
Wije, nazywane też krocionogami, pojawiają się w budynkach przy ul. Szymanowskiego zwykle latem. Z tego, co zauważyli mieszkańcy, jest ich więcej, kiedy lato jest bardziej deszczowe, a ostatnio dużo padało. Tę zależność potwierdzają też eksperci.
– Opuszczają one swoje siedliska gdzieś w piwnicach czy chodnikach po zamkniętych kopalniach i wychodzą na powierzchnię, uciekając przed podnoszącymi się wodami gruntowymi – mówi Arkadiusz Przybylski, który walczył z robakami podczas największej plagi w 2002 roku.
Jak popada, będzie plagaMieszkańcy w obawie o swoje mieszkania zaalarmowali o pierwszych pojawiających się robakach.
– Dziś dwa miałam w domu – mówi Lilia Ryszka. – Ja zabiłem już gdzieś z dziesięć – licytuje się sąsiad z Szymanowskiego.
Krocionogi nie powodują zagrożenia dla ludzi, ale są odstraszające i obrzydliwe. Najwięcej jest ich w domach o poranku.
Trudne do likwidacji
Mieszkańcy od lat zastanawiają się, jak poradzić sobie z wijami raz na zawsze. Robaki wychodzą z trudno dostępnych miejsc, gdzie nie można wtłoczyć żadnej chemii.
– Oprysk daje efekty, dopiero gdy wyjdą na powierzchnię – mówi Arkadiusz Przybylski. Zarządca kamienicy obiecał interwencję od razu po naszym telefonie.
– Lokatorzy w tym roku jeszcze nas nie informowali o powrocie krocionogów. Pierwsze sygnały dotarły dopiero od was – mówi Wiesław Urbański, członek Miejskiego Zarządu Budynków w Wałbrzychu. Na pewno wyślemy tam pracowników, by zbadali sytuację i jak zajdzie potrzeba, to spryskamy teren – dodaje. Jedna deratyzacja kosztuje około 800 zł.
Krocionogi na aukcjiOkazuje się, że krocionogi hodowlane można kupić na portalach aukcyjnych. Co prawda, są to mniej pospolite gatunki niż te z Wałbrzycha, bo np. afrykańskie, ale jest duża grupa ludzi, która je hoduje. Mało tego, nie ze względów praktycznych, np. jako przynętę na ryby, ale dla czystej przyjemności.
– Lubię po prostu patrzeć na nie. Jak przekopują podłoże, które robi się z mieszanki mielonego włókna kokosowego, liści i ziemi gliniastej – mówi nam jedna z hodowczyń.
Na aukcjach jeden egzotyczny robak osiąga cenę nawet 10 zł. Na tych pospolitych trudno zarobić, chyba żeby je sprzedawać hodowcom kur, dla których wije są prawdziwym przysmakiem.
Janusz Krzeszowski
PT