Facebook Google+ Twitter

Donald Tusk wpada w panikę

Propozycja Donalda Tuska dotycząca debat z PiS-em to chory, świadczący o bucie Platformy pomysł. Widać nerwówkę, nie wszystko idzie tak jak planowano.

Obrzydliwa zagrywka Donalda Tuska nie przystoi premierowi i szefowi największej, ale wcale nie najlepszej partii w Polsce. Próba ustawienia kampanii wyborczej, jako pojedynku dwóch przeciwstawnych obozów politycznych okopanych na swoich pozycjach świadczy o miernocie propozycji Platformy dla potencjalnych wyborców.

Katowanie nas dzień po dniu ustawkami między "fachowcami" z PO i z PiS ma wywołać wśród Polaków wrażenie, że nic oprócz tych dwóch owładniętych rządzą władzy organizacji politycznych nie istnieje na naszym rynku politycznym.

Już anonsowane jest starcie między Rostowskim a Beatą Szydło i drugi pojedynek Sikorski vs Fotyga.

Panie Donaldzie, naprawdę w tym kraju żyją ludzie, którzy maja inny wybór niż te dwa twory polityczne. Wasze duże poparcie nie mówi o tym, że reprezentujecie większość narodu. Przecież tak wielu wyborców głosuje nogami. Jeśli podliczyć wasze łączne poparcie i porównać to z liczbą uprawnionych do głosowania daje nam to w porywach do 30 procent Polaków mogących głosować. Zróbcie sobie takie debaty, ale załóżcie własną telewizję pod nazwą "Bluzgacz TV" i bawcie się w najlepsze.

Dzisiaj podano nowe sondaże, gdzie partie walczące z betonem sceny politycznej, czyli PJN i Ruch Palikota mają 3-procentowe poparcie. I tu już zapaliła się czerwona lampka. Notowania może nie powalają, ale już zmusiły komentatorów politycznych (to ci co myślą za wyborców), do stwierdzenia, że PO traci elektorat na rzecz PJN–u. I może tutaj tkwi przyczyna tej głupiej i butnej propozycji włodarza Platformy?

Przecież wyobraźmy sobie takie debaty z udziałem polityków PJN–u:
-polityka zagraniczna: Radosław Sikorski, Anna Fotyga i Paweł Kowal;
-gospodarka: z PO ?, z PiS ? i Paweł Poncyliusz;
-polityka zdrowotna: Ewa Kopacz, Bolesław Piecha i Andrzej Sośnierz;

To tylko kilka przykładów. Czy uważacie, że wyborca niezdecydowany będzie musiał wybrać między politykami z tych dwóch molochów partyjnych ?

Widać strach i obawy, że coś w tym poukładanym świecie PO–PiSowym zaczyna się kruszyć. I lepiej znów wpuścić kampanię wyborczą w znane utarte schematy. Wyborcy PiS prawdziwi i jedyni Polacy kontra uśmiechnięci Europejscy optymiści z PO.

Wstyd Panie premierze, że funduje nam Pan taki nędzny teatrzyk!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (37):

Sortuj komentarze:

Owszem, ale tutaj chodzi o praktyczność. Robienie debaty - tej głównej - z udziałem wszystkich komitetów, jest zwyczajnie niepraktyczne, a wręcz niemożliwe.

Każdemu głosu obywatela jest potrzebny szacunek. To jest poza sporem. Jednak, czytając owy cytat doszedłem do wniosku, iż takie wypowiedzi są akceptowalne i uznawane przez niektórych za prawdziwe, właśnie przez dzisiejszą ordynację. Jeden głos oddany na listę, gdzie na tą listę głosują setki tysięcy ludzi - rzeczywiście, dla niektórych myślących bardzo przyziemnie i pragmatycznie znaczy niewiele. Ale jeden głos oddany w okręgu jednomandatowym, to już coś. Nawet politykom po taki głos warto się schylić.

Jednak nie powiedziałbym, iż ten brak szacunku wyraża się w przeprowadzaniu debat "jeden na jednego". Po prostu inaczej się nie da. Debata, aby była debatą, sporem, a nie wygłaszaniem podniosłych deklaracji musi być bezpośrednia. A taką bezpośredniość umożliwia tylko pojedynek z małą liczbą osób.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomaszu i to jest sedno sprawy.
Dzisiaj przeczytałem w regionalnym "darmowcu" komentarz do głosowania Polaków za granicą i ... ręce z gaciami opadają. Autor napisał z takim lekceważeniem dla elektoratu, że szok. Najlepiej zacytuję: (...)Wtedy na blisko 2 mln uprawnionych do głosowania za granicą głosowało 149 tysięcy, z czego w Wielkiej Brytani zaledwie 36 tysięcy. Tak minimalna liczba głosów nie ma znaczenia dla zwycięstwa, bo emigranci głosują na tę samą listę co warszawiacy, a tu do urn poszło ponad milion osób. (...) Autor Mariusz Jałoszewski, środa 24 sierpnia 20011 roku "Metro"
Jak w takiej atmosferze przekonywać ludzi, by szli do urn, skoro tysiące głosów się nie liczą? To pojedynczy głos ma tym bardziej nieistotną wartość!

Jeżeli ludzie nie mają poczucia, że ich głos ma jakieś znaczenie, nie pójdą do urn!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Owszem, ma Pan rację. Jednak to nie zmienia faktu, iż takie debaty - moim zdaniem - są zwyczajnie niepraktyczne. Jeżeli dodamy do debaty lidera SLD, czemu nie dodać PSL, które ma poparcie niewiele mniejsze? Jak PSL to czemu nie PJN? Jak PJN to czemu nie Palikota? Jak Palikota to i czemu nie Krowina-Mikke? Jak Korwina-Mikke, to czemu nie Marka Jurka? I tak dalej, i tak dalej. Wtedy debata nie jest debatą, a przeradza się na banalne deklaracje, bez możliwości polemiki.

Ah, byłoby prościej gdybyśmy w końcu mieli JOWy w wyborach do Sejmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomaszu,
zapomniał pan tylko o najważniejszej sprawie, że dwubiegunowość w USA jest trochę starsza o od naszej sceny politycznej po 1989 roku... Po drugie, tam po przejęciu władzy nikomu nie przychodzi do głowy, by demontować to, co dobre mimo że stworzone przez poprzedników. U nas jest pewne jak w banku (?), że to co zrobił poprzednik musi być wypalone żelazem do samego podłoża...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy mamy zabetonowaną scenę polityczną? Nieee. Mamy scenę stabilną - i chwała Bogu. Spójrzmy na kraje zachodnie, tam są dwie liczące się partie, a układ sił często nie zmienia się przez kilka lat - nikt nie krzyczy, że scena jest zabetonowana. Pytanie tylko, czy ten ustabilizowany układ sił w Polsce jest rozsądny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W USA zaprasza się do debat tylko dwóch najpoważniejszych kandydatów. Nikt nie myśli nawet o robieniu cyrków z 50 kandydatami na jednej dyskusji, nikomu nawet do głowy to nie przyjdzie.

W dodatku z takiej debaty, w której jest 5 osób nic by nie wynikło. Każdy polityk zdążyłby wygłosić deklarację typu: "Kocham dzieci", nikt nie zdążyłby nawet poważniej zaatakować jakiegoś pomysłu, decyzji, czy zapytać czemu czegoś nie zrobiono.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Waldemar Janeda
  • Waldemar Janeda
  • 23.08.2011 22:56

@ BOLO. Prosze przeczytać uważnie ja nie neguję sensu debat, ale nie podoba mi się zabieg socjotechniczny polegający na wpuszczenie kampanii w utarte tory, czyli PO kontra PiS. Zostawmy juz moje osobiste zaangażowanie po stronie PJN, ale jak ma się czuć sympatyk SLD, PSL, Ruchu Palikota i Kongresu Nowej Prawicy. Każda z tych partii ma swój elektorat, a Donald nie dopuści do tego, by mogły przekonać członków partii niezdecydowanych. Już 25 % wyborców nie wie na kogo głosować i ten perfidny plan polega na tym, by przez ustawienie debat na dwie partie Ci niezdecydowani dokonali selekcji negatywnej. Wrzuca kartkę z obrzydzeniem i bez przekonania. Na tym polega perfidia tego planu i nie mówcie mi już, że to za mocne słowa. Przecież ta propozycja jest właśnie taka i mówią to już tzw. tęgie głowy nie podzielające moich sympatii politycznych. Dzisiaj spędziłem dzień na rozmowach z wyborcami i zbieraniu podpisów, a wczoraj Halicki obiecał, że dostarczy program PO do TVN-u nie wiem czy to zrobił? Jesli ktoś ma informacje na ten temat proszę o odpowiedź.

Komentarz został ukrytyrozwiń

link

Debaty między liderami partii winny być w Polsce normą, szczególnie przed wyborami, zastanawiać może jedynie kontekst, kiedy zostały zaproponowane.

Komentarz został ukrytyrozwiń
BOLO
  • BOLO
  • 23.08.2011 18:59

Cokolwiek by PO nie zaproponowała, zaraz jej przeciwnicy próbują przekuwać to na swój sukces. Pomysł debaty wydaje się słuszny i normalny. Dyskusja na merytoryczne argumenty, a nie pisowskie bleblebleble o katastrofie, upadku, zdradzie.
I tego boi sie PiS, bo NIC nie potrafi zaprezentować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Grzegorz Wink. Panie Grzegorzu, az tak wiele agresji nie ma w tym tekście. Ja wręcz uważam, że nie ma jej w ogóle. Jest dość bezpośrednie opisanie brzydkiej zagrywki a, że jest to brzydka zagrywka potwierdza to mnóstwo osób i to wcale nie z PJN-u. Do retoryki PiS-u to jest tutaj przepaść. No może ta Bluzgacz TV, ale wyobraża Pan sobie debatę między Niesiołowskim a kimś z PiS-u no masakra Panie Grzegorzu. Jestem raczej bezpośredni i nie umiem ubrać w piękne słowa czegoś co mnie bulwersuje i sprzeciwiam się temu. Mimo Pana uwag, które bardzo szanuję, w takich sprawach będę nadal pisał dosadnie, ale bez poniżania i obrażania ludzi. Nie ma w tym tekście ani jednej wycieczki osobistej, czy epitetu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.