Facebook Google+ Twitter

Dour Festival 2013 - ogłaszamy i rozdaliśmy bilety

Oto kolejna, potężna porcja ogłoszeń: do składu dołączyło w ostatnich tygodniach kilkadziesiąt nowych nazwisk, w tym Yeah Yeah Yeahs, Devendra Banhart, Wu-Tang Clan i Jurrasic 5. Mamy też dla was obiecane bilety!

Uwaga! Bilet powędrował do Karoliny Kasprzyk, chociaż wierzcie, byliście świetni, i wybór był trudny.

Ciągle mamy dla was dwa podwójne karnety, więc obserwujcie, czytajcie i czekajcie, jeszcze w maju drugi konkurs.





Lista zespołów, jak informujemy od początku, jest imponująca - i ciągle rośnie. Na festiwalu Dour w Belgii między 18 a 21 lipca w miejscowości Dour, a jakże, który nota bene jest jubileuszową, 25-tą edycją, pojawią się tacy artyści jak:

 / Fot. Yeah*nowojorskie Yeah Yeah Yeahs
*elektroniczno-jazzowo-popowe Bonobo
*folkowo-ekscentryczny Devendra Banhart


*brudne, połamane reggae, czyli The Aggrolites
*specjaliści od tańców: Erol Alkan, The Magician, Riton
* house'owy Boston Bun,
* rapowa reprezentacja - Psy4 De La Rime z Marsylii, Iggy Azalea na mikrofonie, Odezenne jako miejski poeta i Mykki Blanco jako awangardowa drag queen z minimalistycznym hip-hopem

 / Fot. Wu tang*owiani legendą Wu-Tang Clan
* razem z nimi cała banda innych raperów i hip-hopowców, specjalistów od bitów i rymów: Keny Arkana, La Coka Nostra, Riff Raff, BadBadNotGood, Hiatus Kaiyote, Flume, LeFtO
* cała masa dobrej elektroniki: Modeselektor live, Phon.o live, Shed live, Otto Von Schirach live, Bambounou dj set ,Dave Clarke, Len Faki , Carl Craig dj set,Compuphonic, High Contrast & Dynamite, Roni Size & Dynamite , Loadstar, Rustie, Rockwell feat. MC Mantmast, Cyril Hahn,Surfing Leons, Loefah , Sherwood & Pinch, Kahn, Bishop Dust, Downlink, SkisM, Ben UFO, Dusky, Huxley

 / Fot. rusko* z serii dla każdego coś miłego: Rusko, Venetian Snares, Four Tet, Joy Orbison, Ben Pearce,
Darkstar, Charles Bradley and his Extraordinaires, Dj Shadow, DJ Yoda,
Criolo, Kate Nash, Suuns, And So I Watch You From Afar, Half Moon Run, J.C.Satàn, Toots and the Maytals, ERM & Lee Scratch Perry, Buster Shuffle, Skarbone 14, The Skints, Biohazard, Adept, Dagoba, ETHS (tak właśnie!)
 / Fot. elektro* i gdyby jeszcze ktoś nie był przekonany, albo nienasycony dotychczasową ofertą, skromny dodatek: Jurassic 5 , Ultramagnetic MC's, Gilles Peterson, Veence Hanao, Watsky,The Herbaliser, Jungle by Night,
The Bug feat. Flowdan, Daddy Freddy and Miss Red, Mungo's Hifi feat. YT & Solo Banton, Panda Dub, Blackboard Jungle Sound System, Dub Invaders High Tone Crew SoundSystem, Brodinski, Pleasurekraft, French Fries, S-Type, Manu Le Malin, Hellfish, Murdock, Eptic, Diiv, White Denim, Jacco Gardner, Concrete Knives, Beware of Darkness, Thee Marvin Gays...

 / Fot. nlNiedługo zaczniemy selekcję tego, co najciekawsze w dotychczasowym line-upie - a że mamy już dziesiątki typów, może pomożecie nam w tym zadaniu? Uwaga, nie za darmo! Motywacją niech będzie PODWÓJNA wejściówka na festiwal DOUR 2013, którą mamy dla was (nie ostatnia z resztą!). Zadanie jest proste i wymaga kilku kroków: zajrzyjcie na nasz profil na Facebooku (TUTAJ), odnajdźcie wpis z tym artykułem, polubcie profil festiwalu DOUR (TUTAJ), udostępnijcie materiał na swojej tablicy i wreszcie w komentarzu napiszcie nam, kto i dlaczego jest waszym głównym typem w line-upie Doura. Najbardziej kreatywne, zwariowane, nietypowe, niesztampowe, ciekawe, dziwne, piękne, zachwycające uzasadnienie zostanie 5 maja nagrodzone wejściówką dla dwóch osób na Festiwal. A z waszych rekomendacji zrobimy fanowski przewodnik po festiwalu. Zgoda? No to do klawiatur!

Zapraszamy też do odwiedzania strony DOUR, gdzie znajdziecie ściągawkę, informacje praktyczne, bilety etc.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

jest naprawdę trudno.

Komentarz został ukrytyrozwiń

komisja debatuje, zaraz dostaniecie wiadomość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetne te wasze teksty, poczekajcie cierpliwie do jutra i któreś z was dostanie maila z gratulacjami;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

kurde, mialem wczoraj problemy z internetem, uporalem sie z nimi dopiero dzis, a konkurs 15h temu sie skonczyl :-( szkoda ale mam nauczke zeby nie zostawiac wszystkiego na ostatnia chwile :-( w next konkursie na pewno sie uda ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Solidną część muzycznego krajobrazu na jubileuszowym Dour Festival stanowi wybór elektroniki w najlepszym wydaniu. Każdy fan „dźwięków z maszyny” znajdzie tam coś dla siebie: będą oniryczne wyznania rozmarzonego dream popu, hipnotyczne rytmy syntetycznej perkusji wygrywającej mocny bit IDMu czy abstrakcyjne melodyjki 8-bitowej maszynerii sprzed lat. Występem, którego nie może przegapić żaden amator house’u, będzie koncert brytyjskiego producenta Huxley’a, aka Michaela Dodmana. Ten sympatyczny jegomość, wciąż słabo znany w Polsce, w ciągu ostatnich 3 lat dołączył do grona najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli angielskiej sceny klubowej. Młodzieńcze zafascynowanie rodzimym i amerykańskim garage’em, rave’m i minimalem zaowocowało u niego wypracowaniem sobie charakterystycznego stylu, który doceniany jest jako świeża i energetyzująca wizja tradycyjnego house’u. Kluczem do sukcesu jest niesamowita zdolność Huxley’a do finezyjnego przeplatania ze sobą miękkich i chwytliwych dźwięków z pulsującym tanecznym napędem na cztery koła... czy raczej na obie nogi. Na jego koncercie nawet nie starajcie się opierać – po prostu pozwólcie melodyjnym wibracjom zająć się waszymi ciałami, a przekonacie się, w czym tkwi siła muzyki utalentowanego Brytyjczyka. Dajcie się oczarować takim perełkom jak Box Clever, którego falujące basy gryzą się z barwnymi dźwiękami z syntezatora, godząc się w końcu niczym w orgazmicznym uścisku, a przy psychodelicznym Out of My Mind zamknijcie oczy i pozwólcie synkopowym grzmotom i nawiedzonym głosom przenieść Waszą świadomość gdzieś indziej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rusko! W Końcu kto nie pragnie oderwać się od codzienności ?
Zapomnieć obowiązkach i dać się ponieść- nie tylko
metaforycznie , ale też dosłownie?
To jest ta idealna chwila,
nikt nie musi się nawet wysilać,
Filmy z jego koncertu live mają pożądne wzięcie,
Zastanawiam się zawsze jakie na żywo to musi być pier***nięcie ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdy z ogłoszeń na ogłoszenia do lineupu Doura dołączały nowe zespoły, live acty, DJe itd. już wiedziałam, że mam dużo do nadrobienia – ale z drugiej strony cieszyłam się, że tyle nowej (dla mnie) muzyki pojawi się w tym roku na festiwalu! Ja polecę troszkę tego, co znam i na co z chęcią się wybiorę! Moim numerem jeden dnia pierwszego na pewno będzie YYY – brakuje mi ich w tym roku w lineupie polskich festów, z tym większą przyjemnością przyjęłabym możliwość zobaczenia ich na Dourze. Mimo wielu hejtów na nowy album, uważam, że Mosquito jest świetne i nigdy nie nazwałabym tego cofaniem się czy przestojem w tworzeniu muzyki przez zespół. Fakt, że jest to płyta troszkę bardziej stonowana niż poprzednie, ale jak dla mnie to wyznacznik tego, że cały czas próbują czegoś nowego, nie tłuką wciąż tej samej muzyki, są troszkę elastyczni! Do tego stylówki Karen O. zawsze mnie zaskakiwały, jestem ciekawa co pokaże tym razem. Drugi dzień zdecydowanie będzie należał do weterana Doura, Amona Tobina, który pod „przykrywką” Two Fingers zmiażdży swoimi mocnymi dźwiękami na Dance Hallu. Widziałam go na żywo jeszcze z ISAM live, które to zrobiło na mnie niesamowite wrażenie, w sumie wtedy też dopiero poznałam jego twórczość i cieszę się, że będę go mogła zobaczyć też w innej odsłonie. Jego twórczość i styl grania w tym wydaniu jest żywa, bardzo mocne, specyficzne dnb daje tyle energii, że ma się ochotę coś roznieść w drobny pył, jak nie zacznie się ruszać, bujać, skakać, machać czy cokolwiek, to rozrywa od środka… Na dzień trzeci przed nocnymi imprezami polecam chillout przy koncercie Dub FX – bardzo miło wspominam jego koncert w Polsce, miał świetny kontakt z publiką, grał to, co chcielibyśmy usłyszeć, takie live ma swój własny klimat, a kiedy się w niego wczujemy można odpłynąć, jeszcze przy tak wspaniałym głosie Benjamina… Żałuję, że nie spotkałam go nigdy podczas ulicznych występów, taka skromność to coś wspaniałego, ale nie ma co się przejmować, pozostaje mi oglądanie go na scenie w świetle reflektorów. Ostatni dzień festiwalu – na kolana powalą wszystkich dynie. The Smashing Pumpkins, zespół który jako jeden z pierwszych zerwał z kanonami muzyki rockowej lat 80/90 i stworzył coś nowego, własnego, alternatywnego – na przestrzeni tylu lat, mimo rozpadu, zmiany składu dalej zachowuje własne brzmienie. W zeszłym roku wydali swój 9 album studyjny, równie fantastyczny jak poprzednie, i to jest chyba zespół, na który najbardziej czekam, i którym, jakby to teraz modnie powiedzieć – najbardziej się jaram

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zacznę piosenką: http://www.youtube.com/watch?v=CRomQF_eBuk W tym nagraniu spotyka się dwóch moich ulubieńców, których niestety nie uwzględniliście w artykule. Obaj pojawią się na tegorocznym DOUR i to oni byli dla mnie na początku głównym motorem napędowym tej potencjalnej wyprawy. Pierwszy z tych głosów należy do Marka Lanegana, drugi do Mike'a Pattona. Jest masa artystów, którzy rozmieniają się na drobne. Porzucają genialne projekty i zaczynają kombinować co najczęściej kończy się fiaskiem. Tutaj mamy dwa wyjątki potwierdzające tę regułę. Moja miłość do Pattona wybuchła w połowie lat 90, a wszystko to dzięki pewnej piosence, a właściwie kawerowi utworu, który kiedyś z dość marnym skutkiem odgrywał Lionel Richie. Z uwagi na bardzo słabo zaawansowany wiek nie zdawałam sobie wówczas sprawy, że twórczość tego pana znacznie różni się od takiego rzewnego pitupitu jakim jest i'm eaaaasyyyy like sunday morning. Wiele lat później przekonałam się jak duzi i barczyści są fani Faith No More i jak bardzo takie koncerty przypominają walkę o przetrwanie :D Kiedyś przeczytałam niezwykle trafne porównanie, że Patton to król Midas i wszystko czego się dotknie zamienia się w złoto. Tak było z każdym, dokładnie każdym projektem w którym maczał palce. I to samo tyczy się Lanegana. Ich barwy głosu tak świetnie ze sobą współgrają, że kiedyś chętnie usłyszałabym ich we wspólnym projekcie :3 Gdybym miała wybrać, którąś z gwiazd wymienioną przez was powiedziałabym WU-TANG CLAN. Zawsze kiedy ich słucham przed oczami staje mi scenka z jednego z filmów Jarmuscha, w której RZA i GZA pouczają Billa Murraya na temat szkodliwości kawy - która rzekomo powoduje delirium. Bill wisi nad nimi w przebraniu kelnera, popijając "małą czarną" prosto z litrowego dzbana. A RZA udziela mu porad zdrowotnych z zakresu medycyny alternatywnej. Ktoś kto nie lubi hiphopu może nie załapać części żartów, ale dla mnie to najlepsza nowelka spośród pozostałych dziesięciu :D Na żywo widziałam już dwóch innych bohaterów tego zacnego filmu (Jack White i Iggy Pop), ale niestety członkom klanu coś do Polski nie po drodze, bo od 5 lat się u nas nie pojawili. Widać czas wyruszać za nimi w Europę :D Żeby serce zabiło mocniej niż po kawie. Na Dour miałam być już w zeszłym roku, ale niestety zniszczył mnie jeden z rodzimych festiwali, poprzedzający ten belgijski, do tego stopnia, ze musiałam poddać się kwarantannie i odpuścić jakiekolwiek wojaże. Za pomocą gugl zdiagnozowałam u siebie dżumę, ale na szczęście się myliłam i powrót do świata żywych zajął mi jedynie dwa tygodnie. W tym roku los musi się odmienić :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tegoroczny lineup Doura jest tak bardzo przesiąknięty dobrymi artystami, że ciężko wybrać jednego, którego mógłbym nazwać takim swoim głównym typem… Ale odcinając się od takich MUST SEE jak The Smashing Pumpkins, YYY, Wu-Tang itd. itd. i idąc w stronę elektroniki polecam wybrać się na LFO, czyli Low Frequency Oscillator. Grupa, jeżeli nie liczyć 5letniej przerwy w działalności, jest starsza stażem o 2 lata od Dour’a. Męczą muzykę eksperymentalną, IDM, ciągnąc nas w stronę swego rodzaju „wkręcającego” techno. Przeróżne połamane dźwięki serwują nam tak dobrą elektronikę już na głośnikach, live nie może być gorszy – świadczą o tym ich wizyty w poprzednich latach na światowej klasy festiwalach – no i w końcu zawitali też na Dour’a ! Zauważmy, że to co tworzyli, w ich czasach (lata ’80, ’90) było wielką odskocznią od tego, czego ludzie aktualnie słuchali (1991r. - m.in. pierwszy album The Smashing Pumpkins, Metallica – The Black Album, Nirvana – Nevermind itd.). Tak więc już wtedy był to taki smaczek muzyczny, do którego docierali tylko nieliczni – co za tym idzie – tylko nielicznym się podobał. Sądzę, że fajnie zobaczyć na żywo formację (niestety już tylko Mark Bell), która próbowała tworzyć coś swojego w czasach świetności zespołów, spośród których tylko niektóre wymieniłem wyżej. Śmiało można powiedzieć, że jeżeli chodzi o tego rodzaju muzykę, byli oni pionierami, w tamtych czasach nikt nie myślał o takich cięższych, elektronicznych połączeniach ów stylów, przebijały się one tylko wśród klubowiczów, którzy całe noce spędzali w brytyjskich melinach wśród podobnych IDM’owych dźwięków. Po albumie w 1991 roku pojawiły się jeszcze tylko dwa, w których nadal, chociaż w dużo mniejszym stopniu, słychać to, czym LFO jako duet kierował się na początku – zestawienie ciężkich warpów z bardziej spokojnym i melodyjnym IDM. No jak dla mnie nocka na Dance Hall na Dourze należy do Marka :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.