Facebook Google+ Twitter

Drogi i rozdroża wiary – „Głosy wewnętrzne” K. Zanussiego

Autorski spektakl Krzysztofa Zanussiego stawia przed wyborem – „czucie i wiara” czy „szkiełko i oko”, dowodząc również, iż problem wiary, jej sensu i istoty, pomimo swej wszechobecności w mediach i życiu, nadal zastanawia oraz intryguje.

„Głosy wewnętrzne” stanowią dowód, iż problem wiary wciąż intryguje, choć wydawać by się mogło, iż w dobie swoistego współczesnego religijnego boomu związanego z osobą Jana Pawła II czy szumu medialnego wokół „Kodu da Vinci” oraz podobnych produkcji, pytania o wiarę, jej sens i istotę, nieco okrzepły i spowszedniały.

Fiodor Dostojewski twierdził, iż pytanie o to, czy istnieje Bóg, to jedyne i najważniejsze pytanie, na które mają sobie odpowiedzieć ludzie. W świetle spektaklu Krzysztofa Zanussiego nie sposób nie zgodzić się z tą myślą. „Głosy wewnętrzne” stanowią bowiem próbę pokazania, jak abstrakcyjne dogmaty wiary przekładają się na życiowe konkrety, dzieląc czasami najbliższe sobie istoty. Spektakl stanowi studium sporu o wartości, o definicje wiary, miłości i zaufania, nie tylko w kontekście relacji człowiek – Bóg, ale także w kwestii kontaktów międzyludzkich; mówi o różnicach w pojmowaniu i ocenie tych wartości, które przekreślają niekiedy szanse na kontakt i porozumienie w rodzinie.

Historie, przestawione w sztuce, sprowadzają się w istocie do sporu o system wartości, odwiecznej walki „czucia i wiary” ze „szkiełkiem i okiem”. W dwunowelowej opowieści o pokoleniowych różnicach zdań, Zanussi prezentuje, z właściwym sobie kunsztem, dramat postaw, rozgrywający się w minimalistycznej inscenizacji, oparty na konflikcie o tle religijnym.

Jerzy Radziwiłłowicz jako Ojciec / Fot. materiały promocyjne TVP1Część pierwsza sztuki, zatytułowana „Senne marzenie”, przywołuje historię pana Kiełbickiego (Jerzy Radziwiłowicz) i jego córki Joanny (Agata Buzek). Atrakcyjna, niemal kryminalna intryga, do końca trzyma widza w napięciu. Pierwsze sceny to niemal teatr sensacji – w mieszkaniu, w starej warszawskiej kamienicy, sprzątająca pani Zosia (Małgorzata Pritulak) odnajduje skrwawioną koszulę, pokrwawione chusteczki, torbę z pieniędzmi, zakrwawiony nóż na stole. Atmosferę nasyca dodatkowo mroczne wnętrze mieszkania, nagromadzenie dewocjonaliów – obrazów, figur.,, Przerażona kobieta dzwoni do córki właściciela, przebywającej chwilowo w Warszawie ze swym towarzyszem – Włochem (Riccardo Leonelli).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.