Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5484 miejsce

Dreszczyk hazardowych emocji, czyli jak przyciągnąć wiernych

Proboszczowie i pracownicy parafii przygotowują atrakcje, mające urozmaicić pobyt w świątyni. Jedni oferują poczęstunek w postaci pączka i kakao, inni proponują udział w losowaniu nagród, np. odtwarzaczy mp3.

Gazeta KrakowskaKościół próbuje nadrobić straty i nadążyć za rozwojem cywilizacyjnym i kulturowym, na który – chcą czy nie - skazani są jego potencjalni wierni.


Dreszczyk hazardowych emocji


W Kościele rzymskokatolickim od niedzieli trwają rekolekcje. Odbywają się one dwa razy do roku, w czasie adwentu oraz Wielkiego Postu i jest to czas, który wierni poświęcają na odnowę duchową poprzez modlitwę.

Solidnie przygotowała się do nich parafia bł. Edmunda Bojanowskiego na warszawskim Ursynowie. Pod drzwi mieszkańców z terenu parafii, w tym moje,   trafiły kolorowe ulotki, z których wszyscy mogli się dowiedzieć, jaki jest plan rekolekcji i jakie atrakcje czekają na tych, którzy na nie przyjdą. Na przykład w niedzielę wierni dowiedzieli się m.in., czy rekolekcje pomogą im znaleźć odpowiedzi na ich dylematy. W poniedziałek poruszany był temat kryzysu ojcostwa i macierzyństwa. Uczestnicy rekolekcji, które każdego dnia trwają do wieczora, spotkali się także dziś i spotkają się jutro. Codziennie, na koniec tych spotkań, dzięki połączeniom satelitarnym, wierni biorą udział w Apelu Jasnogórskim. A po nim jest czas na małą rozrywkę i dreszczyk hazardowych emocji.

Każdego dnia odbywa się losowanie. Wczoraj można było wygrać mp3, dziś wieczorem losowane będzie DVD a jutro rower!
Nie wszyscy wygrają, ale nikt nie odejdzie z kwitkiem. Ulotka zapewnia, że „każdy kto przyjdzie na kolejne dni rekolekcji” otrzyma prezent w postaci płyty CD. Są różne: „Pytania do sumienia” – o sakramencie pokuty i pojednania, „Rozpoznać Boże Miłosierdzie” i „Tryptyk Rzymski” w wykonaniu Soyki.


Kościół pierwszy sięgnął narzędzia marketingowe


Przez długi czas, najwyższe władze Kościoła katolickiego świadomie rezygnowały z jego naturalnego ewoluowania. Nie zgadzały się na to, by powoli otwierał się on na zmiany kształtujące postawy, świadomość i mentalność „nowego” człowieka, co pozwoliłoby Kościołowi rozpoznać lub uzmysłowić potencjalnym wiernym ich potrzeby i starać się je następnie zaspokajać. Czyli inaczej mówiąc, zanalizować i określić target.


Niegdyś to Kościół był głównym (obok wędrownych handlarzy i artystów) źródłem wiedzy dostępnym przeciętnemu człowiekowi, później trwał silny swą potęgą, bogactwem i wpływem na władzę oraz tradycją i konwenansami zakorzenionymi w społeczeństwach. W Polsce odegrał jeszcze ważną rolę w okresie PRL-u, a szczególnie walki narodu o odsunięcie komunistów od władzy (niezależnie od kwestii, które dziś podlegają dzikiej lustracji – to nie ten temat). Wreszcie jego filarem był Jan Paweł II i choć to, czego dokonał, jego osobowość i pamięć pozostaną, Kościół musi sobie radzić sam.


Społeczność wiernych, jak wielka by nie była, starzeje się, a młodych przyciągnąć nie jest łatwo. Dostęp do wiedzy, informacji, rozrywki jest właściwie nieograniczony. Nie brakuje również rozmaitych propozycji dla tych, którzy poszukują wyciszenia, refleksji, pracy nad rozwojem duchowym. W takich warunkach nie jest łatwo pozyskiwać zainteresowanie społeczeństwa. Nie ma się więc co dziwić, że Kościół sięga po narzędzia marketingowe, takie jak na przykład promocja. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że był on jednym z pierwszych, który zaczął je stosować, zanim jeszcze zostały nazwane. Czym były odpusty, misteria, sprzedawanie relikwii, jak nie takimi właśnie działaniami marketingowymi? Wtedy Kościół niewątpliwie idealnie trafiał w potrzeby ludzi. Wątpliwości budzi dzisiejszy wybór narzędzia marketingowego. Wydaje się, że w przypadku galopującego rozwoju cywilizacyjnego i mnożących się w nieprawdopodobnym tempie ofert kierowanych do młodych ludzi, poczęstunek jak u fryzjera, czy losowanie odtwarzaczy mp3, to środek ryzykowny i działający na krótką metę.

 

 

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

+ dla Doroty, *wzdech* dla świata.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"+"! Signum temporis? :-) Nawet jeśli tak, to chyba dość smutny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.