Facebook Google+ Twitter

Donald XIV

W piątek Donald Tusk został zaprzysiężony na urząd prezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej. Na konferencji, zaraz po ślubowania, zapytano świeżo upieczonego premiera o to, jak się czuje jako 13. premier wolnej Polski.

Donald Tusk odpowiadając, chytrze zauważył, że Waldemar Pawlak był premierem dwa razy, tak więc on jest 14 premierem z kolei po ’89 roku. „W związku z tym, to premier Kaczyński był 13. premierem. To wiele tłumaczy” – ze swadą dodał.

Nie od dziś wiadomo, że nie jest dobrze być 13. w czymkolwiek. A co dopiero 13. premierem 40 milionowego kraju. Kiedy słuchałem tego wszystkiego przypomniały mi się stare dzieje, kiedy to imiona kolejnych królów francuskich zdobiły numery porządkowe. I tak od razu skojarzył mi się Ludwik XIII, który – zgodnie z arytmetyką premiera Tuska – winien odpowiadać 13. premierowi wolnej Polski, czyli Jarosławowi Kaczyńskiemu. Z kolei nasz nowy prezes RM powinien przypominać Ludwika XIV.

Donald Tusk / Fot. Paweł Relikowski/Gazeta WrocławskaCzy nasi mężowie stanu są podobni do francuskich Ludwików? Wątpliwe. Zwłaszcza, że Jarosław Kaczyński – znany przecież autokrata – bardziej przypomina Ludwika XIV niż jego ojca, który zwykł tańczyć tak, jak mu zagrał władczy kardynał Richelieu. Podobnie jest z porównaniem premiera Tuska do Ludwika XIV. Bo przecież do Donalda Tuska – znanego oswobodziciela i swojego chłopaka – jakoś tak nie pasują przydomki „król słońce” czy „władca absolutny”. I nawet jeślibyśmy zamienili „króla” i „władcę” słowem „premier”. Już prędzej Jarosław Kaczyński zniósłby ciężar tych przydomków. Bez wątpienia powyższa analogia jest nieadekwatna. Aczkolwiek zmiana perspektywy liczenia premierów wolnej Polski może ją uratować.

Otóż wystarczy, abyśmy do 14 dotychczas naliczonych prezesów RM dodali jeszcze dwóch. Mianowicie, chodzi o nieformalnych premierów. Czarne charaktery, które sterują poczynaniami rządów z mitycznego, „tylnego” siedzenia. Tak stawiając sprawę z pewnością znajdziemy brakujących premierów.

Pierwszy z naszej dwójki jest tajemniczy. Romans Pawlaka z premierostwem na początku czerwca 1992 roku był tak krótki i niepozorny, że można by nieśmiało stwierdzić, iż za „tym wszystkim” stał „ktoś”. I nie był to wcale premier Pawlak, który solennie zapewniał, że „wszystko jest pod kontrolą”. Z rozszyfrowaniem drugiego pseudo-premiera nie będzie problemu. Był nim oczywiście zawsze uśmiechnięty Krzaklewski. Za kadencji premiera Buzka wielokrotnie dało się słyszeć, że „tak naprawdę” to decyzje zapadają przy biurku Mariana.

Ot, co nasza brakująca dwójka. W taki oto sposób Tusk stał się 16. premierem. Wracając do naszej królewskiej paraleli widzimy, że nowy premier odpowiada kolejnością Ludwikowi XVI. Historycy zwykli o nim mówić, że miły i nie wadzący nikomu (do czasu) monarcha, który rządził w czasach, w których nie powinien rządzić. Niestety, jego początkowa popularność szybko przerodziła się w gwałtowną antypatię. Ta znalazła swój ostatni wyraz w procesie w styczniu 1793 r. Wtedy obywatel Kapet został bezceremonialnie zgilotynowany.

Pomimo numeracyjnej zmiany powyższa analogia dalej jest jakby niezręczna. Może warto zapytać czy numerowanie czegokolwiek ma sens, jeśli za tym stoją tylko słowa?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

ja to jestem w szoku, że sensowne wydało ci się porównywanie polskich premierów do francuskich królów;]

dalibóg, co za myślowa wolta:>

a może skromna żona Tuska jako Maria Antonina?:>

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzeczypospolitej Polskiej, a nie Polski. Nazwa naszego państwa jest przymiotnikiem słowa Rzeczpospolita

Komentarz został ukrytyrozwiń

to była ironia z tym autokratą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nazwanie JarKacza autokratą, to chyba jednak małe nadużycie, ale za sam tekst zasłużony plus przyznaję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.