Facebook Google+ Twitter

Drogo płacimy za bezpłatną szkołę

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2007-09-11 08:18

We wrześniu uczniowie rozpoczynają rok szkolny, a rodzice - poszukiwanie prywatnych nauczycieli dla swoich dzieci. Najdroższe są języki: angielski i niemiecki - na godzinę każdego z tych przedmiotów trzeba wysupłać średnio 26 zł. Tanie nie są też matematyka i fizyka - jedna lekcja to wydatek około 25 zł. Te najdroższe to zarazem te najpopularniejsze.

Egzamin to sprawdzian wiedzy. Ale coraz częściej nie wiadomo skąd wyniesionej. Ze szkoły czy z korepetycji? / Fot. FOT. AGNIESZKA ŁUCZAKOWSKAKorepetycji z języka angielskiego poszukuje prawie 17 proc. uczących się. Z matematyki aż 13 proc., a z niemieckiego, fizyki, chemii czy polskiego po 5 proc. - W tej liczbie są uczniowie, studenci i osoby dokształcające się, jednak największe są dwie pierwsze grupy - mówi Tomasz Orłowski, przedstawiciel Ekorki. pl Jak łatwo policzyć, dwie godziny fizyki tygodniowo to wydatek 200 zł miesięcznie... oczywiście o ile rodzic poprzestanie na jednym przedmiocie.

Tacy słabi czy tacy ambitni?
Bartosz Antkowiak podliczył, że na korepetycje z trzech przedmiotów dla syna wydawał 4 tys. zł rocznie. Teraz jego syn jest już na drugim roku medycyny. Co prawda nie miał problemów w szkole, ale czy bez płatnej pomocy zdałby tak świetnie nową maturę? - Trzeba było się przygotować, więc wyszperałem pieniądze na dodatkowe lekcje fizyki, biologii i chemii - wzdycha Antkowiak. Z kolei córka Anety Zawardki jest dopiero w piątej klasie szkoły podstawowej, ale korepetycje z angielskiego ma już od drugiej klasy. - W szkołach podstawowych połowa dzieci chodzi wcześniej na angielski i umie więcej od pozostałych. Te, które nie chodzą na angielski prywatnie, nie są w ogóle zauważane i nikt nie stara się im pomóc - tłumaczy mama Kasi, która funduje córce dwie lekcje w tygodniu. Maria Sławińska, nauczycielka z ośmioletnim stażem i korepetytorka, wyjaśnia, że klasy są zbyt liczne, aby nauczyciel mógł podejść indywidualnie do każdego ucznia. - Teraz lekcja angielskiego to jest nie nauka komunikacji tylko przygotowanie do egzaminu. Nauczyciel musi realizować program, więc nie może sobie pozwolić, żeby czekać na słabszych - mówi. - Szkoła nie daje rady i nic na to nie poradzimy, choćbyśmy wprowadzali nie wiem jakie programy. Po prostu nauczyciele nie są w stanie mieć odpowiedniego kontaktu z uczniem przy tak napiętym programie, dużej liczbie uczniów w klasie, a niewielkiej liczbie godzin - uważa Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty zrzeszającego dyrektorów polskich szkół. Na tej niewydolności tracą uczniowie i ich rodzice, a korzystają studenci i młodzi nauczyciele. Joanna Zemuła od dwóch lat uczy polskiego w podkrakowskim liceum. Po godzinach doucza niemieckiego i angielskiego. Miesięcznie dorabia sobie w ten sposób nawet 800 zł. - To prawie druga pensja, gdyby nie korki, nie wiem jak związałabym koniec z końcem - przyznaje.

Dużo i często
Pod względem ilości korepetycji idziemy łeb w łeb z Wielkopolską. Bije nas na głowę Mazowsze (22 proc.) i Śląsk (14,5). - To może wynikać z faktu, że tam są większe aglomeracje - przypuszcza Tomasz Orbitowski, przedstawiciel portalu Ekorki.pl. Małopolska wicekurator oświaty Agata Szuta przyznaje, że kuratorium nie wie, czy wśród uczniów korzystających z korepetycji dominują ci, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę i uzupełnić braki programu szkolnego, czy też raczej uczniowie mający trudności w nauce. - Jednak chyba nie jest tak źle, skoro dobrze wypadamy w egzaminach zewnętrznych. W tym roku nasi maturzyści wypadli najlepiej w kraju, a w statystykach wyników egzaminów kończących szkołę podstawową i gimnazjum Małopolska była druga - przypomina Szuta. Jednak wyniki z przedmiotów ścisłych są słabsze i widać to w korepetycyjnym rankingu. Fizyka była w nim w ubiegłym roku siódma, a w tym - awansowała na czwarte.

Pora na przedmioty ścisłe
Anna Widur, przewodnicząca Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenia Nauczycieli Matematyki i doradca metodyczny Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Krakowa wcale się temu nie dziwi. - Poziom matematyki stale się obniża, przez co nauczanie fizyki staje się fikcją. Dzieciom brakuje narzędzi matematycznych potrzebnych do zrozumienia fizyki i nie pomoże nawet gdy tłumaczy ją dobry nauczyciel. To naturalne, że uczniowie, których na to stać po prostu uzupełniają deficyty wynikające z konstrukcji programu nauczania na prywatnych lekcjach - mówi. Według niej byłoby idealnie, gdyby uczeń miał codziennie lekcje trzech przedmiotów: języka polskiego, języka obcego i matematyki, bo to języki współczesnego świata.

ANNA ZIELIŃSKA
-
Gazeta Krakowska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Prywatne lekcje zawsze wypadają drożej, jeśli są prowadzone przez indywidualnych nauczycieli. Są też różne szkoły korepetycji, niektóre droższe, inne tańsze, ale zawsze to korzystniej, jeśli coś się odbywa na większa skalę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.