Facebook Google+ Twitter

"Droga do Tarvisio" i przeznaczenia. Wywiad z Grzegorzem Kozerą

"Dla pisarza, poza codzienną obserwacją życia czy poza podróżami, podstawową nauką jest czytanie książek. Przede wszystkim tych dobrych, ale z tych złych też się można sporo nauczyć, choćby tego, jak nie powinno się pisać…" - opowiada Grzegorz Kozera w rozmowie z Ewą Krzysiak.

 / Fot. Rafał Sabat(archiwum autora) Dzień dobry. Dziękuję, że zgodził się Pan znaleźć czas, aby porozmawiać o swojej ostatniej książce "Droga do Tarvisio", która ukazała się nakładem wydawnictwa Dobra Literatura. Czy tytułowa droga... jest ucieczką od czegoś czy poszukiwaniem jakiegoś sensu?
Jednym i drugim. Bohater książki, Grzegorz K., wybiera się w podróż, żeby uciec od problemów, lecz zarazem, by przemyśleć swoje życie, co zresztą uzmysławia sobie dopiero później. Jak się okazuje, samotna wyprawa jest mu potrzebna, mimo że samotność została mu narzucona. Gdyby jechał z Mat, być może nigdy nie zdołałby sobie uświadomić, jak ważnym człowiekiem jest ona dla niego.

Podróż w głąb duszy czyli "Droga do Tarvisio" Grzegorza Kozery

Jak daleko trzeba wyruszyć, żeby dowiedzieć się czegoś o sobie i swoim życiu?
Czasami nie trzeba nigdzie jechać, wystarczy rozmowa z drugą osobą albo dłuższy pobyt z samym sobą. Akurat mojemu bohaterowi przydarzyła się samotna podróż, a jego droga wiedzie do przeznaczenia.

Czy są jakieś filmy i utwory z innych dziedzin sztuki, które zainspirowały Pana do napisania tej książki?Grzegorz Kozera "Droga do Tarvisio" / Fot. Okładka książki
Znajduję inspirację w życiu, ciekawych ludziach i miejscach, również w literaturze, filmach, malarstwie i muzyce. W przypadku "Drogi do Tarvisio" wszystko zaczęło się od Pragi. Gdy po raz pierwszy przyjechałem do tego niezwykłego miasta, wiedziałem, że chcę napisać książkę, której akcja rozgrywa się nad Wełtawą. Potem pomyślałem, że skoro mój bohater dociera do Pragi, może też wybrać się dalej, do Austrii i Włoch, do miejsc, które są mi znane i które - z jego perspektywy - będę mógł opisać. Jedyną literacką inspiracją, a dotyczy to austriackiej części "Drogi…", były powieści Thomasa Bernharda. Książki innych autorów, które wymieniam na końcu powieści, pomogły mi w pisaniu i rozszerzyły moją wiedzę, ale nie stanowiły inspiracji.

Na ile utożsamia się Pan z bohaterem swojej książki, a na ile się Pan od niego dystansuje?
Grzegorz K. to postać fikcyjna, choć nie da się ukryć, że poza imieniem i pierwszą literą nazwiska przekazałem mu trochę swoich cech, a także faktów z mojego życiorysu, np. dziennikarską przeszłość czy czeskie przekłady jego wierszy. Podobnie jak on lubię bluesa i malarstwo, trzymam stronę mniejszości, nie znoszę antysemityzmu, ale nie oceniam tak jak on surowo współczesnych Niemców, bo w przypadku Austriaków to częściowo się z nim zgadzam. Staram się za to nie myśleć stereotypami, a jemu się to zdarza dużo częściej. Generalnie - on jest bardziej pokręcony ode mnie. To postać, która przypomina bezimiennego bohatera mojej wcześniejszej powieści "Biały Kafka" - o uzależnieniu alkoholowym. W pewnym stopniu "Droga do Tarvisio" jest kontynuacją tamtej książki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.