Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13079 miejsce

"Dreamgirls"- wymarzony film

Wymarzona fabuła, wymarzona obsada, wymarzona muzyka. Film pt. "Dreamgirls", który tydzień temu trafił w Polsce do kin, pozwala uwierzyć, że wszystko jest możliwe.

Wymarzona fabuła: Przyjemna, ale...

Effie Melody White (Jennifer Hudson), Lorrell Robinson (Anika Noni Rose) i Deena Jones (Beyonce Knowles), czyli zespół "The Dreamettes", mimo dobrych głosów, melodyjnych piosenek i dobrych układów choreograficznych - ułożonych przez brata Effie - nie mogą przebić się do świata showbiznesu. Kiedy po raz kolejny przegrywają konkurs talentów i zaczynają zastanawiać się, czy nie porzucić marzeń o nagraniu płyty, zauważa ich Curtis Taylor Junior (Jamie Foxx), sprzedawca cadillaców. Jeszcze tego samego wieczoru, angażuje dziewczyny do robienia chórków u Jamesa Thundera "Błyskawicy" (Eddie Murphy). Jakby to powiedziała filmowa Effie: zwykłe "aaa" i "ooo", ma przygotować "The Dreamettes" do solowej kariery. Curtis zmienia repertuar "Błyskawicy", a na łapówki dla radiowych i klubowych didżejów pożycza pieniądze od mafii. W końcu zrywa współpracę dziewczyn z Jamesem i postanawia promować ich solowe występy. Niejako przy okazji zmienia nie tylko nazwę zepołu na "Dreamgirls", ale i dotychczasową liderkę - Effie - na lepiej prezentującą się na scenie - Deenę. Wszystko po to, aby doprowadzić "Dreamgirls" na szczyt list przebojów. Czy jednak za sukces nie trzeba będzie zapłacić wysokiej ceny?

Wymarzona obsada: Beyonce, Jennifer Hudson, Jamie Foxx i Eddie Murphy

Trzy tytułowe aktorki, czyli Beyonce Knowles, Jennifer Hudson i Anika Noni Rose do swych ról zostały dobrane perfekcyjnie. Miłym zaskoczeniem była dla mnie zarówno gra Beyonce, jak i nie mało mi znanej Jennifer Hudson. Ta pierwsza idealnie pasowała na ozdobę zespołu. Piękna, zgrabna, delikatna, elegancka, jednym słowem wymarzona. Choć głosem dorównywała Jennifer Hudson, to właśnie filmowa Effie miała nieco barwniejszą rolę. Była zdecydowanie mocniejszym charakterem. Nic dziwnego, że nagrodzono ją w tym roku Oscarem za najlepszą rolę drugoplanową. Zespół "Dreamgirls" równoważyła trzecia aktorka - Anika Noni Rose, stanowiąca tło dla pozostałych członkiń zespołu.

W roli Jamesa Thundera, który według portalu filmweb.pl "oczarowuje mieszaniną soul i rock'n'rolla", nie mogłam wyobrazić sobie znanego mi z filmów takich jak "Gruby i chudszy", czy "Dr Dolittle"- Eddiego Murphyiego. Sprawdził się jednak znakomicie. Doskonale wcielił się w muzyka zarówno będącego u szczytu kariery, jak i staczającego się, opuszczonego przez najbliższych. A poza tym kto inny potrafiłby ogromnym uśmiechem rozkochać w sobie całą żeńską widownię?

Jamie Foxx miał do zagrania niewdzięczną rolę. Jego filmowa postać - Curtis Taylor Junior musiał wiele poświęcić aby doprowadzić na sam szczyt zespół "Dreamgirls", a jednocześnie spełnić swoje marzenia o wytwórni muzycznej. Szedł po trupach do celu. Jamie Foxx potrafił sprawić, że tej bezwzględnej, negatywnej postaci nie można było tak po prostu skreślić. Do tej pory zastanawiam się, czy filmowy Curtis, naprawdę był taki zły?

Zastąpienie nieco mniej atrakcyjnej Effie olśniewającą Deeną, wypromowanie pierwszej, solowej piosenki pod tym samym tytułem co nazwa zespołu (w piosence dziewczyny obiecują, że zjawią się w każdym domu - niezły trik marketingowy) to chwyty, bez których niemożliwe byłoby dotarcie zespołu na sam szczyt. Z drugiej jednak strony Curtis nie liczył się z niczym, ani z nikim...

Jestem tak oczarowana filmem, że ośmieliłabym się stwierdzić, że obsada była lepsza nawet od brodwayowskiego musicalu, których urywki można obejrzeć na stronie youtube.com (polecam dla porównania tym, którzy już obejrzeli film).

Wymarzona muzyka: po prostu brak słów

Podstawą musicalu muszą być dobre piosenki. I trzeba przyznać, że Henry Krieger zrobił kawał dobrej roboty. "Listen" (w wykonaniu Beyonce - to trzeba usłyszeć!), "Patience" (wykonanie Eddy Murphy, Keith Robinson, Anika Noni Rose), czy "Love You I Do" (wykonanie: Jennifer Hudson) to piosenki, których nie da się zapomnieć. Nie mogę uwierzyć, że dla ich autora skończyło się zaledwie na nominacjach do nagród Oscara i BAFTY.

Przy nieco lżejszych jak "Cadillac car", czy "Steppin To The Bad Side", w sali kinowej dało się usłyszeć lekkie potupywania butów o posadzkę, a niektórzy nawet (patrz- ja) bez oporów podrygiwali w fotelu. Inaczej zachowywano się podczas solówek Jennifer Hudson, w którą można było wpatrywać się jak w obraz.

Wymarzony film: "Dreamgirls"

"Dreamgirls" to film o marzeniach. Marzą tam wszyscy. Deena Jones, Effie White i Lorrell Robinson marzyły o sławie, o dotarciu na sam szczyt. Curtis też marzył o karierze muzycznej. Ale nie do końca takiej, o której myślały dziewczyny. Ze zwykłego sprzedawcy cadillaców chciał stać się właścicielem wytwórni muzycznej. James Thunder marzył o robieniu tego, czego sam chciał, a nie czego inni od niego oczekiwali. Brat Effie - C.C White (w tej roli Keith Robinson) marzył o...

"Dreamgirls" to film o marzeniach. "Dreamgirls" to film o spełnieniu marzeń. Tylko czyich? Przekonajcie się sami...


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.