Facebook Google+ Twitter

Doświadczeni radzą jak jeździć

Zdajesz egzamin na prawo jazdy? Wyjechałeś wraz z instruktorem na miasto i uczysz się jeździć zgodnie z przepisami? Nigdy nie bierz przykładu od innych uczestników ruchu drogowego dopóki nie otrzymasz dokumentu, bo go nie dostaniesz.

 / Fot. Grzegorz Gałasiński, "Dziennik Łódzki""Prowadzenia pojazdem nie uczy nas instruktor, a otoczenie"
- Każdy kierowca, zwykle już wytrawny kierowca - łamie przepisy praktycznie na każdym kroku. Bo tak się jeździ w Polsce.

Mam zaszczyt prowadzić Corsę 1.4 na trasie do Siedlec (woj. lubelskie). Obserwuję jak ma się traffic do obowiązujących przepisów na drodze. Teren zabudowany, maksymalna dopuszczalna prędkość to 50 km/h, ponadto widzę okrągły biały znak z czerwoną obwolutą nie pozwalający jechać więcej niż czterdzieści. Zwalniam do przypisanej temu miejscu prędkości. Nagle wszystkie auta zaczynają mnie wyprzedzać, ludzie wymachują rękoma zza szyb wyraźnie poirytowani tym, że jestem "L". Patrzę przed siebie i wyraźnie widzę podwójną ciągłą linię. Nie robi ona jednak najmniejszego wrażenie na białej Toyocie, oraz dość staro wyglądającemu Audi. Staję się jeszcze większą przeszkodą, gdy zbliżam się do ostrego zakrętu w prawo. I tym razem znalazł się chętny na połknięcie mojego Opla. Smacznego. Gdyby nie hamulec, którego użył instruktor...

Wjeżdżam do miasta. Duży samochód ciężarowy przede mną zbliża się do sygnalizacji świetlnej zasłaniając praktycznie cały widok. Na pewno nie porusza się tak jak powinien, gdyż oddalał się ode mnie systematycznie. Dostrzegłem pomarańczowe, a następnie czerwone światło. Tir przyspieszył zdecydowanie, znajdując się na skrzyżowaniu w momencie zapalenia popularnego czerwonego. Ja natomiast zatrzymałem się przed linią warunkowego stopu. Tył przyczepy utrudnił przez chwilę innym skręcającym z lewej strony w prawo. A przecież mama uczyła, żeby nie utrudniać płynności ruchu i nie powodować zagrożenia na innym znajdującym się w tym samym czasie na drodze!

Tak naprawdę uczę się tylko na egzamin, i muszę się stać jak najszybciej wytrawnym kierowcą, żeby prowadzić auto zgodnie z przepisami utworzonymi przez... kierowców. Bo to przecież "wytrawny" włącza kierunkowskaz tylko w jedną stronę wyprzedzając bądź omijając przeszkodę. Ja bym dostał za niedostateczne wykonanie manewru naganę i dużego minusa u egzaminatora. Kultura osób za kółkiem w Polsce jest bardzo niska. Na nic zdają się przekleństwa pieszych, gdzie często przez nich oblewamy po raz trzeci, czwarty. Przecież to my potrafimy wejść na zebrę w tym samym momencie, kiedy cztery kółka przez nią właśnie przejeżdżają! Ale to nie pieszego wina.

W Skandynawii jeździ się równo, stałym tempem. Ruch jest płynny. Auta zatrzymują się, gdy widzą już z daleka, że ktoś zbliża się, powtarzam - zbliża do przejścia. Nie możemy się więc dziwić, że często poruszający się o własnych nogach wymuszają na nas zatrzymanie.

Od kogo uczyć się poprawnej jazdy? I co kryje się tak naprawdę pod hasłem "poprawnej"? Zgodna z prawem? Raczej nie. Podczas egzaminu jesteś wirusem w sprawnie funkcjonującym organizmie pobudzonego kofeiną. Dostaniesz odpowiedni dokument i wydaję Ci się, że potrafisz zachować się na drodze? To tylko pozory. Musisz kształcić się dalej, aby uzyskać status wytrawnego kierowcy z Polski, kierowcy który sam ustanawia przepisy jeżdżąc razem z innymi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Świetny artykuł. Pokazuje jak jeżdżą kierowcy w tym kraju. Szkoda tylko, że uważają się za najlepszych...
Ale to chyba wynika z polskiej natury. Uważać się za świetnych w każdej dziedzinie. Tylko, że w rzeczywistości tak nie jest. A kto się uważa za najlepszego nie rozwija się dalej. Stąd Polska chyba zawsze będzie krajem drugiej kategorii...
A za artykuł duży plus oczywiście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.