Facebook Google+ Twitter

Dorota Zawadzka kontra W24. Kto mija sią z prawdą - dawna Superniania, czy organizatorzy?

Dorota Zawadzka, psycholog, znana jako "Superniania", w ramach projektu unijnego na początku października pojawiła się na spotkaniu w Ostrowcu Świętokrzyskim. Jak dowiedzieliśmy się od organizatorów owego "Babińca", zapisy umowy z Supernianią przewidywały, że ewentualne pojawienie się mediów obwarowane jest zakazem publikacji bez zgody Doroty Zawadzkiej. Opisaliśmy to. I wtedy zawrzało. (Tekst uzupełniany na bieżąco)

Dorota Zawadzka. Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic license. / Fot. SławekDorota Zawadzka gwałtownie zaprzeczyła temu, co napisaliśmy. Publikację bez jej udziału uznała za dowód głupoty, naruszenia norm i... chęci sławy. "- NIGDY nie zastrzegałam sobie, że bez mojej akceptacji nie może się ukazać żadna relacja ze spotkania z moim udziałem.

Z mediami lokalnymi spotykam się zawsze chętnie i z pełną otwartością. Jeśli prosiłam o jakąkolwiek autoryzację, to jedynie w przypadku wywiadów prasowych - normalna praktyka - a nie relacji ze spotkań czy jakiejkolwiek innej mojej aktywności. Autoryzacji podlegają jedynie materiały promocyjne PRZED spotkaniem. Chodzi głównie o to, by zgadzały się wszystkie informacje dotyczące tematu, tez i miejsca spotkania oraz legalności zamieszczanego zdjęcia
" - napisała domorosła blogerka w natemat.pl.

Mniej więcej tyle było rzeczywiście na temat. Pozostałą część wpisu eksniania poświęciła na rozważania o tabloidach i dociekania jakie motywy kierowały autorami tekstu w W24.

W korespondencji mailowej Dorota Zawadzka jasno odnosi się do opinii organizatora: "Zgodnie z zapisem umowy, zawartej pomiędzy Panią Dorotą, a liderem projektu "Mamy pracujące mamy!" - NIE MAM ŻADNEJ umowy z liderem projektu - a więc to także nieprawda. A umowa z moim agentem NIE zawiera takich zapisów."

Fakt zawarcia umowy między liderem projektu a agencją, która reprezentowała Dorotę Zawadzką potwierdza Karol Kaczmarski, dyrektor w Świętokrzyskim Związku pracodawców Prywatnych Lewiatan. To świętokrzyski Lewiatan realizował projekt "Mamy pracujące mamy". Sformułowanie, iż umowa była zawarta między Dorotą Zawadzką a liderem projektu, dyrektor Kaczmarski uznaje za wynik nieporozumienia lub nieścisłości w komunikacji. Mail z taką wiadomością pochodził od Kamila Mrozińskiego, animatora ze stowarzyszenia LGD "Krzemienny Krąg",
W rozmowie z W24 zapewniał, że treść maila jest zgodna z prawdą, bo oparta na ustaleniach w umowie...

Udostępnienie umowy animator uzależnił od "zgody z Kielc", czyli biura projektu, czyli tamtejszego Lewiatana, czyli dyrektora Kaczmarskiego, który osobiście ją podpisywał. Pytamy więc: Czy umowa rzeczywiście zawierała zapisy, mogące przeszkodzić dziennikarzom w swobodnym relacjonowaniu spotkania? Tego dyrektor powiedzieć nie chce. Co mówi? Że nie może ujawniać szczegółów objętych tajemnicą handlową. Kółko zamknięte? Nazwa agencji też pozostaje tajna... Może umowę ujawni sama Dorota Zawadzka? Jeśli nie, skuteczna powinna być inna metoda - zawiadomienie Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Kielcach, jako instytucji pośredniczącej pierwszego stopnia, że - wobec uzasadnionych podejrzeń - umowy w ramach projektu zawierane są z pogwałceniem obowiązujących przepisów prawa (prawa prasowego zwłaszcza).

- Po co to Wam to wszystko? - słyszę pytania podczas rozmów. - Po co zamieszanie, wciąganie w to Doroty Zawadzkiej... Czy warto było? Czy nie lepiej było po prostu przyjść na spotkanie i przekazać jego zapis? Niby tak. Wszyscy tak zrobili i mają spokój. My zajęliśmy się jednak jednym aspektem, który wzbudził nasze obawy i postanowiliśmy go wyjaśnić - gdzie są granice swobody działania dziennikarza, kto, w jaki sposób i czy na pewno bezkarnie próbuje je ograniczać. Ten tekst się zmienia na bieżąco, wraz z nowymi informacjami.

Wojewódzki Urząd Pracy sprawdzi umowy Doroty Zawadzkiej

Chciałbym bowiem do końca wyjaśnić kto tu mija się z prawdą. Ktoś bowiem zakazał dziennikarzowi publikowania nieautoryzowanej relacji. Organizator spotkania, czy - jak twierdzi organizator - bezpośrednio Superniania? A może agencja? Dojdziemy do tego. Ponizej omówienie pierwotnego tekstu, który po proteście Doroty Zawadzkiej zdjąłem odruchowo z serwisu. Nie było bowiem moim zamiarem, w najmniejszym nawet stopniu, naruszanie jej dóbr osobistych.

Nie ma w nim jednak słowa nieprawdy. Publikuję więc ponownie, w formie omówienia. Autora nie wymieniam z nazwiska, (po inwektywach ze strony Doroty Zawadzkiej i komentatorów jej blogu) nie chce już mieć ze sprawą nic wspólnego. Ile można znosić wyzwisk... Szkoda, bo on nie popełnił żadnego błędu. Opisał tylko to, czego doświadczył. Nic więcej. No, ale wróćmy do sprawy, bo jak pisze pani Dorota: "Nie wolno ignorować kłamstw. Nie!"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (33):

Sortuj komentarze:

Czy nie lepiej odpuścić? Moja babcia mawiała w takich wypadkach, że mądrzejszy powinien ustąpić...
Stanowisko redakcji w tej sprawie zostało jasno określone. Od kultury urzędników zależy ciąg dalszy lub jego brak...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sprawy nie poniechałem, trwa wymiana korespondencji z urzędami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydobędziemy tę umowę choćby spod ziemi. Nie może być tak, że wydaje się publiczne pieniądze, prawdopodobnie z naruszeniem prawa, do tego w tajemnicy. Nie widzę powodu, dla którego nie można poznać podstawy, na jakiej pani Zawadzka otrzymała wynagrodzenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro, zainteresowani nabrali wody w usta. I nikogo nawet nie stać na przeprosiny za impertynencje pod naszym adresem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I jaki finł sprawy ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomku, sytuacja jest niezręczna dla wielu osób. Mam nadzieję, że uda się doprowadzić sprawę do końca i wyjaśnić wątpliwości.

Rozumiem pewne rozgoryczenie p. Zawadzkiej, tu się z nią solidaryzuję, chociaż potępiam za wspomniane już wpisy.

Z drugiej strony po głowie obrywają dziennikarze obywatelscy, ludzie, którzy nie piszą zawodowo, ale poświęcają swój prywatny czas i prywatne życie. DO to człowiek w moim odczuciu stanowiący najbardziej rzetelny obraz dziennikarza w tym kraju, bo to co robi robi dla przyjemności swojej i czytających.

Dobrze byłoby oczyścić tą sytuację i uzdrowić atmosferę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Staram się, pokonując rosnące opory wszystkich zaangażowanych w te pokazy, wydobyć umowę na podstawie której zaangażowano - z wykorzystaniem funduszy publicznych - panią Zawadzką. To pozwoli rozwiać wątpliwości. Wszelkie, mam nadzieję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Pani Basiu i tu ma pani rację. Krzysztof dostał informację od osoby, która wydawała się być zorientowana w temacie. Został wprowadzony w błąd i opisał tą sytuację. I w porządku. Zrobił to rzetelnie i grzecznie.


Nie w porządku jest natomiast zachowanie pani Zawadzkiej, jej wpis, tytuł tego wpisu i szukanie poklasku...

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Krzysztof K, nie , panie Krzysztofie, Oczywiście że nie każdą, a tylko zastrzeżoną.
Ale widzi Pan . jak łatwo o nieporozumienia... mnie się wydaje, że Pan ze swej grzeczności, chciał bardzo wszystko formalnie i poprawnie... z gwarancją od organizatorów. Tymczasem został Pan zmanipulowany i znów z grzeczności i ufności w rzetelność organizatora sprawy nie wybadał, nie dociekając, ani "wąchając"...nie sprawdził . Nie mam do Pana o to pretensji. Broń Boże... ale dziennikarz to trochę takie zwierzę natrętne i łatwo nie poddające, a szczególnie gdy coś zaczyna dziwnie wyglądać... Tak mnie się wydaje. ale może się mylę...
tak czy owak, ważne, że działał pan fair, i nie popełnił błędu żadnego, ani nie obrażając nikogo.
Dlatego powiedziałam o kłębku nieporozumień.... Pozdrawiam.. wszystkich interlokutorów.


Ps. roztargnienie, wpisałam ten komentarz pod ostatnim własnym artykułem. Bardzo przepraszam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzisiaj byłam na konferencji, której najważniejszym gościem był były prezydent Francji Valery Giscard d'Estaing. Dziennikarze i niektórzy z gości robili mu zdjęcia, a on cierpliwie, z uśmiechem czekał, aż każdy fotograf, również amator, go uwieczni. Był miły, naturalny i wyrozumiały. Spróbuję napisać krótkie sprawozdanie z konferencji. Myślę, że organizatorzy zdziwiliby się, gdybym kogokolwiek poprosiła o autoryzację. Zdjęcia nie są zbyt udane, ale to mój problem i ja się będę za nie wstydzić, jeśli zdecyduję się zilustrować nimi mój materiał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.