Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26539 miejsce

Drifting w Polsce - dynamicznie rozwijający się sport

Drifting gości w Polsce już czwarty rok, jednak dopiero od ubiegłego sezonu zaczął przybierać u nas profesjonalną formę. Czym jest ten sport motorowy? Dlaczego przyciąga tyle osób? Postaram się przybliżyć tę widowiskową dyscyplinę sportu.

Toyo Drifting Cup - Kartodrom, Koszalin / Fot. Wojciech GrzesiakDrifting jest obecnie chyba najbardziej dynamicznie rozwijającym się sportem motorowym zarówno na świecie, jak i w Polsce. Może o tym świadczyć chociażby rosnąca z roku na rok liczba osób chcących oglądać zmagania naszych rodzimych zawodników podczas mistrzostw Polski Toyo Drifting Cup.

Slalomem w poślizgu



Drifting polega na płynnym, czystym, szybkim i przy okazji widowiskowym przejechaniu serii łuków w kontrolowanym poślizgu. Liczy się więc zarówno technika jak i show. Jest sportem mającym swoje korzenie w Japonii. Początkowo drifterzy ślizgali się nielegalnie na górskich serpentynach. W przeciwieństwie do 1/4 mili czy street racingu dystanse były znacznie dłuższe i często trasy miały po kilka, a nawet kilkanaście kilometrów długości. Oczywiście było to niebezpieczne, gdyż najmniejszy nawet błąd groził wypadkiem, w którym można było stracić zdrowie, a nawet życie. Nie odstraszało to jednak kolejnych śmiałków i powoli sport ten zaczynał ewoluować. Samochody były coraz szybsze i coraz bardziej profesjonalnie przygotowane, a kierowcy szybko podnosili swoje umiejętności.

Z czasem drifting stał się na tyle popularny, że zaczęto urządzać pokazy dla publiczności. Tym samym widowisko przeniosło się na tereny miejskie, gdzie było bezpieczniej i dało się zgromadzić dużą liczbę widzów. Podczas pokazów oceniana była jedynie widowiskowość przejazdów. Trwało to jakiś czas dopóki w końcu postanowiono ucywilizować jazdę poślizgami i stworzyć z niej sport motorowy.

Drifting najpierw trafił na japońskie tory skąd przeniósł się do Stanów Zjednoczonych i Australii. W końcu przybył
do Europy - na początku zawody były organizowane głównie w Anglii, Szkocji i Irlandii. Obecnie odbywają się
także w Niemczech, Czechach, na Węgrzech i od kilku lat w Polsce.

W Polsce też się jeździ



Maciej Polody i jego Nissan 200SX w akcji. / Fot. Wojciech GrzesiakPolski boom na drifting rozpoczął się wraz z wygraniem przez Macieja Polody czwartej edycji Drift Competition w 2004 roku na niemieckim torze Hockenheim. Polak zdobył sympatię sędziów i widzów doskonałą jazdą i świetnym show zaprezentowanym w swoim specjalnie przygotowanym Fordzie Escorcie MK II. Pokazał tym samym, że liczą się tak na prawdę umiejętności kierowcy, a nie dziesiątki, a czasem nawet setki tysięcy euro zainwestowanych w profesjonalne przygotowanie samochodu do zawodów.

Po tym zwycięstwie, a także dzięki grom Need For Speed: Underground oraz Need For Speed: Underground 2 i później filmowi Szybcy i Wściekli: Tokio Drift niewiele było fanów motoryzacji, którzy nie wiedzą czym jest drifting. Oczywiście cały rozgłos zaowocował powstaniem Polskiej Federacji Driftingu oraz organizacją mistrzostw Polski Toyo Drifting Cup organizowanych przez firmę Toyo, wspomnianą federację oraz GT Magazyn. Nasi kierowcy biorą udział w zmaganiach w Poznaniu, Bydgoszczy, Toruniu oraz Koszalinie i być może od przyszłego roku także w Kielcach.

Z roku na rok poziom organizacji zawodów i samych zawodników stawał i nadal staje się co raz wyższy. Organizatorzy i kierowcy dokładają wszelkich starań aby widzowie z zapartym tchem śledzili zmagania na torze. Na zawody co raz częściej ściągają całe rodziny z dziećmi po to, by śledzić zmagania zawodników i dopingować swoich faworytów. Jeden z zawodników - Łukasz "Sosen" Sosnowski ma nawet swoją wierną grupę kibiców z jego rodzimego miasta Szczecinka, którzy jeżdżą z nim na każde zawody by wspierać swojego faworyta. Polscy kierowcy odnoszą także sukcesy w Wielkiej Brytanii, Czechach oraz na Węgrzech.

Sprzęt to połowa sukcesu



Serce Opla Omegi Biturbo MV6 jednego z polskich zawodników. / Fot. Wojciech GrzesiakDrifting jest dyscypliną, w której używa się głównie samochodów z napędem na tylną oś, ale zdarzają się też auta z napędem na cztery koła. Wśród maszyn biorących udział w zawodach najpopularniejszymi i chyba najbardziej znanymi są Toyota Corolla AE 86 (zwana także hachiroku) i AE 85, Nissan 200SX z różnych generacji oraz Nissan Skyline. Pozostałe często spotykane auta to Mazda RX7 i RX8, Mercedesy i Porsche. W Polsce większość drifterów startuje Nissanami 200SX oraz BMW serii 3 i serii 5, jest także jeden Nissan Skyline oraz Toyota Corolla AE86.

Oczywiście nie są to samochody w wersji takiej, jaka wyjeżdża z fabryki. Każde auto musi zostać odpowiednio przygotowane przed zawodami. Modyfikacjom ulegają elementy zawieszenia, silnika, wnętrza oraz karoserii. Zawieszenie powinno być odpowiednio utwardzone, aby samochód nie "bujał się" podczas poślizgu. Oprócz tego
zmianie ulega ustawienie geometrii i kąta nachylenia kół względem nawierzchni. Opony używane do driftu mają zazwyczaj niski profil i są bardzo szerokie, co zapobiega zsunięciu się opony z felgi. Jeśli chodzi o felgi, to tutaj już nie ma reguły - zawodnicy używają felg zarówno aluminiowych jak i stalowych.

Oczywiście samo zawieszenie nie wystarczy. Specjalnie przygotowany musi być także silnik. W tym celu podnosi się moc zmieniając jego elementy takie, jak panewki, korbowody, wałki rozrządu, komputery sterujące jego pracą, pompy paliwa, regulatory ciśnienia paliwa. Popularne jest także instalowanie turbosprężarek lub usprawnianie instalacji turbo jeśli samochód już takową fabrycznie posiada. Polega to głównie na instalowaniu większej turbiny, intercoolera odpowiadającego za wydajniejsze chłodzenie oraz zaworu upustowego, który uwalnia nadmiar powietrza zgromadzonego przez sprężarkę, wydając z siebie przy tym charakterystyczny odgłos "syczenia".

Zawodnicy również upiększają swoje samochody zmieniając ich kolor, dodając elementy ospojlerowania i zakładając felgi w różnych rozmiarach i wzorach. Popularne jest także zastępowanie niektórych elementów karoserii ich odpowiednikami wykonanymi z włókna węglowego bądź laminatu. Natomiast tylne szyby są zmieniane na wyroby z plexiglasu, który jest znacznie lżejszy niż szkło. Oprócz tego modyfikacji ulega wnętrze. Fabryczne fotele są zastępowane siedzeniami kubełkowymi, instaluje się kilku punktowe pasy bezpieczeństwa, kierownice sportowe oraz wskaźniki monitorujące pracę silnika i instalacji turbo.

Od ubiegłego roku zostały w Polsce także uregulowane normy bezpieczeństwa. Obecnie każdy startujący musi posiadać oprócz kasku niepalny kombinezon z aktualną homologacją. Samochody muszą posiadać gaśnice i ważne przeglądy techniczne, a zderzaki powinny mieć oznakowane miejsca, w których znajdują się haki holownicze.

To nie tylko palenie gumy



W Polsce niestety nadal często pokutuje stereotyp, że drifting (i przy okazji tuning) to tylko palenie gumy i kręcenie bączków. Wszystko to za sprawą rzeszy młodych i niezbyt rozgarniętych kierowców, którzy katują swoje samochody (bo inaczej tego nazwać nie można) na drogach publicznych, ryzykując tym samym utratę zdrowia i życia nie tylko swojego, ale przede wszystkim osób postronnych. Takie zachowania są oczywiście potępiane przez środowisko osób, dla których drifting oraz tuning jest swojego rodzaju subkulturą i stylem bycia. Ja również się do tego przyłączam i zachęcam wszystkich do kibicowania na zawodach serii Toyo Drifting Cup. Więcej informacji na temat zawodów i polskiego driftingu znajdziecie na stronach Drifting.pl oraz Polskiej Federacji Driftingu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Wow! W końcu NFS się urzeczywistnia :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.