Facebook Google+ Twitter

DPŚ: Niespodzianka w Vojens! Rosja w finale

Vojens przed rokiem było gospodarzem turnieju finałowego o Drużynowy Puchar Świata. Wczoraj na duńskim torze żużlowym, został rozegrany pierwszy z półfinałów. Awans do finału wywalczyli Rosjanie. Do barażu dostali się Duńczycy i Szwedzi.

 / Fot. Bo Amstrup PAP/EPAFaworytem zawodów byli gospodarze, którzy jednak do zawodów przystąpili osłabieni brakiem swojego kapitana, zawodnika Lotosu Wybrzeże Gdańsk - Hansa Andersena. "Ugly Duck" w ostatniej kolejce ligi szwedzkiej zanotował groźnie wyglądający wypadek i niestety nie był zdolny do udziału w zawodach. Miejsce jednego z liderów duńskiej drużyny zajął Nicolai Klindt.

Sam początek zawodów był dość zaskakujący, bo po pierwszej serii startów na czele byli Rosjanie. Zwycięstwo zanotował Denis Gizatullin, a jego czterej koledzy finiszowali na drugich miejscach i reprezentacja "Sbornej" miała 11 punktów. 9 punktów mieli Szwedzi, a najlepiej w reprezentacji "Trzech Koron" spisali się David Ruud i Jonas Davidsson. Jedno "oczko" mniej mieli gospodarze, którzy rozpoczęli nieco rozkojarzeni. Tłem dla najlepszych byli Czesi i nic nie zapowiadało tego, że ten stan się zmieni.

W kolejnych pięciu biegach coraz lepiej spisywali się Duńczycy, którzy odrobili nieco punktów i awansowali na drugie miejsce. Po dwóch seriach startów najmocniejszym punktem gospodarzy był Kenneth Bjerre, który przeniósł swoją fantastyczną formę z ligi polskiej na tor w Vojens. Na prowadzeniu byli nadal Rosjanie. Wielką determinację tej drużyny pokazał chociażby w biegu 10. Grigorij Łaguta, który na ostatnim wirażu wyprzedził Ruuda. Prowadzeni do boju przez Davidssona Szwedzi mieli tylko dwa punkty straty do liderów, a jeden do Duńczyków.

Trzecią serię startów dobrze zaczęli Rosjanie. Roman Povazhny pokonał faworyzowanych rywali i powiększył przewagę swojej reprezentacji. Ciekawie zapowiadała się walka w 13. biegu. Na starcie pojawili się niepokonani Bjerre i Davidsson. Cudownym manewrem popisał się startujący z ostatniego pola Duńczyk, który puścił swoich rywali przed siebie i następnie ruszył do krawężnika, co dało mu pierwsze miejsce. Tuż za nim finiszował Renat Gafurov, a pierwszej porażki doznał urodzony w Motali Szwed. Do ciekawej sytuacji doszło w biegu kończącym trzecią serię startów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Wręcz sensacja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.