki. - Tu opór urzędniczy bywa silniejszy niż polityczna wola - mówi rzecznik rządu.

Graś przyznaje też, że bolesna dla PO była decyzja o podwyżce podatków, choć jego zdaniem świadcząca o tym, że PO to pełna odpowiedzialność w trudnych sytuacjach, nawet za cenę obietnic wyborczych i ambicji. Podkreśla uchronienie Polaków przed kosztami kryzysu światowego.

Opozycja nie jest jednak tak wyrozumiała. Szef klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak mówi "Polsce", że rząd na pozytywną ocenę zasługuje tylko w jednym obszarze - propagandy - której chce jeszcze więcej, dlatego ultraszybko sięga po media publiczne. - Poza tym mamy niespełnione, choć szczodrze składane, obietnice i ciąg kompromitacji. Takich jak rzekomy inwestor katarski dla polskich stoczni, którego nie ma do dziś. Stocznie padły, ludzie stracili pracę - ocenia Błaszczak. I dorzuca, że nawet fundamentalna jego zdaniem obietnica niepodnoszenia podatków została złamana. - Jeszcze kilkanaście tygodni temu żyliśmy na rzekomo zielonej wyspie, dziś sięga się do naszych kieszeni, żeby załatać ukrywaną długo dziurę budżetową - mówi.

Ale tu rząd ma jedną odpowiedź: mieliśmy kryzys. Rzeczywiście, choć w 2007 r. zapowiadało się, że będzie dość łatwo - nie było. Rząd PO-PSL przyniósł obiecane uspokojenie nastrojów po rządach burzliwej koalicji PiS-LPR-Samoobrona, ale potem o spokoju nie było mowy. Z dużą siłą uderzyły w nas czynniki zewnętrzne. Najpierw potężny kryzys finansowy, związany z tym wzrost egoizmów państwowych w Unii Europejskiej, rzekoma epidemia grypy. Ostatnio smoleńska tragedia i śmierć dużej części elity państwowej, wreszcie trwające do dziś powodzie. I jako puenta deficyt finansów publicznych i w efekcie podwyżka podatku VAT, owo wyrywanie platformerskiego serca, jak nazwał to Grzegorz Schetyna. A przecież w 2007 r. Donald Tusk obiecał Polakom przede wszystkim władzę, której będzie można ufać. Użył tego słowa w swoim exposé kilkadziesiąt razy. Świadomie. - To będzie motto także całej naszej kadencji - mówił w Sejmie.

Czy dotrzymał słowa? Jeśli spojrzymy na sondaże opinii publicznej - tak. Choć rząd traci ostatnio nieco na popularności, wciąż dobre zdanie o gabinecie PO-PSL ma (wg CBOS) 43 proc. z nas. W sondażach partyjnych PO deklasuje rywali. Sam premier ciągle lokuje się w pierwszej trójce polityków budzących największe zaufanie. Po trzech latach rządzenia - całkiem nieźle.

I trudno znaleźć polityka, który by tego nie doceniał. - Z punktu widzenia troski o zachowanie osobistej popularności Tusk radzi sobie nieźle. Gorzej z odpowiedzią na trudne wyzwania - zgryźliwie komentuje były eseldowski premier Józef Oleksy. Jego partyjny kolega Marek Wikiński jest jeszcze ostrzejszy. - Świetni są tylko w propagandzie. Niech ten facet weźmie się wreszcie do roboty - mówi Wikiński w rozmowie z "Polską". Poczucie, że czas na konkrety, jest tym silniejsze, że od 4 lipca Platforma ma pełnię władzy. I kilkaset dni na reformy. Głośno mówią o tym, choć przede wszystkim na zamkniętych posiedzeniach Platformy, niektórzy jej działacze. - Donald, musimy wreszcie położyć coś na stół - usłyszał premier na spotkaniu władz PO kilka dni temu.

Czytaj więcej w serwisie Polskatimes.pl

Jak oceniacie 1000 dni rządów Tuska? Czekamy na Wasze komentarze pod tekstem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Myślący dostrzeże niedorzeczność w " nie do końca się udało". Odbiurokratyzowanie nie tylko nie udało się do końca, ale było ujemne. Ba, dobiurokratyzowanie eksplodowało wręcz.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.08.2010 11:27

Myślący wie, ze to chochlik drukarski. Myślenie nie boli :))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.08.2010 11:25

Najłatwiej - "porażka totalna" lub "nie chcę się wypowiadać". Jak można pisać o efektach rządzenia trzy lata temu, kiedy 1000 dni, to niecałe trzy lata!!!??? Proszę o konkretne i rzeczowe argumenty.
Odsyłam do moich - aktualnych i świeżych artykułów na temat i dziury budżetowej i finansów publicznych i reform itd. Wystarczy wejść na mój profil. Zabrakło jakoś tam Państwa tu wyżej występujących głosów. Aby dyskusja coś wniosła musi być na temat i rzeczowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.08.2010 11:15

Co to znaczy, ze żaden rząd nic nie zrobił dla Polaków? Niewidomy, głuchy i głupiec (przepraszam za określenie) może tylko tak powiedzieć. Ja oceniam 1000 dni - biorąc pod uwagę niesłychany splot niezwykłych okoliczności na 70%. Oczekiwania są ogromne, ale skąd brać ma rząd pieniądze, jeśli nie z podatków. Przecież nikt rozumny nie oczekuje drukowania pustego pieniądza. To już przerabialiśmy za Gierka, Jaruzelskiego i Rakowskiego. Chyba, że ktoś chce powrotu komuny. Opozycja w wydaniu PiS wyraża niespójne opinie. Jest dziura budżetowa, była za czasów PiS - śmieszne jest zdziwienie, ze nikt z posłów Kaczyńskiego dopiero teraz dowiaduje się o niej. Proszę - macie państwo posłowie pole do popisu, wskażcie czym się łata dziury budżetowe. Nie potraficie wskazać, bo nie wiecie. Kiedy Kaczyński był premierem wydawało mu się, że kasa państwowa nie ma dna, że można czerpać do woli. Budżet to bilans wpływów i wydatków. Żeby móc wydać najpierw trzeba zebrać.
Dobrze oceniam rząd Donalda Tuska i sądzę, że za 2-3 lata większość reform będzie już w końcowej fazie realizacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

" Dodaje też, że to, co się jego zdaniem nie do końca udało, to dobiurokratyzowanie i deregulacja gospodarki. - Tu opór urzędniczy bywa silniejszy niż polityczna wola - mówi rzecznik rządu."

To jest artykuł M. Karnowskiego z internetowego Polska The Times.
Zastanawiam się czy to chochlik drukarski czy świadomy zabieg Karnowskiego czy też przejęzyczenie rzecznika.
Ponieważ "dobiurokratyzowanie" udało się znakomicie.
Choć może rzeczywiście poniżej oczekiwań rzecznika.

Tylko w takim razie skąd ten opór urzędniczy ? :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na temat rządów Tuska , prognoz i efektów tego rządzenia napisała prawie trzy lata temu. I chyba się zbytnio nie pomyliłam w opiniach.link

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Priorytet mają dwie sprawy: reforma ochrony zdrowia, nad którą pracuje minister Ewa Kopacz, i dalsze uzdrawianie finansów publicznych"

Ludzie, trzymajcie mnie bo ze śmiechu w kosmos odlecę. Reforma służby zdrowia? Jaka reforma? Reanimacja to zdecydowanie lepsze określenie... Niestety ktoś im chyba resuscytator podpieprzył. Co się tyczy uzdrowienia finansów publicznych, to nie chcę się wypowiadać, bo i tak by mnie ktoś zaraz "zbanował" za przekleństwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

???!!! Ile???!!! To co oni tyle czasu robili?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak naprawdę ,to żadnej rząd po 1989 roku nic zrobił dla Polaków . Czy to był Mazowiecki ,czy też Miller wielu Polaków tak i tak żyło w niedostatku .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.