Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

39582 miejsce

Dorota Miśkiewicz: "Czasem cisza jest na wagę złota"

Wokalistka jazzowa Dorota Miśkiewicz opowiedziała mi m.in. o początkach kariery, występach z Cesarią Evorą, koncertach charytatywnych, wyznała w duecie, z kim chciałaby zaśpiewać oraz podała swoją receptę na szczęście.

Dorota Miśkiewicz i Włodzimierz Nahorny / Fot. Krzysztof Malec

Początki kariery Doroty Miśkiewicz


Adam Sęczkowski: Początki Twojej kariery to współpraca z legendą polskiego jazzu Włodzimierzem Nahornym. W jaki sposób udało się ją nawiązać?
Dorota Miśkiewicz: Propozycja ze strony Włodzimierza padła, gdy on jeszcze nie wiedział, jak śpiewam. Słyszał, że córka jego kolegi, Henryka Miśkiewicza, śpiewa i uznał, że musiałam odziedziczyć odpowiednie geny i na pewno sobie poradzę z jego propozycją. To było nasze pierwsze zetknięcie, dość przypadkowe. Po kilku latach nieobecności Włodzimierza Nahornego postanowił przypomnieć o sobie i nagrać płytę "Kolędy na cały rok". Do projektu zaprosił wiele wokalistek i wokalistów. Kiedy okazało się, że sprawdzam się w jego propozycjach, zaproponował mi stałą współpracę i do tej pory często koncertujemy razem. Wyśpiewuję wszystkie nuty, które mi przynosi na papierze. Wśród nich są aranżacje takich kompozytorów jak Karol Szymanowski, Fryderyk Chopin, Mieczysław Karłowicz, Roman Maciejewski.

"Śpiewanie jest dla mnie przyjemnością"


Nawiązując do Twojego taty: chciał, abyś została skrzypaczką. Skończyłaś Akademię Muzyczną w Warszawie, natomiast zdecydowałaś się na karierę wokalistki. Po jakim czasie tata pogodził się z Twoim wyborem?
- Pogodził się dość szybko. Widział, że śpiewanie jest dla mnie przyjemnością, że nieźle mi wychodzi i podoba się innym. Fakt bycia wokalistką najczęściej wiąże się z koniecznością bycia liderem, a to jest duża odpowiedzialność i trzeba mieć do niej psychiczne predyspozycje. Tata patrzył wtedy na wrażliwą dziewczynkę i myślał sobie "ojej, o ile bezpieczniej by dla niej było, gdyby grała w orkiestrze i ktoś inny by zarządzał". To zachowanie wynikało z troski.
Dorota Miśkiewicz i Henryk Miśkiewicz podczas wspólnego występu. / Fot. Małgorzata ZalewskaCzy często radzisz się taty pisząc utwory?
- Lubię przyjmować od taty rady. Czasem wiem, co jak ma brzmieć i wtedy nie tyle radzę się, raczej chwalę się, dzielę się z nim moją radością. Cieszę się, że tata mi kibicuje. Czasami zdarzają się momenty, że nie wiem, co mam zrobić i wtedy on jest w kręgu moich doradców; prezentuje różne warianty, których często sama bym nie wymyśliła i pomaga mi w dobrym wyborze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Cieszę się z sukcesu każdej Polki i każdego Polaka. A jeszcze bardziej by mnie cieszyły sukcesy wszystkich Polaków, czyli Polski. Zawsze trzymam kciuki za Polskich twórców i przedsiębiorców - tych prawych i prawdziwych, nie tych wysługujących się podwykonawcami, zazwyczaj nie opłacanymi. Takich ludzi - jak Pani Dorota powiedziała - kochających swoją pracę, nie spotykamy na co dzień. Brawo dla Pani Doroty, za śpiewanie i dla Adama za dobrego wywiadu dokonanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyznam że zanim przeczytałem ten artykuł , nie miałem pojęcia kim jest pani Miśkiewicz - może dlatego że rzadko słucham muzyki nowej . Dzięki za otwarcie horyzontów :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.