Stanisław Bajtlik przewodniczył Komitetowi ds. obchodów Międzynarodowego Roku Astronomii 2009 w Polsce. O przebiegu MRA 2009, sukcesach i porażkach mówi w wywiadzie udzielonym Wiadomościom24.pl.
Skończył się Międzynarodowy Rok Astronomii. Co dalej?
Kiedy MRA2009 nie był jeszcze oficjalnie ogłoszony, w 2007 roku, w okresie prosperity, snuto wspaniale plany rozwoju i upowszechniana wiedzy astronomicznej na całym świecie. Było to bardzo naiwne. Zafundowany ludzkości przez najlepiej opłacaną w dziejach „kadrę specjalistów” kryzys finansowy dał rządom, agencjom, fundacjom łatwy pretekst do wycofania się w wcześniejszych obietnic. Sądzę jednak, że entuzjazm dzieci, młodych ludzi, nauczycieli i innych prostych lekarzy, inżynierów, a nawet prawników czy ekonomistów, którzy dzięki MRA2009 mieli po raz pierwszy w życiu okazję zobaczyć kratery na Księżycu, plamę na Jowiszu, pierścienie Saturna czy Andromedę, nie pozwoli im spać spokojnie i już nigdy nie będą tak prymitywni, by problem dnia sprowadzać do prostackiego pytania „czy jesteśmy dziś bogatsi czy biedniejsi?”
Czy w jakiś szczególny sposób instytucje naukowe pomogą (poprzez organizowanie rożnych imprez) początkującym miłośnikom astronomii, aby ich entuzjazm nie opadł?
Myślę, że będzie bardzo dobrze jeśli zostaną podtrzymane te działania, które albo już były podejmowane, albo zostały podjęte w roku 2009. Wciąż przypominam, że patrzymy na Rok 2009 z perspektywy Polski, a nie np. Mozambiku albo Angoli czy Portugalii. Pamiętajmy, że Rok2009 nie był tylko dla nas, ale dla całego świata. W takich krajach jak nasz będzie wspaniale jeśli utrzymamy poziom aktywności. W krajach, w których astronomia pojawiła się w społecznej świadomości po raz pierwszy dzięki MRA2009 będzie bardzo ważne, by jakieś inicjatywy pozostały na dłużej. Zobaczymy jak to się uda zrobić.
Jak Pan sądzi, co najbardziej fascynuje ludzi w astronomii?
To jest bardzo ciekawa sprawa. Astronomia jest szczególna. Jedyna nauka przyrodnicza, która ma swoją muzę. Jedyna (chyba obok ornitologii) nauka, której towarzyszy ruch miłośników, który wniósł wielokrotnie istotny wkład w jej rozwój. Myślę, że to ta sama groza i piękno nocnego nieba, które działało od zawsze. Nie przypadkiem ludzie umieszczali w niebie bogów, wyczytywali z niego swoje losy. To w niebie szukali zrozumienia kim są i jakie jest ich miejsc w Kosmosie.