Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11601 miejsce

Dramat na Gaszerbrumie I. Wielicki: Kaczkan potwierdza: Hajzer nie żyje

Krzysztof Wielicki potwierdził: Marcin Kaszkan potwierdził śmierć Artura Hajzera. Był przy jego ciele. Kaszkan sprostował też informacje na swój temat. Nie doznał żadnych urazów, nie uległ wypadkowi, o własnych siłach schodził do bazy. O śmierci męża poinformowano już żonę Artura Hajzera.

 / Fot. PAP Silny wiatr przyczyną tragedii

"Z Marcinem jest ok, ale niestety Marcin poinformował Rosjan, że Artur nie żyje" - podał do wiadomości przedpołudniem na antenie TVN24 Krzysztof Wielicki z programu Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015.

Czytaj także: Ciało jednego z polskich himalaistów odnalezione pod Broad Peak

Wiadomość od ekspedycji rosyjskiej trafiła bezpośrednio do przebywających u podnóża góry Niemców, którzy poinformowali Wielickiego o zdarzeniu. Informacja nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona. W Karakorum panują obecnie złe warunki atmosferyczne, co utrudnia akcję ratunkową z udziałem helikopterów. Przyczyną tragedii był najprawdopodobniej silny wiatr, który spowodował znaczne pogorszenie pogody. Wkrótce ma wyruszyć piesza akcja górska Rosjan i Pakistańczyków, by odnaleźć Hajzera.

"Liczymy na to, że jeszcze przyjdzie jakaś dobra wiadomość" - poinformowała około godz. 13 na antenie TVN24 jedna z czołowych polskich himalaistek Anna Czerwińska. Himalaistka potwierdza, że mimo relatywnie dobrej pogody w sezonie letnim w Karakorum, w razie załamania aury panują tam bardzo niekorzystne warunki atmosferyczne, włącznie z dużymi opadami śniegu i wiatrem powyżej 100 km/h. Jedynym sposobem wycofania się z górnej partii ściany góry jest tzw. "kuluar japoński" (szeroki, wklęsły żleb położony na wysokości powyżej 6500 m.), ale jest on bardzo zagrożony lawinami, które powstają na zboczu poniżej. "Sama w tym kuluarze japońskim się nawalczyłam, wycofywałam się w złej pogodzie i miałam wówczas duszę na ramieniu" - komentuje alpinistka.

Polski Związek Alpinizmu wydaje komunikat

Około godziny 14 Polski Związek Alpinizmu wydał komunikat, dotyczący wydarzeń na Gasherbrum I. W niedzielę, 7 lipca, Hajzer oraz Kaczkan wyszli z obozu III (7150 m), by zdobyć wierzchołek Gasherbrum I (8068 m). Po osiągnięciu wysokości około 7600 metrów zawrócili z powodu silnego i porywistego wiatru, przerywając tym samym planowany atak szczytowy. Wrócili wówczas do obozu III (7150 m) i za pomocą radiotelefonu połączyli się z kucharzem wyprawy, stacjonującym w bazie głównej. Poinformowali, że schodzą do obozu II (6400 m) i że ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

7 lipca o godzinie 11 czasu polskiego (godzina 14 czasu miejscowego) żona Artura Hajzera, Izabela, otrzymała od niego SMS-a o treści: "Marcin Kaczkan spadł kuluarem japońskim". Od tego czasu nie udało się nawiązać kontaktu z himalaistą.
Akcja ratunkowa, którą zarządzał kierownik niemieckiej wyprawy, Thomas Laemmle, rozpoczęła się w nocy z 7 na 8 lipca. Wysłano wówczas liczną ekipę kulisów, której celem było osiągnięcie obozu II (6400 m). Cel nie został zrealizowany i tragarze wysokościowi wrócili do bazy. Pogoda w nocy z 8 na 9 lipca poprawiła się. Z obozu I (6000m) wyszła grupa wspinaczy rosyjskich, która rano dotarła do obozu II i odnalazła w nim Marcina Kaczkana.

Pustelnik i Goździk nie chcą rozmawiać

Przypomnijmy, że dwójka doświadczonych polskich wspinaczy, Artur Hajzer oraz Marcin Kaczkan, zamierzała zdobyć w tym sezonie dwa ośmiotysięczniki - Gasherbrum I (8068 m) oraz Gasherbrum II (8035 m) w możliwie jak najprostszym stylu bez użycia butli tlenowych. Ekspedycja rozpoczęła działalność w Karakorum 19 czerwca. - Beztlenowy wariant wspinaczki jest bardzo ryzykowny - mówi W24 zdobywca Korony Himalajów Piotr Pustelnik (wszedł na Gasherbrum I latem 1997 r.). Himalaista nie chciał wypowiadać się na temat trudności technicznych znajdującego się w sąsiedztwie K2 szczytu.

Krakowski Klub Wysokogórski, z którym był związany zdobywca góry z 1983 r., Wojciech Kurtyka, uchyla się od komentarzy na temat wyprawy. O ekspedycji Hajzera i Kaczkana nie chciał rozmawiać również towarzysz zwycięskiej wyprawy Piotra Pustelnika na Gasherbrum I z 1997 r. - Józef Goździk.

Hajzer to legenda polskiego himalaizmu

Artur Hajzer to jeden z najbardziej doświadczonych polskich himalaistów i wieloletni kierownik wypraw wysokogórskich. Podczas ponad 30-letniej działalności w górach wysokich Hajzer zdobył m.in. 5 ośmiotysięczników (w tym Annapurnę z Jerzym Kukuczką w 1987 r.). Jest również autorem projektu Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015 oraz współtwórcą firmy odzieżowej HiMountain. W ramach programu PHZ odbywała się także tragiczna zimowa wyprawa na Broad Peak w tym roku, podczas której zginęli Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. 28 czerwca Artur Hajzer skończył 51 lat.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Moim zdaniem jak już ktoś naprawdę lubi ryzyko to sobie powinien znaleźć pożyteczną pracę z nim związaną, a nie dla zabawy pakować się w takie miejsca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a ja myślę, Panie Andrzeju, że ten komentarz jest niepotrzebny nikomu.


[*]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.