Facebook Google+ Twitter

Drogocenne kamienie i walka o Afrykę w „Krwawym diamencie”

Przystojny Leonardo DiCaprio, trochę historii miłosnej i sporo akcji z karabinami w roli głównej. A gdzieś w tle Afryka z jej odwiecznym problemem głodu, lokalnych konfliktów oraz wykorzystywania dzieci do pracy i walki.

To wszystko serwuje Edward Zwick w swoim nowym filmie „Krwawy diament”. Tytułowe kamienie stają się właściwym punktem wyjścia do opowiedzenia o Sierra Leone z początku lat 90. ubiegłego wieku.


Obserwujemy walkę rebeliantów z siłami rządowymi o przejęcie kopalń diamentów, które są wymieniane na najbardziej ówcześnie pożądany produkt – broń. I właśnie jeden kamień sprawi, że Solomon Vandy (Djimon Hounsou) spotka przemytnika Danny’ego Archera (DiCaprio)http://wwws.pl.warnerbros.com/blooddiamond/. Ten różowy, sporej wielkości diament ma ogromną wartość. Można nawet za niego zaryzykować życie - nie tylko swoje. Dlatego stanie się obiektem pożądania przywódcy rebeliantów, wojska i Archera, a sam afrykański rybak ma tylko posłużyć do jego zdobycia.


Wędrówka przemytnika i Vandy’ego do miejsca ukrycia kamienia daje reżyserowi sposobność, by opowiedzieć o werbowaniu afrykańskich dzieci w szeregi zbrojnych bojówek i uczeniu je mordowania, o zamykaniu bezdomnej ludności (której udało się uciec sprzed lufy karabinu rebeliantów) w specjalnych obozach przesiedleńców i brutalnej walce, w której życie nie znaczy kompletnie nic, a zabija się dla samej tylko zasady. I szkoda tylko, że reżyser nie skupił się na głębszej interpretacji tych problemów „czarnego lądu”. Zamiast tego zaserwował (przyzwoite skądinąd) kino sensacyjne o delikatnym sentymentalno – romantycznym zabarwieniu, gdzie brutalna momentami akcja zmierza do (jakżeby inaczej) szczęśliwego finału.


W ostatnich latach powstało kilka obrazów mówiących o ekonomiczno-politycznej sytuacji w Afryce. I na pewno niektóre z nich były lepsze od „Krwawego diamentu” (jak choćby „Wierny ogrodnik”). Co nie oznacza, że nie warto go obejrzeć. Zwrot filmowców ku afrykańskiemu kontynentowi, to nie tylko litowanie się nad jego czarnoskórą, głodną i niesprawiedliwie traktowaną ludnością. To prowokacja do działania. I film Zwicka jest tego przykładem. Bo diamenty wydobywane siłą niewolników w Angoli, Liberii czy Sierra Leone trafiały (i ciągle trafiają) do jubilerów całego świata, a następnie na palce, uszy i szyje „pięknych i bogatych”. Firmy jubilerskie na premierę obrazu zareagowały kampanią uświadamiającą, że takie działania to przeszłość. Tylko czy widz uwierzy w sztywną, propagandową kampanię, czy bardziej przekona go sugestywny mimo wszystko obraz filmowca?

“Krwawy diament”
Reżyseria: Edward Zwick
Scenariusz: Charles Leavitt
Zdjęcia: Eduardo Serra
Wyst. m.in. Leonardo DiCaprio, Jennifer Connelly, Djimon Hounsou

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jakoś mi Leonardo DiCaprio nie pasuje do Afryki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.