Facebook Google+ Twitter

Droga książkami usłana, czyli porozmawiajmy o literaturze

Tak naprawdę nie wiem, kiedy się to wszystko zaczęło. Wydaje mi się, że książki były w moim życiu zawsze, z pewnością na długo przed tym zanim posiadłam umiejętność samodzielnego czytania.

 / Fot. Agata MarczewskaW mieszkaniu moich rodziców zawsze było mnóstwo książek. Widok mamy czy taty z grubym tomem w dłoni nie był dla mnie obcy. Półki wypełniały przeróżne pozycje, głównie z zakresu literatury pięknej i historii. Wiele z nich zostało wydanych w bardzo małych formatach, na kiepskiej jakości papierze zadrukowanym maleńką czcionką - wydania z drugiego obiegu. No i atlasy. Obsesję na punkcie map odziedziczyłam po tacie, który skutecznie zaraził mnie marzeniami o dalekich krajach. Moje pojawienie się na świecie wiązało się oczywiście z poszerzaniem księgozbioru.

Dobrego dobre początki



Przez wiele lat moi rodzice mieli dość duży wpływ na to, co czytałam. Dziś nie umiem tego ocenić - dzięki nim poznałam wiele dobrych książek, z drugiej jednak strony podchodzili dość restrykcyjnie do kwestii gatunków literackich, bardzo łatwo popadając w tendencję do powierzchownych ocen. Zawdzięczam im jednak łatwy dostęp do setek arcyciekawych pozycji - tych stojących na półkach i tych przynoszonych z księgarni z okazji urodzin, Dnia Dziecka lub po prostu dla przyjemności.

 / Fot. Agata MarczewskaBardzo dobrze pamiętam serię "Poczytaj mi mamo". Szybko przyszła jednak pora na nieco dojrzalsze pozycje: tata wytrwale czytał mi kolejne tomy serii o przygodach doktora Dolittle, były książki Astrid Lindgren (jedne z pierwszych, które czytałam samodzielnie) i oczywiście Lucy Maud Montgomery - jej powieści na swój sposób wypaczyły moją wizję świata i nauczyły wierzyć w całe mnóstwo niepraktycznych spraw. Na szczęście do tej pory tego nie żałuję. Oczywiście uwielbiałam serię o rudowłosej Ani, ale w tej konkurencji zdecydowanie wygrywały u mnie losy Emilki ze Srebrnego Nowiu - trzy poświęcone jej książki czytałam mnóstwo razy, zawsze z wypiekami na twarzy. Jeśli chodzi o polską literaturę, to na tym etapie czytelnictwa chętnie sięgałam do autorów takich jak Siesicka czy Minkowski. Wiele z tych książek czekało na mnie na półkach mojej mamy - dziś zdobią mój regał. Gdzieś po drodze pojawiły się, również towarzyszące mi przez wiele lat, powieści Małgorzaty Musierowicz. Uwielbiałam Hannę Ożogowską - jej "Głowę na tranzystorach" czytałam mnóstwo razy, a opowieści o niektórych fragmentach musiał wysłuchiwać nawet mój mąż. Zakochałam się w powieściach Szklarskiego. Zaczytywałam się komiksami, głównie serią o Kajku i Kokoszu (na szczęście pobliska biblioteka miała tego mnóstwo. Na szczęście, bo moja słabość do tego rodzaju wydawnictw raczej nie spotykała się z aprobatą rodziców).

Dość szybko sięgnęłam do polskiej klasyki. Przyznaję, że trochę z przekory - były książki, które uchodziły raczej za nudne, a ja chciałam być tą osobą, która je doceni. Tak było z Sienkiewiczem, Prusem... mój zapał ostygł przy próbie kontaktu z "Chłopami" Reymonta, ale do tamtej chwili udało mi się przeczytać całkiem sporo rzeczy, po które przytłoczona szkolnym obowiązkiem raczej bym tak chętnie nie sięgnęła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Oczywiście, jeśli chodzi o powieści "pretendujące do bycia czegoś innego niż są", to będę tu subiektywna. Do tej grupy zaliczam książki Paulo Coelho, waham się nad "Zmierzchem" - jak dla mnie to jest nieszkodliwa książka dla nastolatek, ale po tym jak usłyszałam tyradę kobiety w moim wieku, tłumaczącą, że ona się w tej książce odnalazła i dzięki niej zmieniła swoje życie - lekko zwątpiłam. :)

Co do "czucia ducha języka", to można tego być chyba pewnym tak jak każdego innego "czucia". :) Dla mnie na początku czytanie w inny języku było katorgą. To było ponad 10 lat temu, na skutek sugestii nauczycielki angielskiego. Dużo ułatwił fakt, że kilka razy znalazłam się w sytuacji, w której stałego dostępu do książek polskojęzycznych po prostu nie miałam. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Heh, tylko pogratulować klimatu rodzinnego domu.
Takich rodziców, podsuwających kolejne pozycje, życzę każdemu dziecku.

A propos czytania w oryginałach. Zawsze się zastanawiam, od jakiego momentu można być pewnym, że się poczuło ducha języka..?
Ja chyba nie jestem na tym etapie i być może nigdy nie będę. Może więc lepiej zaufać uznanym tłumaczom..?
Albo przeczytać obie wersje.

A tak przy okazji, może jakiś przykład "powieści, które pretendują do miana czegoś innego niż to, czym są." ? :) Żeby nie głaskać tylko :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, była taka książka której bohater zbudował dom ze swoich książek :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agato, zbuduj domek z książek:) - tylko go nie zjedz - molu książkowy :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Rafał: poproszę jeszcze o większe mieszkanie i półki na to wszystko :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najgorsze jest to, że wszystkiego nigdy nie uda się przeczytać, ale... warto próbować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

w życzeniach urodzinowych postulowałem Agata TIR-a książek dla Ciebie. Teraz widzę, że to za mało. Życzę Ci więc frachtowca pełnego nowych pozycji do Twej biblioteki :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny tekst, Agato. ;) Co do Houellebecqa - mam tak samo. Też się zachwyciłam, też jednorazowo. ;) Na Dukaja do dziś czasu nie miałam, ale skoro mówisz, że warto, to wreszcie się skuszę. ;) Na książki też już miejsca nie mam, chyba czas najwyższy wybrać się do ikei po kolejne półki... ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No właśnie, zapomniałem się zalogować.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Karol Kłos
  • Karol Kłos
  • 08.09.2010 08:31

Jak widzę jednak masz swoje ulubione książki naszych, rodzimych, polskich, kochanych autorów. Nikt nie jest w stanie przeczytać wszystkiego, dlatego sztuka w wyborze. Życzę miłych lektur i pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.