Facebook Google+ Twitter

Dramat piłkarza. Dokąd zmierza "Sypek"?

Ze skrajności w skrajność, chyba tak można w najprostszy sposób opisać sytuację życiową Igora Sypniewsiego. Kiedyś wielki zawodnik, który bawił swoją grą rzesze kibiców, teraz chory człowiek, który nie radzi sobie z alkoholem.

Na szczycie!



Igor Sypniewski w barwach ŁKSu. / Fot. Krzysztof Szymczak Dziennik ŁódzkiKiedy w 1997 roku Panathinaikos kupował 23-letniego Igora Sypniewskiego, nikt z kibiców w Polsce nie wiedział, kto to taki ten Sypniewski. Nieliczni kojarzyli go z gry w drugoligowej Ceramice Opoczno, ale dla większości był to piłkarz zupełnie anonimowy. Przejście do tak utytułowanego klubu można było potraktować jak złapanie Pana Boga za nogi. Po kilku meczach okazało się, że Igor naprawdę ma talent i włodarze klubu nie pomylili sie, ściągając go z malutkiego AÓ Kavála. Wystawiany na lewym skrzydle chłopak rodem z Łodzi robił furorę w lidze greckiej, dostał szansę i w pełni ją wykorzystywał. Świetne mecze w Lidze Mistrzów przeciwko takim piłkarskim tuzom, jak Milan, czy Arsenal, spowodowały, że "Sypkiem" zaczęły interesować się kluby z Europy. W kuluarach mówiło się nawet, że na trenerach wielkiego Milanu ten skromny chłopak zrobił ogromne wrażenie i są skłonni ściągnąć go do Włoch. Wydawało się, że w tym momencie Igor jest już tylko krok od wielkiego futbolu i lada dzień opuści Grecję, by zdobywać bramki i czarować kibiców w jednej z silnych liga Europy.

Nagle nie wiadomo dlaczego czar wielkiego Igora prysł jak bańka mydlana. Coraz rzadziej pojawiał się w składzie ateńczyków, aż w końcu pozbyto się go i trafił do OFI Iraklon, gdzie miał się odbudować i ruszyć na podbój piłkarskiej Europy. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej brutalna albo wyszła natura chłopaka wychowanego na łódzkich Bałutach i jego skłonności do alkoholu. Wtedy to po raz pierwszy wyciągnięto do niego pomocną dłoń, tym razem z Polski. W Radomsku bardzo szybko odzyskał wiarę w siebie i swoje umiejętności i stał się odkryciem ligi. Grał na tyle dobrze, że dostał szansę występu w reprezentacji i przeniósł się do mistrzowskiej wówczas Wisły Kraków. Ponownie kibice zachwycali się rajdami lewonożnego piłkarza o charakterystycznej przygarbionej sylwetce. Aż do momentu, gdy przestał tajemniczo pojawiać się w składzie "Białej Gwiazdy". Początkowo mówiono, że ma problemy w związku i dostał kilka dni wolnego, ale to już wtedy kolejny raz wódka wygrała.

W końcu również pozbyto się go pod Wawelem i "Sypek" wylądował w Grecji. Tam jednak zbyt długo nie zagrzał miejsca i szybko przeniósł się do Szwecji, gdzie miał odbudować swoją wielkość, co po części mu się udało. Ponownie powrócił na szczyt piłkarskiej kariery, zdobywając z Maloe FF mistrzostwo kraju. Ponownie o piłkarza rodem z Łodzi zaczęły sie dopytywać kluby z lig zachodnich. Ale jak i poprzednio, Igor szybko zachłysnął się sukcesem i zaczął pić. Niespodziewanie wrócił do Polski, do ukochanego ŁKS-u, któremu pomógł awansować do pierwszej ligi. Po awansie umowy nie przedłużył i wrócił do Szwecji, w której, jak sam mówił
- dobrze się czuje. Nie zagrzał tam zbyt długo miejsca, bo po kilku miesiącach pobytu został złapany na jeździe samochodem pod wpływem alkoholu i dyscyplinarnie wydalony z klubu.


Dramat piłkarza



To co wydarzyło się podczas meczu Orange Ekstraklasy pomiędzy ŁKS-em a Lechem Poznań, kolejny raz jest przykładem, że wódka może zniszczyć nawet najlepszego, najporządniejszego człowieka. Jest takie powiedzenie, że wódka jest dla ludzi, ale tych mądrych. Jest w tym powiedzeniu jakaś prawda, ale nie należy wszystkich wkładać do jednego worka, czasem ktoś popada w alkoholizm, bo nieradzi sobie w życiu. Ale chyba "Sypek" nie należał do tych, którym w życiu nie wyszło? Przecież był na szczycie, miał pieniądze i sławę, a jednak przegrał! Przegrał walkę z nałogiem. Można sie zastanawiać dlaczego? Wydaje mi się, że gdyby on sam wiedział, wyszedłby z tego. Póki co trzeba mieć nadzieję, że otrząśnie się z tego co go otacza i znów zacznie robić to, co potrafi najlepiej... grać w piłkę.

Wiele jest przypadków piłkarzy, którzy mimo skłonności do alkoholu potrafiło zerwać z nałogiem i nadal grać na wysokim poziomie. Najdobitniejszym przykładem może być Tony Adams, wieloletni kapitan Arsenalu, który wygrał trudną walkę z nałogiem i przed długie lata cieszył grą kibiców Arsenalu. Ja mam nadzieję, że Igor ponownie wyjdzie zza zakrętu, ale tym razem na dużej niż tylko kilka miesięcy. Wygra walkę o nowe lepsze, życie. Bo kto nie sięgnął dna nie może się odbić. Wydarzenie, które miało miejsce podczas wspomnianego meczu, było sięgnięciem dna przez chłopaka z Bałut. Teraz może..., musi być lepiej i wierzę, że znów będziemy podziwiać grę Igora.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Wielki dramat Igora. Chłopak strzelał gole jak na zawołanie , zarówno w lidze polskiej i ligach zagranicznych. Szkoda

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wszyscy na ŁKSie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przykro patrzyć jak ktoś marnuje swój talent. Kto dzisiaj pamięta Sypniewskiego-piłkarza...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sypniewski to być może największy talent polskiej piłki w całej historii. Niestety zmarnowany, z przyczyn wiadomych.. Szkoda mi go bardzo bo jak ja grał w Orle. Ludzie blisko związani z Sypkiem twierdzą, że po tym co przeszedł w życiu prywatnym nie ma co się dziwić jego postawie.. Ale wersje są różne. Byłem na meczu ŁKS z BOTem, gdzie Sypek wariował po praz pierwszy.. :( szkoda go..

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetny tekst, choć rzecz jasna niezbyt optymistyczny. Jest niestety niewielka szansa, iż alkoholik wyjdzie z nałogu. Przede wszystkim musi chcieć, a czasami musi po prostu upaść i zaryć głową o beton aby zobaczyć gdzie się znajduje. Uzależnienia nie zależą od tego czy ktoś jest piękny, brzydki, biedny, czy bogaty. Niestety sporo kryje się w naszych genach i po prostu są ludzie którzy są uwarunkowani genetycznie do popadania w uzależnienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

daje plusa za podjęcie tego tematu. To, co się teraz dzieje z Sypniewskim jest żałosne...przykro patrzeć, co ten piłkarz zrobił z siebie w ostatnich latach, i jako piłkarz i jako człowiek...czy będziemy podziwiać jego grę? szczerze? wątpię. Ale można mieć nadzieję, choć wydaje mi się, że ŁKS ani żaden inny polski klub Sypniewskiego teraz by nie potrzebował...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.