Facebook Google+ Twitter

Dramatyczny mecz na Anfield Road, Liverpool w półfinale!

Był to trzeci mecz pomiędzy Liverpoolem i Arsenalem w przeciągu jednego tygodnia. To spotkanie było jednak najważniejsze, bo po nim mieliśmy wiedzieć, kto zagra w półfinale Ligi Mistrzów. Lepsi okazali się gospodarze, którzy wygrali 4:2.

Mecz rozpoczął się od ataków gości. Już w 5. minucie w sytuacji sam na sam z Pepe Reiną znalazł się Emanuel Adebayor, ale sędzia odgwizdał spalonego i jak pokazały później powtórki, bardzo słusznie. W odpowiedzi w pole karne Arsenalu wbiegł Dirk Kuyt, ale w ostatniej chwili jego strzał został zablokowany przez obrońców.

Ataki podopiecznych Arsene Wengera przyniosły efekt w 13. minucie. Aleksander Hleb świetnie podał do Abou Diaby'ego, który pokonał mocnym strzałem w krótki róg Pepe Reine. Bramkarz "The Reds" mógł bardziej wykazać się w tej sytuacji.

Po tej bramce do odrabiania strat ruszyli zawodnicy Rafy Beniteza. Z dystansu próbował Fabio Aurelio, ale uderzył niecelnie. Liverpool bardzo się odsłonił, co stwarzało okazje dla Arsenalu do kontrataków. Po jednej z takich kontr na strzał z daleka zdecydował się Emanule Eboue, ale bramkarz FCL bez trudu wyłapał to uderzenie.

W 21. minucie groźnie z lewej strony dośrodkowywał strzelec bramki, lecz Pepe Reina uprzedził Emanuela Adebayora, który tylko czekał na piłkę. Kibice coraz głośniejszym dopingiem starali się zachęcić swoich ulubieńców do jeszcze lepszej gry.

W 30. minucie po rzucie rożnym dla gospodarzy najwyżej wyskoczył niepilnowany Sami Hyypia i przepięknym strzałem głową pokonał Manuela Almunię. Piłka odbiła się jeszcze od słupka zanim wpadła do bramki. Hiszpański bramkarz Arsenalu był bez szans.

Liverpool chciał pójść za ciosem, ale uderzenie Dirka Kuyta ponownie zostało zablokowane przez obrońców "Kanonierów". Bardzo sfrustrowany postawą swoich zawodników był Arsene Wenger, który pokrzykiwał na nich przy linii bocznej. Nie działało jednak na nich to zbyt mobilizująco.

W 37. minucie kontuzji w starciu ze Stevenem Gerrardem doznał Mathieu Flamini i został zniesiony na noszach z boiska. Po kilku minutach zastąpił go Gilberto Silva. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy strzelał jeszcze Xabi Alonso, ale ponownie został zablokowany przez obrońców.

Zaraz po wznowieniu gry w dobrej sytuacji znalazł się Peter Crouch, ale Almunia stanął na wysokości zadania i obronił trudny strzał reprezentanta Anglii. W 53. minucie na rajd zdecydował się Fernando Torres. Minął obrońcę, podał w pole karne, lecz piłkę wybili gracze "The Gunners". Trafiła ona jednak pod nogi Fabio Aurelio, który bez namysłu oddał atomowy strzał. Piłka trafiła w Croucha i minimalnie minęła bramkę zaskoczonego Almunii.

Od początku drugiej części spotkania gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce i nie pozwalali "Kanonierom" rozwinąć skrzydeł. Czasami goście jednak dochodzili do sytuacji strzeleckich, jak Emanuel Eboue, który z ostrego kąta trafił tylko w boczną siatkę.

Gdy wydawało się, że Arsenal zaczyna wreszcie grać właściwym tempem, bramkę zdobyli gospodarze. Peter Crouch zgrał piłkę głową do Fernando Torresa, który mimo asysty dwóch obrońców Arsenalu obrócił się i przepięknym uderzeniem w prawy górny róg bramki pokonał Manuela Almunię i wiedzieliśmy, że na Anfield Road nie będzie dogrywki.

Arsene Wenger zaryzykował i wprowadził na boisko dwóch ofensywnych graczy: Robina van Persiego i Theo Walcotta. Chwilę później ten drugi wypatrzył w polu karnym Adebayora, lecz reprezentant Togo mając przed sobą tylko bramkarza, fatalnie spudłował.

Goście nie potrafili stworzyć dogodnych sytuacji do strzelenia gola. "The Reds" natomiast groźnie kontratakowali. Najbardziej aktywny był strzelec bramki, Torres. Podopieczni Rafy Beniteza wiedzieli, że jeżeli stracą bramkę to mogą nie awansować do półfinału.

Ich obawy sprawdziły się w 83. minucie. Świetną indywidualną akcję przeprowadził Theo Walcott. Młody Anglik przebiegł z piłką pół boiska, minął trzech rywali, podał do Adebayora, a ten dopełnił tylko formalności . W tym momencie to goście byli w następnej rundzie.

Radość kibiców klubu z Londynu nie trwała jednak zbyt długo. Ryan Babel, który zmienił wcześniej Croucha wpadł w pole karne gdzie został podcięty przez Kolo Toure. Sędzia bez wahania pokazał na "wapno". Do piłki podszedł kapitan FCL, Steven Gerrard i pewnie wykorzystał "11".

W ostatnich minutach goście rzucili się to ataku. Nie zabezpieczyli jednak odpowiednio tyłów. Gdy obrońcy Liverpoolu wybijali piłkę, dopadł do niej osamotniony z przodu Babel. Holender ruszył z piłką i spokojnie pokonał Manuela Almunię. Wszystko było już jasne. Liverpool zagra w półfinale Champions League.

Kolejny raz potwierdziło się, że Rafe Benitez zbudował zespół, który potrafi grać w europejskich pucharach. O awans do finału, "The Reds" zmierzy się, podobnie jak przed rokiem, z Chelsea, która pokonała Fenerbahce 2:0.

FC Liverpool - Arsenal Londyn 4:2 (1:1)
30' Hyypia, 69' Torres, 85' Gerrard, 90' Babel - 13' Diaby, 83' Adebayor

Żółte kartki: Senderos, Toure

Pierwszy mecz: 1:1, awans: FC Liverpool

Składy:

Liverpool: Reina - Carragher, Skrtel, Hyypia, Fabio Aurelio - Kuyt, Mascherano, Alonso, Gerrard - Torres (Riise 87'), Crouch (Babel 78')
Trener: Rafael Benitez

Arsenal: Almunia - Toure, Senderos, Gallas, Clichy - Eboue (Walcott 72'), Flamini (Gilberto Silva 41'), Fabregas, Diaby (van Persie 72') - Hleb - Adebayor
Trener: Arsene Wenger

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.