Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

45802 miejsce

Dopóki walczę, jestem zwycięzcą!

Pani Sylwia Magdalena Skuza jest prezesem Pomorskiej Fundacji Sportu i Turystyki Osób Niepełnosprawnych "Keja". W wywiadzie opowiada o powstaniu i działalności "Kei", oraz o rehabilitacji osób niepełnosprawnych. Pani Sylwia pokazuje nam, że jeśli czegoś bardzo chcemy, to możemy pokonać największe bariery i to osiągnąć.

 / Fot. PAP/ Adam WarżawaCo skłoniło Panią do założenia Pomorskiej Fundacji Sportu i Turystyki Osób Niepełnosprawnych. Proszę opowiedzieć o "Kei"?
- Fundację powołałam 6 marca 2009 r. jest ona wynikiem przede wszystkim moich marzeń o ideałach, miejscem, gdzie te ideały wprowadzam w życie oraz sposobem na własne spełnienie. Fundacja powstała z potrzeby chwili. Widziałam pewną niszę w trzecim sektorze i potrzebę środowiska osób niepełnosprawnych wzrokowo, do którego od 7 lat należę, i w którym mam mnóstwo wspaniałych przyjaciół.

Spotykaliśmy się na mailingowych listach dyskusyjnych, ale nie było kontaktu osobistego. Niepełnosprawni rozrzuceni po całej Polsce, przyjaźniliśmy się wirtualnie. Do tego dołożył się inny element, też związany z internetem. Wzięłam udział w dyskusji na pewnym portalu na temat sensu żeglowania niewidomych w projekcie „zobaczyć morze”. Dyskutantami byli jak zwykle ludzie zdrowi, którzy za nas decydowali, że powinniśmy siedzieć w domu, bo i tak nie widzimy. Charakter nie pozwolił mi przejść obok takich poglądów obojętnie, a temperament spowodował, że dość zasadniczo wyraziłam swoje poglądy w tych kwestiach podpisując się „niewidoma dziewczyna”, co dyskusję wzburzyło, bo jak niewidoma może pisać posty.

Czytał to pewien żeglarz, dziś mój przyjaciel - Tomasz Łangowski. Odezwał się do mnie prywatnie i zaprosił na mały rejs jachtem. To był początek mojej przygody z morzem. Potem poszło lawinowo. Opowiedziałam o tym moim niewidomym przyjaciołom. Oni też mieli chęć przeżycia przygody i rzucili hasło, żebym coś zorganizowała. Gdzieś w tle błąkało się moje marzenie o fundacji.

Najpierw powstała impreza „zatokowe spotkanie 2009”, której żadna organizacja nie chciała do siebie przytulić, a ja jako Sylwia Skuza niewiele mogłam. Poza chęciami i głową pełną pomysłów nie miałam nic. Zdawałam sobie sprawę, że niepełnosprawni to nie jest zamożna grupa społeczna. Potrzebne były pieniądze. Pomyślałam sobie, że chyba los mi daje znak, że to najwyższy czas. Część środków dostałam od ojca, część wraz z mężem wyłuskaliśmy z naszych oszczędności i tak powstała fundacja.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

To nie ja, to pani Sylwia, która odpowiadała na moje pytania!

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* Ale się dziewczyno rozpisałaś :) Dobry tytuł i cała reszta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Iwonko, plusiki ++++

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dziękuje za komentarze. To prawda jest za długi, ale to mój debiut w tej sprawie. A nie chciałam obcinac wypowiedzi pani Sylwi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy wywiad. jednak w moim odczuciu trochę za długi. I tak przeciętny czytelnik przeczyta 1-2 strony.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wielki plus Iwonko

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.01.2010 16:09

Niepełnosprawni są wśród nas, jest ich z każdym rokiem coraz więcej, gdyż coraz więcej dzieci rodzi się kalekich, w różnym stopniu i pod różnymi względami, a na nas spoczywa ich i nasza przyszłość!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.01.2010 15:45

Wielki plus, Iwono! 5* Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wielki plus Iwonko:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem pod wrażeniem siły walki pani Sylwii, życzę powodzenia :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.