Facebook Google+ Twitter

Doping w zawodowym kolarstwie: czy nie przesadzamy?

Kolarstwo to najbardziej skompromitowana dyscyplina sportowa. Zawodnicy zamiast ścigać się między sobą, toczą nieustanną walkę z urzędnikami Antydopingowej Komisji Kolarskiej. Jednak czy aby na pewno?

Floyd Landis, Robert Heras, Aleksander Winokurov, Michael Rasmussen, Ivan Basso, Jan Ullrich, Alejandro Valverde to najwięksi kolarze ostatnich lat, zwycięscy najbardziej prestiżowych wyścigów. Wszyscy, z uwagi na podejrzenia o stosowanie dopingu, byli zawieszeni przez UCI (Międzynarodową Unię Kolarską).

Każdego roku dowiadujemy się o kolejnych przypadkach zawodników przyłapanych na stosowaniu niedozwolonych środków dopingowych. Większość z nich dotyczy kolarzy. Polacy nie są niestety w tym względzie wyjątkiem - u braci Kacpra i Pawła Szczepaniaków medalistów mistrzostw świata młodzieżowców w wyścigach przełajowych 2010, wykryto stosowanie EPO.

Dlaczego tak się dzieje, że to właśnie przedstawiciele tego sportu tak często dodają sobie animuszu EPO, Certą, sztucznie wyprodukowanymi hormonami, czy innymi zakazanymi wspomagaczami? Odpowiedź nie jest prosta, ani jednoznaczna.Lance Armstrong / Fot. http://www.flickr.com/photos/eugene/2494643/

Z jednej strony kolarstwo spośród wszystkich dyscyplin sportowych jest jedną z najtrudniejszych. "Nawet najgorszy kolarz jest wciąż wybitnym sportowcem" - powiedział kiedyś wybitny kolarz włoski Marco Pantani.

Zawodowy kolarz trenuje nawet 9 godzin dziennie, ma średnio 100 dni startowych w roku i w tym względzie przedstawiciel żadnej innej dyscypliny nie może się mu równać (nawet koszykarze NBA mają mniej rozegranych meczów, niż kolarze przejechanych etapów w jednym roku kalendarzowym). Podczas kończącego się właśnie wyścigu Tour de France kolarze przez 3 tygodnie pokonają mordercze 3600 km. Dla nas amatorów wydaje się to wręcz nieprawdopodobne, codziennie po 200-250 km w upalnej Francji ze średnią ponad 40 km/h.

Czy dlatego Ci, którzy walczą o zwycięstwa, a nie są przysłowiowymi "woziwodami" muszą wspomagać się niedozwolonymi środkami, aby nie zawieść oczekiwań drużyny i sponsorów? Skoro biorą inni (na to dowodów aż nadto), ja też muszę bo inaczej nie mam szans i tak koło się zamyka. W pewnym stopniu na pewno tak jest, jednak nie uważam, iż nie jest to dominujący powód.

Sportowcy brali, biorą i brać będą - w każdej dyscyplinie, w której kluczowymi parametrami jest siła i kondycja. A co piłkarzami? Zapytają co po niektórzy. Dlaczego wśród tak ogromnej rzeszy zawodowych piłkarzy tak niewielu było przyłapanych na dopingu? Jaap Stam, Fabio Cannavaro, Rio Ferdinan - to jedyne bardziej znane mi przypadki dyskwalifikacji za niedozwolony doping w ostatnich latach. I tutaj taki quiz: słyszymy nazwisko Fabio Cannavaro, jaka jest pierwsza myśl? Dopingowicz, oszust? Oczywiście nie, a w przypadku Floyda Landisa?

Otóż prawda jest taka, że w żadnej innej dyscyplinie sportowej nie ma bardziej restrykcyjnych przepisów antydopingowych niż w kolarstwie i bardziej gorliwych ich wykonawców.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.