Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2882 miejsce

Dr Robert Gwiazdowski o programie Partii Socjaldemokratycznej

Twórca Gadu-Gadu tworzy nową formację lewicową: Partię Socjaldemokratyczną (PSD). O komentarz do jej postulatów gospodarczych poprosiliśmy doktora ekonomii, eksperta w dziedzinie podatków w Centrum im. Adama Smitha - Roberta Gwiazdowskiego

Na środowej konferencji prasowej Łukasz Foltyn ogłosił, że Partia Socjaldemokratyczna będzie dążyć do przebudowania struktur państwa polskiego tak, by stało się socjalne na wzór państw skandynawskich, np. Szwecji. Przekonywał, że należy podnieść płacę minimalną do 1500 zł brutto oraz zwiększyć podatki, które miałaby umożliwić dodatkowe finansowanie służby zdrowia.

O krótki komentarz poprosiliśmy dr Roberta Gwiazdowskiego:

Robert Gwiazdowski / Fot. Robert GwiazdowskiSocjalizm (bez względu na to czy demokratyczny („socjaldemokratyczny”) – czy też bez tego przymiotnika) jest systemem nieefektywnym ekonomicznie i głęboko niesprawiedliwym. W Szwecji, na „modelowy” przykład której powołuje się większość jego zwolenników, stratyfikacja społeczna jest bardziej płaska niż w USA. Ale za to jest sztywna. Od dziesiątków lat na, niepublikowanych oczywiście, listach najbogatszych Szwedów, znajdują się te same nazwiska. W USA lista najbogatszych Amerykanów zmienia się w sposób zasadniczy co pokolenie, albo nawet szybciej. Dlatego dynamika rozwoju gospodarczego jest zupełnie inna.

System amerykański stwarza nadzieję. System szwedzki stwarza bezpieczeństwo. Ale, żeby wybrać szwedzkie bezpieczeństwo, trzeba mieć szwedzkie PKB. Żeby osiągnąć szwedzkie PKB, nie można stosować tych samych metod, które dziś stosują Szwedzi, tylko takie, jakie Szwedzi stosowali, gdy ich PKB było na poziomie dzisiejszego naszego. Jak płyną dwie łódki, i sternik drugiej chce dogonić pierwszą, to musi stosować inne manewry niż sternik tej pierwszej. Inaczej nigdy go nie dogoni.

Jeśli pan Foltyn twierdzi, że podatki płacone przez najbogatszych Polaków są „za niskie”, to chciałby zwrócić uwagę, że najbogatsi Polacy w ogóle nie płacą w Polsce podatków – są przeważnie rezydentami podatkowymi za granicą, albo uzyskują w Polsce przychody z takich tytułów, które w ogóle nie są opodatkowane – jak na przykład zyski giełdowe, jak to ma miejsce w przypadku pana Łukasza. W programie PSD nie podano, co prawda, jak wysokie miałyby być te podatki, które mieliby płacić najbogatsi. Ale najlepszą ocenę naszych słów stanowią nasze czyny. Oczekiwałbym, żeby pan Foltyn, zanim przyśle do mnie poborcę podatkowego, zaświecił dobrym przykładem i oddał państwu taki procent swoich akcji i dochodu z ich sprzedaży, jaką stawkę podatkową proponuje.

A co do konkretów: Nie ma czegoś takiego jak „składka ZUS”. Do ZUS odprowadza się składki między innymi na NFZ – czyli na „służbę zdrowia”, wydatki na którą pan Foltyn chce podnosić.


*Robert Gwiazdowski - prawnik i ekonomista, komentator gospodarczy, ekspert w dziedzinie podatków w Centrum im. Adama Smitha. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie w 1984 roku ukończył studia z wyróżnieniem i jednym z najlepszych wyników w historii Wydziału.
Pracownik naukowy Instytutu Nauk o Państwie i Prawie UW ze specjalizacją w zakresie historii myśli politycznej i prawnej. W roku 1994 na tym samym wydziale obronił pracę doktorską z zakresu nauk prawnych pt. "Milton Friedman i Russell Kirk a style politycznego myślenia w amerykańskiej filozofii konserwatywnej". Autor książki "Sprawiedliwość a efektywność opodatkowania". Były członek Unii Polityki Realnej w swoich komentarzach i artykułach często prezentuje poglądy liberalne, podkreśla rolę wolnego rynku w kształtowaniu procesów gospodarczych oraz wpływ wysokiego opodatkowania pracy jako jednego ze źródeł bezrobocia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Pozwolę się wtrącić na krótko - socjalizm z wolnością ma mało wspólnego bo najbardziej ogranicza wolność w decydowaniu o owocach własnej pracy. To nie człowiek samodzielnie wybiera co robi z większością swoich zarobków tylko wybierają za niego urzędnicy. Co jest sprawiedliwego w zabraniu pod przymusem pieniędzy i daniu ich na jakiś cel - jak podejdę do przechodnia i mu zabiorę portfel i wydam całą kasę na WOŚP to rozumiem, że w oczach socjalisty jestem uczciwy. Socjalizm odbiera ludziom odpowiedzialność jak żaden inny system społeczny. Dziwię się też jak patrząc na postępy takich nauk jak np. psychologia, można jeszcze bardziej w socjalizmie się utwierdzać. Takie np. łączenie permanentnego stresu z kapitalizmem (co w efekcie daje wielu pacjentów u psychologów itp.) to manipulacja. A Szwecja słynie z tego, że np. w pijaństwie bije większość krajów Europy - wódka też dobry sposób na stres. To ja wolałbym już się wyleczyć raz a dobrze. Opieranie się na wskaźnikach rozwarstwienia to też manipulacja - poziom rozwarstwienia nie mówi nic o realnej sytuacji większości społeczeństwa. Zdanie, że "42% PKB USA jest udziałem zaledwie ok. 1% mieszkańców" to z ekonomicznego punktu widzenia jakieś dziwy - takie statystyczne hocki-klocki, mające zrobić wrażenie (jak np. milioner trzyma miliony na koncie w banku to automatycznie stają się one udziałem mnóstwa kredytobiorców; poza tym PKB to wartość wytworzonych towarów i usług więc jak np. pan Gates ma miliony to znaczy, że istnieją one także w rękach milionów mieszkańców pod postacią wymienionych dobrowolnie za te pieniądze towarów i usług). Co do np. Stiglitza i odgrzewanych przez niego pomysłów na Keynesa zapraszam serdecznie np. na www.mises.org. Z wolnościowym pozdrowieniem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż trudno się dziwić aby piewcy neoliberalizmu sądzili inaczej. Warto jednak zauważyć że zdanie prof.Kowalika calkowicie podziela tak wybitny ekonimista i lauret Nobla w dziedzinie ekonomii jak Josef Stiglitz. Jego zdaniem kraje skandynawskie najlepiej radzą sobie z wyzwaniami globalizacji, poprzez połączenie liberalizmu gospodarczego z szeroko rozbudowanym systemem osłon socjalnych. Stiglitz uważa że taki model powinien być wzorem dla USA . I taki własnie model od wielu już lat prof Tadeusz Kowalik próbuje wprowadzić i w naszym kraju. Na moim blogu znajdziecie cały ten artykuł, który szczerze polecam.Porównując USA i Szwecję, amerykanie wyprzedzają obywateli Szwecji tylko w 2 rankingach tj liczby milionerów jak i ubogich dzieci. Jeśli chodzi o klasyfikację dotyczącą ludzi bez ubezpieczenia społecznego to w USA jest ich ponad 30 mln co w Szwecji trudno sobie nawet wyobrazić. Trudno też szukać porównań jeśli chodzi o ubogie dzielnice, bo w Szwecji stworzenie podobnych gett do tych jakie są na przedmieściach USA byloby niemożliwe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

[cytat]"Tadeusz Kowalik (ur. 19 listopada 1926 w Kajetanówce) (...)"[/cytat]

Iwoszaleńcze, ale z Ciebie kreizol. Kurcze, zrobiłeś wywód cały o Panu T.Kowaliku, starając się chyba podważyć jego obiektywność. Po co? Przecież w tej sytuacji jaka tu ma miejsce pan dr Gwiazdowski jest po jednej stronie barykady, jako "fachowiec" a pan Kowalik byłby po drugiej stronie barykady, jako "fachowiec" i ich opinie, teksty i argumenty by wtedy ze sobą mogły się spierać a nie ich historyczna przynależność...
Wiesz jakby nie patrzeć centrum Adama Smitha propaguje jedną linie poglądową na gospodarkę a pan Gwiazdowski nawet jak na neoliberała jest radykalnie zdecydowany w swoich poglądach. Nawet Polskie Towarzystwo Ekonomiczne ma już bardziej relatywne i stonowane zdanie. Czemu zawsze to owo Centrum ma pierwszeństwo na komentarze w dziennikach - czyżby inni doktorzy ekonomi nie myślący tak jak "Adam Smith made in Poland" uważani są z góry za głupszych i nie-ekspertów?
Słowem dla jakiejkolwiek równowagi i obiektywizacji tego komentarza powinien tu się pojawić komentarz z innej półki, bo póki co, to mamy tu "eksperta(!), który przedstawiając tylko ocenę, mówi "nie!" socjalizmowi a "tak" wolnemu rynkowi (bez większej merytoryki wszak).
Przeciętny koleś w ogóle nie siedzący w ekonomi a nawet w polityce, może sobie tu pomyśleć, że "ekspert mówi", a że jest ekspertem to zna się na rzeczy. Chyba przyznasz, ze byłaby to tylko heurystyka i racjonalność mogłaby tu nam uciec?
Mam nadzieję, ze mnie rozumiesz teraz z Kowalikiem (swoją drogą bystry gościowi, z którym nawet jak się nie zgadzasz to warto się z nim zapoznać) i tym podobnymi...


[cytat]"Szczęście rozumiane jako odczucie subiektywne (czy jako samoocena) bez względu na rejon świata wynosi mniej więcej tyle samo"
Ciekawa teza - rozumiem, że Murzyni w RPA (zwłaszcza za czasów apartheidu) byli równie szczęśliwi, co im współcześnie Europejczycy? (...)"[/cytat]

Kurcze trzeba by się odwołać do metodologii nauk społecznych - psychologii przede wszystkim.
Dam se jednak z tym spokój. Uściślę swe rozważania po prostu delikatnie.
Jak rozumiem tobie również zależy na względnie indywidualnym szczęściu, wolności i równości - odnosząc się nie tylko do swojej osoby?
A więc - człowiek broniąc swoją samoocene, która spełnia jedną z najważniejszych funkcji (odsyłam do Pyszczyński, Solomon i Teorii Opanowywania Trwogi) wykorzystuje mechanizmy autoafirmacji i autowaloryzacji aby samoocenę utrzymać na sporym poziomie, dlatego nawet jak obiektywnie (gorsze zdrowie, więcej stresu itp.) wiedzie się człowiekowi "źle" on dzięki tym mechanizmom zreinterpretuje sobie sytuacje tak by czuł się w miarę ok...
Ponad to jeśli chodzi o dalsze rozważania o szczęściu i jego wskaźnikach, to można zauważyć, ze np. osoby biedne i/lub narażone na permanentny dysstres i/lub walkę o stabilne jutro i/lub częste zmiany sytuacji życiowych (zmiany pracy, miejsca zamieszkania, etc.) i/lub narażone na utratę intymnych kontaktów z rodziną, przyjaciółmi itd. nie wytrzymują często z utrzymaniem owych mechanizmów autowaloryzacji i autoafiramacji i ich życie już takie wesołe nie jest (co najmniej częściej odczuwają w swoim życiu dyskomfort niż komfort, nie mówiąc niż o przeżywanych konfliktach i własnej zdrowotności).
I teraz można się zapytać: czy przypadkiem porównując takie kraje jak Szwecja i USA nie wyjdzie nam, że to w Szwecji jest przeciętnemu człowiekowi łatwiej znaleźć się w stabilnej sytuacji i bezpiecznej, zaś w USA jest więcej agresji, "każdy" ma za przyjaciela psychologa lub psychiatrę, łatwiej stać się biedakiem, częściej trzeba zmieniać pracę i miejsce zamieszkania etc.?
Reasumując: zapytanie czy jesteś w swojej życiowej sytuacji szczęśliwy mało nam mówi, bo będąc już w tej sytuacji (nawet podkopującej zdrowie etc) człowiek dzięki mechanizmom utrzymywania samooceny odpowie z reguły "tak" - jestem raczej szczęśliwy. Gryzie się to z tym, ze ludzie chcą być zdrowi, przeżywać mniej stresów, nie tracić przyjaciół itd.


[cytat]"Przecież tym właśnie socjalizm różni się od systemu WOLNOrynkowego, że ogranicza wolność działania (esencję Wolności). Jest również skrajnie niesprawiedliwy: wg własnego uznania odbiera pod przymusem jednym, żeby dać drugim (w teorii - w praktyce jest jeszcze gorzej...).[/cytat]

No i masz, ja naprawdę nie wiem jak ty definiujesz wolność, no ale nic to. Popatrz Iwoszaleńcze, czy opierając się znowu na USA (chyba najlepsza z dostępnych egzemplifikacji) nie jest tak, ze jest tam jedno z najpotężniejszych rozwarstwień? Ci z dołu biedacy myślisz, ze są woni? Myślisz, ze człowiek biedny, zgnojony, sestereotypizowany (również przez pracodawców a nawet przez samego siebie - jako leń, śmierdziuch, roszczeniowiec, głupek itd.), z wyuczoną bezradnością, z wyuczonymi nawykami, które są źle postrzegane społecznie jest w stanie sam sobie rozkręcić życie? Co on ma do wyboru - "zjeść dziś ze śmietnika w centrum miasta, czy na jego obrzeżach"?, "spać w kartonie czy pod mostem"?

Poza tym Iwoszaleńcze, jako istota społeczna chyba już zauważyłeś, ze skupiając się tylko do zmiennej jaką są ludzie, to zawsze owi ludzi w pewien sposób ograniczają Twoją wolność! Rodzice, koledzy, przyjaciele, przechodnie na chodniku itd. Myk w tym, żeby się rozsądnie umówić by owe ograniczenia były względnie równe, czyli by jedni nie mieli dużej wolności kosztem ogromnej wolności innych! Jak zarabiasz dużo kasy i stracisz jej część (co nie uczyni cię przecież człowiekiem zniewolonym, bo kasy nadal masz by zaspakajać swoje podstawowe potrzeby), by dać odrobinę wolności komuś z "dołu", to nie jest fajnie?

Widzisz w teorii i praktyce jest tak, ze socjalizm kładzie nacisk na WOLNOŚĆ I RÓWNOŚĆ, zaś neoliberalizm przede wszystkim na WOLNOŚĆ. Dlatego w Szwecji jest, jak to określił pejoratywnie Gwiazdowski "płasko", czyli dużo osób (względna równość) może zaspakajać swoje podstawowe potrzeby (wolność), zaś w Stanach niektórzy (względnie mała równość) zaspakajają swoje potrzeby (wolność) ale i dużo osób ich nie zaspakaja. Ok. 42% PKB USA jest udziałem zaledwie ok. 1% mieszkańców. No i przypomnę owe rozwarstwienie - "...w Stanach Zjednoczonych występuje wysoki wskaźnik Giniego, czyli poziom rozpiętości w dochodach, który wynosi 46,9 i jest to wynik porównywalny do Chin i Turcji, lepszy niż w krajach Ameryki Południowej, Hong Kongu i Afryce, ale gorszy niż w Polsce, Szwajcarii, Francji, Kanadzie, a znacznie gorszy niż w Niemczech i Skandynawii."


Dzięki, że wytrwałeś z wyrozumiałością do końca postu.
Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Niemniej biorąc pod uwagę wyrywki historii pana dr i jego przynależność do Adama Smitha trudno było się spodziewać innej oceny. Dla równowagi miło by było usłyszeć w tej sprawie głos np. Tadeusza Kowalika, który już ponad 10 lat zajmuje się "kapitalizmami"..."

Oczywiście, że tekst Pana Gwiazdowskiego nie jestem tekstem naukowym tylko komentarzem na potrzeby prasy (a nie magazynu naukowego), jednak dr nauk ekonomicznych nie można chyba zarzucić z góry, że swoich wniosków i ocen nie formułował na podstawie przesłanek naukowych.
Co do Pana Kowalika, dla niektórych byłoby miło usłyszeć (a właściwie: przeczytać), dla innych nie. Oczywiście każdy może tu prosić o komentarz - jak sądzę - kogo zechce, ja wolałem poprosić człowieka, który moim zdaniem (!) jest tego warty (gdyby żył w czasach Kopernika miał prosić kogoś o komentarz do poglądów "naukowych" nowo powstałego Stowarzyszenia Heliocentrycznego - a z mojego (!) punktu widzenia analogia jest właściwa - to poprosiłbym o komentarz Kopernika nie siląc się na sztuczną "obiektywność").
Piszesz, że Pan Kowalik od ponad 10 lat zajmował się "kapitalizmami". Rozumiem, że wcześniej zajmował się wyłącznie socjalizmami...?

"Tadeusz Kowalik (ur. 19 listopada 1926 w Kajetanówce) – polski ekonomista i działacz społeczny o poglądach socjalistycznych [..]
W latach 1948-68 był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W latach 1954-1957 wykładowca ekonomii politycznej w Instytucie Kształcenia Kadr Naukowych przy Komitecie Centralnym Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. [..] W 1992 członek-założyciel Unii Pracy"

Cóż - dla zdanie kogoś, kto był zatrudniony w PRL-u, by kształcić "kadry naukowe" przy KC PZPR jest mało interesujące, choć chętnie stoczyłbym z kimś takim niejedną polemikę.

Nie znam poglądów Kowalika, ale - jak przeczytałem - "Tadeusz Kowalik jest jednym z najbardziej znanych krytyków polskiego modelu transformacji i reform Balcerowicza"

Ja też jestem (nieznanym co prawda, ale jednak;) krytykiem polskiego modelu transformacji i reform Balcerowicza. Są i znani, choćby noblista w dziedzinie ekonomii, doradca Reagana, a więc "ojciec" spektakularnego sukcesu gospodarczego USA za prezydentury uważanego za najlepszego w historii Stanów (ponad 60% amerykanów) przywódcy.

Zachodzi jednak podejrzenie, że Pan Kowalik uważa obecny system za kapitalizm, a Balcerowicza za wolnorynkowca. Ja uważam teksty Balcerowicza za wolnorynkowe, ale człowieka ocenia się raczej po działaniach, więc za zwolennikiem kapitalizmu nazwać go nie mogę...

"Szczęście rozumiane jako odczucie subiektywne (czy jako samoocena) bez względu na rejon świata wynosi mniej więcej tyle samo"

Ciekawa teza - rozumiem, że Murzyni w RPA (zwłaszcza za czasów apartheidu) byli równie szczęśliwi, co im współcześnie Europejczycy?


"Tym samym takie rozumienie, zoperacjonalizowanie "szczęścia" staje się mało przydatne. Trudno wtedy mówić o tym, że to dane rozwiązania polityki gospodarczej państwa, czy cokolwiek podobnego wpływa na owy poziom zadowolenia z życia tym samym wprowadza się inne "składowe szczęścia", takie jak poczucie bezpieczeństwa, zdrowie, kontakty interpersonalne, przestępczość itd./itp."

Jak sam słusznie stwierdziłeś, szczęście to kwestia subiektywna, więc wprowadzanie na sztywno uznaniowych elementów systemu oraz jego konkretnych skutków jako wyznaczników szczęścia (tam jest tak i tak, więc na pewno są szczęśliwi!) jest absurdalne. Jedyny sposób to poprosić o ocenę stopnia własnego szczęścia.

"Jestem bardzo ciekawy choćby streszczenia twoich argumentów iwoszaleniec, mówiących o tym, ze fundamenty socjalizmu demokratycznego zaprzeczają takim wartością jak wolność i sprawiedliwość. Zaintrygowałeś mnie tym."

Bardzo krótko (później postaram się znaleźć czas na rozwinięcie).
Przecież tym właśnie socjalizm różni się od systemu WOLNOrynkowego, że ogranicza wolność działania (esencję Wolności). Jest również skrajnie niesprawiedliwy: wg własnego uznania odbiera pod przymusem jednym, żeby dać drugim (w teorii - w praktyce jest jeszcze gorzej...).

Komentarz został ukrytyrozwiń

do elbow:
1. Najpierw piszesz:
> życie człowieka nie kończy się tylko na pomnażaniu tych zysków i są jeszcze inne sfery życia
A potem:
> gdybyś musiał żyć za mniej niż 1000 zł brutto i jeszcze miałbyś rodzinę do wykarmienia to sądzę, że od razu zmieniłbyś zdanie...
Czyli sam sobie zaprzeczasz. Ja myślę, że (czy się to komu podoba, czy nie) pieniądze są ważne i potrzebne dla większości ludzi. I należy wybrać taki system, który pozwala im zarabiać jak najwięcej. Tzn. kapitalizm, bo socjalizm dąży do tego, aby "szaraczkom" zabierać jak najwięcej zarobionych pieniędzy i przekazywać je nielicznym "wybrańcom" (rząd, urzędnicy), którzy je marnotrawią.
2. Piszesz też
> ludziom lepiej by się żyło gdyby zamiast o kolejnym przekręcie na szczeblu państwowym, ludzie usłyszeli o premierze nowego spektaklu w teatrze
I o to właśnie chodzi, że w kraju gdzie są niskie podatki jest mało "przekrętów" (bo nie ma z czego kraść), natomiast w kraju o wysokich podatkach na zdrowy rozsądek będzie więcej. Szwedzi są jakimś wyjątkiem (z jakiegoś powodu), ale zastanów się co by było np. w Polsce (zwłaszcza za rządów poprzedniej ekipy). Jak by były dwa razy większe podatki, to różni podejrzani "biznesmeni" na styku państwo-biznes by się dwa razy bardziej obłowili.

P. S. Czy ci co zarabiają 1000 zł by się bardziej cieszyli, gdyby słuchali o nowych premierach teatralnych? Naprawdę tak uważasz? Ja myślę, że gdyby dostali podwyżkę;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

iwoszaleńcze, powiem w skrócie: gdybyś musiał żyć za mniej niż 1000 zł brutto i jeszcze miałbyś rodzinę do wykarmienia to sądzę, że od razu zmieniłbyś zdanie... A poza tym, czy miarodajne jest to, że Amerykanie czują się szczęśliwi? Nie wiem, kogo o to pytano, jaki był przekrój społeczny, mogli zapytać, ludzi zarabiających wielkie pieniądze lub też tak ograniczonych, że kiełbasa i wódka to dla nich pełnia szczęścia. Tego nie wiemy i gdybanie o tym to czysta spekulacja. Ogólnie chodziło mi zupełnie o co innego. Moja poprzednia wypowiedź jest nieco szersza niż "kapitaliz czy socjalizm, podatki w góre czy w dół", chciałem zauważyć, że z całego szerokiego spektrum ludzkiej aktywności na pierwszy plan wysunęło się pomnażanie zysków, gospodarka i ekonomia a w drugiej kolejności polityka, czy może nawet są na równym poziomie. Wystarczy włączyć pierwszy lepszy serwis z wiadomościami i w pierwszej kolejności idą informacje o polityce i gospodarce, a o takim czymś jak np. sztuka o ile w wiadomościach można usłyszeć to tylko na końcu i to tylko jako ciekawostkę. Zastanawiam się, kto kreuję taką aksjologię. Myślę, że ludziom lepiej by się żyło gdyby zamiast o kolejnym przekręcie na szczeblu państwowym, ludzie usłyszeli o premierze nowego spektaklu w teatrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyznam szczerze, ze jakkolwiek jestem otwarty na konstruktywną dyskusję i tym samym krytykę Gwiazdowskiego, tak nie widzę uzasadnienia niemożliwości wprowadzenia rozwiązań szwedzkich w Polsce. Jest natomiast wyrażony pogląd pana dr i jest chwytliwa analogia, która jako argument, rozsądnie rzecz ujmując, nie może być brana. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że treść do której odnosimy te posty nie jest artykułem naukowym tylko "oceną" i że w tak krótkiej wypowiedzi trudno by było "dużo" wyjaśnić.
Niemniej biorąc pod uwagę wyrywki historii pana dr i jego przynależność do Adama Smitha trudno było się spodziewać innej oceny. Dla równowagi miło by było usłyszeć w tej sprawie głos np. Tadeusza Kowalika, który już ponad 10 lat zajmuje się "kapitalizmami"...

mimo najszczerszych chęci i wiedzy, ze badania dotyczące tzw. "szczęścia" są badaniami często kontrowersyjnymi, to niestety nie podzielam twojego zdania iwoszaleniec. Szczęście rozumiane jako odczucie subiektywne (czy jako samoocena) bez względu na rejon świata wynosi mniej więcej tyle samo. Tym samym takie rozumienie, zoperacjonalizowanie "szczęścia" staje się mało przydatne. Trudno wtedy mówić o tym, że to dane rozwiązania polityki gospodarczej państwa, czy cokolwiek podobnego wpływa na owy poziom zadowolenia z życia.
tym samym wprowadza się inne "składowe szczęścia", takie jak poczucie bezpieczeństwa, zdrowie, kontakty interpersonalne, przestępczość itd./itp.

Jestem bardzo ciekawy choćby streszczenia twoich argumentów iwoszaleniec, mówiących o tym, ze fundamenty socjalizmu demokratycznego zaprzeczają takim wartością jak wolność i sprawiedliwość. Zaintrygowałeś mnie tym.

elbow - dziękuje ci za twój wpis, gdyż zwraca uwagę na to, co jak sam zauważyłeś jest często w ogóle pomijane w dyskusji. Cenne są takie uwagi, choćby te najmniejsze.

pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

elbow - Wydaje mi się jednak, że Pan Gwiazdowski powiedział o tzw. "bezpieczeństwie", jakie oferuje system szwedzki, ale zwraca uwagę, że - z ekonomicznego punktu widzenia - wprowadzenie go w Polsce jest niemożliwe.
Zatem zakładając nawet, że Szwecja to "kraj szczęśliwości", to niestety w świetle tego, co twierdzi Gwiazdowski - nie da się go wprowadzić teraz w Polsce (krótko mówiąc, trzeba by było na to wielkie żarcie najpierw zarobić - tak jak to zrobiła Szwecja dzięki wolnorynkowym reformom choćby pod koniec XIX wieku).

Co do "upadlającego" kapitalizmu: nie zgadzam się, moim zdaniem to wszelkie elementy socjalizmu nieuchronnie prowadzą do upodlenia (a nawet u jego fundamentów stoi zaprzeczenie podstawowych warunków człowieczeństwa: Wolności czy sprawiedliwości), ale o tym może napiszę nieco później. Teraz zwracam tylko uwagę, że w "badaniach szczęśliwości" (takich, w których nie ustala się poziomu szczęśliwości w kraju zakładając ad hoc, co jest warunkiem szczęśliwości (jest mnóstwo badań, w którym są punkty za zasiłki, prawo pracy ipt.), ale po prostu pyta się: jak bardzo jesteś szczęśliwy?) obywatele USA (choć nie jest to przykład mojego wymarzonego systemu) wypadają nieporównywalnie lepiej, niż Europy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie bardzo wierzę, żeby dr Gwiazdowski użył sformułowania: "(...)uzyskują w Polsce przychody z takich tytułów, które w ogóle nie są opodatkowane – jak na przykład zyski giełdowe(...)"
Zyski giełdowe są w Polsce opodatkowane jednolitą stawką 19%.
Z wyjątkiem papierów wartościowych nabytych przed 1 stycznia 2004 roku. Nie wiem czy dotyczy to p. Foltyna, jeśli jednak tak, to oczekiwania dr Gwiazdowskiego nie mieszczą się w dewizie, że prawo nie może działać wstecz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wow + !!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.