Facebook Google+ Twitter

Dotyk książek - wywiad z pisarką Aleksandrą Polewską

Pierwszy był zbiór bajek o dzieciństwie wielkich ludzi, a książka "Stróżowie poranka" powstawała dwanaście lat. O pasjach literackich i zrealizowanych marzeniach z pisarką Aleksandrą Polewską rozmawia Katarzyna Enerlich.

Ola... / Fot. Archiwum PisarkiKiedy wzięłaś w rękę Swoją pierwszą książkę? Jaka ona była, jakie emocje i doświadczenia w niej się znalazły? Dla kogo ją napisałaś?
- Samo dotknięcie mojej pierwszej książki - którą był zbiór bajek o dzieciństwie wielkich ludzi - nie zrobiło na mnie aż takiego wielkiego wrażenia. Prawdziwe drżenie ziemi pod stopami poczułam pewnego grudniowego wieczoru, kiedy otworzyłam skrzynkę mailową i znalazłam w niej wiadomość od mojego wydawnictwa, że bajki ukażą się za 6 miesięcy.

To było tuż przed Wigilią 2005 roku. Wracałam do domu z pracy przez ośnieżone ulice i nagle zauważyłam, że mijający mnie ludzie patrzą na mnie z dziwnym uśmieszkiem. Szybko zorientowałam się dlaczego. Po prostu szłam i śpiewałam głośno Happy Christmas Lennona. Byłam tak zachwycona, że radość wylewała się ze mnie po prostu. A ja nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy. Później weszłam do marketu i kupiłam pierniki w blaszanym pudełku w kształcie choinki. To pudełko mam do dziś i za każdym razem, gdy je widzę, zaczynam odruchowo nucić Happy Christmas.

Dla kogo napisałam "Bajkowe biografie"? Nie tylko dla dzieci, ale także dla dorosłych. To książka o tym, że każdy bez wyjątku człowiek - i mały i duży - nosi w sobie wielki skarb, który może zamienić jego życie w wielką przygodę. Tym skarbem jest talent. Bo każdy z nas ma przynajmniej jeden. To bzdura, że istnieją ludzie pozbawieni najmniejszego choćby talentu.

Myślę, że wielu z nas ma bardzo zdeformowane pojęcie o tym czym jest talent i niestety to zdeformowane pojęcie przekazuje młodszym pokoleniom. "Bajkowe biografie" są moją pierwszą próbą wypowiedzenia wojny stereotypowi pt. albo mam talent Chopina, albo trzymam się z dala od fortepianu. Talent jest jak pierniczek, nieważne jak jest duży i jaki ma kształt, ważne, że jest smaczny.

Biografie były moimi pierwszymi „dorosłymi” książkami jakie czytałam i myślę, że miałam szczęście, że od nich zaczęłam. To książki, które uczą żyć. Uczą patrzeć na swoją historię. Rozumieć, że nim Picasso został Picassem, był biedakiem z jedną parą butów, którą nosił do spółki ze swoją narzeczoną. My znamy tylko Picassa geniusza, czyli produkt końcowy powiedzmy. W naszej świadomości tkwi tylko efekt, a mało kto wie jak długą i pełną wahań drogę przeszedł Picasso nim stał się wielki.

Biografie to książki, które uczą, że porażki są naturalną składową nie tylko życia, ale paradoksalnie także wielkich sukcesów. Biografie to książki, które mnie niejako wychowały. Zahartowały. To od czasów liceum mój ulubiony gatunek, zwłaszcza biografia Disneya. I dlatego zaczęłam się nimi bawić pisząc dla dzieci. Zresztą w ciągu najbliższego roku wyjdą dwie kolejne części tych opowiadanek, choć pod innymi tytułami i wydane przez dwa różne wydawnictwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ciekawa osobowość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesujący wywiad.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.