Pozycja materiału w rankingach:
Pomorskie lasy nie są bezpieczne! Do szpitali trafiają pierwsze ofiary żmii zygzakowatej. Specjaliści ostrzegają - teraz, gdy z jaj wylęgają się młode, węże te są bardziej agresywne.
-
Stan pacjentki był bardzo ciężki - mówi dr Wojciech Waldman. - Przy
przyjęciu była w stanie wstrząsu, bez ciśnienia tętniczego krwi i z
zaburzeniami rytmu serca.
Kobieta, przebywająca na wczasach w
Białogórze, w drodze na plażę przechodziła przez las. W pewnej chwili
poczuła silne ukłucie w palec stopy. Nie zauważyła żmii, szła dalej...
-
Wysiłek fizyczny sprawił, że jad, który dostał się do krwiobiegu,
został rozprowadzony w organizmie ofiary - tłumaczą lekarze. - Na plaży
kobieta zasłabła.
Do karetki, która nie mogła przejechać przez
wydmy, nieprzytomną kobietę dowiozła riksza. A potem liczyła się już
każda minuta. W momencie przyjazdu do AMG życie nieszczęsnej
wczasowiczki wisiało na włosku. Natychmiast podano jej leki
przeciwwstrząsowe, antytoksynę i przez następne trzy dni sztucznie
podtrzymywano ciśnienie. Dziś, choć od stóp po plecy ciało kobiety jest
opuchnięte i w krwawych wylewach, jej życiu nie zagraża już
niebezpieczeństwo.
W ubiegłym roku do Kliniki Toksykologii AMG
trafiło dziesięciu pacjentów pokąsanych przez żmije. Pacjentka z
Warszawy to pierwszy w tym roku, ale zarazem najcięższy od lat
przypadek.
Zobacz także:
Sondaż TNS Polska: Platforma w górę, PiS i Ruch Palikota mocno w dół
(odsłon: +3449)